Zdaniem KPP

Andrzej Malinowski
opublikowano: 28-09-2009, 00:00

Kilkanaście dni temu "Rzeczpospolita" wyraziła ogromne oburzenie z powodu udziału Janusza Palikota w promocji "Pulsu Biznesu". Aby tę kampanię — prowadzoną przez "PB" na własnych stronach — do reszty zdyskredytować, notka "Rzepy" ostrzegała, że mieli wziąć w niej udział kolejni politycy koalicji: Adam Szejnfeld z PO oraz… Andrzej Malinowski z PSL! Mile łechce moją próżność zaliczenie mnie do rządzących Polską VIP-ów. Tymczasem już w 2001 r. zrezygnowałem z członkostwa w PSL, a jedyną moją funkcją publiczną jest przewodniczenie Konfederacji Pracodawców Polskich.

Kwestia, czy znanemu politykowi przystoi promować konkretną gazetę, jest dylematem etycznym, który roztrząsać mają prawo wszyscy, także pisma konkurencyjne. Jednak sięganie po metody niegodne musi budzić sprzeciw, zwłaszcza osób przywoływanych w fałszywym kontekście. Wyjaśniam zatem, że w kampanii "PB" uczestniczę nie tylko po to, by promować ten dziennik. W sytuacji, gdy w Polsce dramatycznie spada czytelnictwo prasy, a zwłaszcza gdy coraz mniej ludzi bierze do ręki gazety czy dodatki gospodarcze — namawianie do ich czytania nie jest grzechem, lecz obywatelską cnotą!

Jeśli więc "Rzeczpospolita", zamiast zazdrościć innym, zorganizuje kampanię promocyjną swoich "zielonych stron", jestem gotów równie bezinteresownie wziąć w niej udział. Dzisiaj jednak zachęcam — na str. 12 — do czytania "Pulsu Biznesu".

Andrzej Malinowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Malinowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu