Żeby inwestycja na pewno się zwróciła

Małgorzata Ciechanowska
opublikowano: 28-03-2011, 00:00

Z inwestowaniem jest jak z jedzeniem — najeść się można wszystkim, ale nie wszystko musi smakować. Warto więc wybierać tylko takie produkty, które nie przyprawią o niestrawność.

Szerokie menu możliwości inwestycyjnych: od lokaty bankowej po wysublimowane produkty strukturyzowane powinno skłonić klienta do wnikliwej analizy każdego z nich.

— Zanim zdecydujemy się na którąkolwiek z możliwości, jakie daje rynek, należy odpowiedzieć sobie na kilka pytań: ile czasu ma trwać inwestycja, jaka ma być dostępność naszych pieniędzy, czy możemy pogodzić się z krótkoterminowymi stratami, a jeśli tak, to w jakiej wysokości, czy chcemy inwestować w Polsce, czy też za granicą. To podstawa planu finansowego. Następnie warto przeanalizować możliwości, jakie daje rynek i dobrać takie instrumenty, które pozwolą ten plan zrealizować. Po tym wszystkim wystarczy monitorować i czasami korygować inwestycję — wymienia Tatiana Świderska z firmy Xelion. Doradcy Finansowi.

Istotną kwestią jest także tolerancja na ryzyko. Zależy ona przede wszystkim od osobistych preferencji, posiadanego majątku i zainwestowanych już środków.

— Inną tolerancję ma zazwyczaj młody, dobrze zarabiający człowiek, a inną osoba w wieku emerytalnym. Inaczej podchodzimy też do inwestowania środków, posiadając własne mieszkanie, stałe źródło dochodów czy inne zbywalne aktywa — mówi Jakub Bentke, doradca inwestycyjny w spółce Superfund TFI.

Kolejna sprawa to sposób inwestowania — bezpośrednio lub z pomocą doradcy finansowego. To drugie rozwiązanie wiąże się z opłatami, ale gwarantuje rady osoby doświadczonej i kompetentnej. Inwestując samodzielnie, należy zapoznać się z sytuacją na rynku, co często zajmuje wiele czasu.

Większość analityków rynkowych jest zgodna, że gospodarka światowa wychodzi z kryzysu, dlatego można spodziewać się wzrostów na rynkach akcji. Ale zgodnie z radą Jakuba Bentke na inwestycje w akcje warto przeznaczyć tylko część środków, aby w razie niepowodzenia nie stracić wszystkich pieniędzy. Podobnego zdania jest Tatiana Świderska.

W co inwestować

— Decydując się na bardziej ryzykowną inwestycję w akcje, należy się liczyć z ryzykiem utraty części kapitału, choć średnioroczna stopa zwrotu na rynku akcyjnym szacowana jest na 10-12 proc. W okresach hossy możemy w krótkim czasie zarobić kilka razy więcej, ale jeśli zdecydujemy się na inwestycję, a na giełdach rozpoczną się spadki, to strata jest bardzo prawdopodobna. Zarówno akcje, jak i fundusze akcji, zarówno polskich, jak i zagranicznych są zalecane przy planowanym dłuższym okresie inwestycji — twierdzi Tatiana Świderska.

Dużo cierpliwości powinni mieć także ci, którzy chcą inwestować w nieruchomości. Niestety, często nabywa się je przy dofinansowaniu kredytem, a zaciągnięcie go podwyższa ryzyko.

Dla inwestorów, ceniących sobie bezpieczeństwo, ale akceptujących lokowanie kapitału na dłużej, interesujące są obligacje. Zapracowani, którym brak czasu na analizę poszczególnych obligacji, powinni pomyśleć o funduszach obligacji. Tu zarządzający analizuje i dobiera konkretne papiery do portfela. Niestety, zysk w skali roku może wynieść zaledwie 5-7 proc. zależnie od rodzaju obligacji, okresu zapadalności i rentowności papierów.

— Inwestując w obligacje, można mieć pewność, że klient nie starci, ale też nie zarobi wiele, dlatego inwestowanie w lokaty bankowe, obligacje oszczędnościowe czy fundusze nazwałbym raczej oszczędzaniem — podkreśla Maciej Kossowski, prezes spółki WealthSolution.

Jednak bezpieczeństwo może iść w parze z wyższym zyskiem. Wystarczy dobrze poszukać. Receptą mają być fundusze absolutnego zwrotu, które teoretycznie mogą zarabiać w każdych warunkach rynkowych. W praktyce taka inwestycja może zachować się niezgodnie z oczekiwaniami klienta, gdyż bardzo duże znaczenie mają umiejętności zarządzającego, który decyduje o tym, co znajdzie się w danym funduszu.

Lokaty alternatywne

— W każdym portfelu powinny znaleźć się inwestycje alternatywne, których notowania nie zależą od sytuacji na rynku finansowym. Tu o wzroście cen decyduje popyt konsumpcyjny. Dobrym przykładem takiej lokaty jest wino, na którym klienci zarabiają średnio 40 proc. rocznie, a najlepsze marki przynoszą nawet 230 proc. zysku w skali roku — radzi Maciej Kossowski.

Jednak zaznacza że, nie wszystko zasługuje na miano lokaty alternatywnej. Złoto czy pszenica do nich nie należą, gdyż od pewnego czasu handluje się nimi analogicznie jak akcjami. W efekcie ich notowania są bardzo zależne od decyzji inwestorów finansowych, którzy mogą przerzucić pieniądze z jednego rynku na drugi, powodując silne zachwiania.

Jeśli ktoś nie chce ryzykować całym majątkiem, nie musi kupować dzieł sztuki, kosztowności lub nieruchomości bezpośrednio.

— To dosyć ryzykowne, czasochłonne, dlatego wystarczy powierzyć swoje oszczędności funduszom, inwestującym bezpośrednio lub pośrednio (przez inwestycje w akcji spółek z danego sektora) w interesujący nas sektor — podpowiada Tatiana Świderska. l

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Ciechanowska

Polecane