Żebyś mógł żartować po francusku

Marta Bellon
28-08-2009, 00:00

Coraz więcej osób wybiera dzisiaj specjalistyczne kursy językowe.

To, jakiego języka uczą się menedżerowie, zależy od tego, z kim robią interesy.

Coraz więcej osób wybiera dzisiaj specjalistyczne kursy językowe.

"Puls Biznesu": Jakich języków najczęściej uczą się menedżerowie?

Jacek Członkowski, prezes Stowarzyszenia na Rzecz Jakości w Nauczaniu Języków Obcych PASE: Najpopularniejszy jest, oczywiście, angielski. Kadra menedżerska zna już ten język na pewnym poziomie, ale chce polepszyć jego znajomość, dlatego decyduje się na dalszą naukę. Młodzi menedżerowie, którzy kończyli dobre uczelnie, lepiej znają angielski. Starsi, którzy zdobywali wykształcenie, gdy w szkołach uczono rosyjskiego, radzi sobie z angielskim gorzej i chce to nadrobić.

Jakie są aktualne tendencje w nauce języków?

Podstawą jest znajomość angielskiego. W biznesie przydaje się też francuski, niemiecki i rosyjski. To, jakiego języka uczą się menedżerowie, zależy od tego, z kim robią interesy. Oczywiście, uczą się też języków dla przyjemności. Włoski czy hiszpański wybierają ci, którzy chcą się swobodnie porozumiewać np. podczas wakacji za granicą.

Jak się uczą menedżerowie?

Zazwyczaj nie zaczynają od podstaw. Mają potrzebę doskonalenia umiejętności, przede wszystkim mówienia. Napisanie listu czy maila można zlecić osobie, która zna język lepiej. Kłopoty pojawiają się, gdy dochodzi do bezpośrednich kontaktów z cudzoziemcami. Ale część menedżerów uczy się języka po prostu dla siebie. To ułatwia kontakty, pozwala poznać inną kulturę. Rozmawiając np. z Francuzem i znając jego język, możemy zażartować i mamy pewność, że żart zostanie zrozumiany. Gdybyśmy w tej rozmowie zażartowali po angielsku, takiej pewności nie ma…

Jakich umiejętności językowych brakuje polskim menedżerom?

Coraz częściej decydują się na kursy ESP (English for Specific Purposes), czyli obejmujące specyfikę branży. Kilka lat temu specjalistyczne kursy cieszyły się niewielkim zainteresowaniem, teraz wybiera je coraz więcej osób.

Mają dużą motywację?

To zależy od branży. Zdarza się, że ktoś awansuje lub zmienia pracę i trafia np. do firmy amerykańskiej, gdzie musi kontaktować się z centralą. Wtedy znajomość języka jest kluczowa. To motywuje do intensywniejszej nauki języka.

Menedżera uczy się inaczej niż przeciętnego dorosłego?

Menedżerowie nie chcą się uczyć w grupach ze swoimi współpracownikami. Wstydzą się, błędów popełnianych przy innych. Dlatego unikają też dużych grup. Stać ich na naukę indywidualną. Nie oszczędzają na edukacji, starają się znaleźć lektora, który będzie w stanie ich nauczyć. Gdy menedżer wybierze dobrą szkołę, może mieć pewność, że jego współpraca z lektorem będzie monitorowana przez metodyka. W takich szkołach dba się o to, żeby lektor był dopasowany do słuchacza, by np. pracownik branży motoryzacyjnej miał o czym rozmawiać ze swoim nauczycielem.

Menedżerowie są zdyscyplinowanymi uczniami?

Są problemy z wyegzekwowaniem od nich np. prac domowych. Tłumaczą się zawsze chronicznym brakiem czasu i często już na początku zapowiadają, że prac domowych odrabiać nie będą. Ale gdy nie mają motywacji do dodatkowej pracy, szef może na nich wpłynąć, np. groźbą odebrania opłacanych przez firmę kursów lub podwyżki. Gorzej, gdy języka uczy się sam szef — jego nie ma kto dyscyplinować. Przekonanie go, żeby napisał coś w domu, to trudna sztuka. Innym problemem jest częste spóźnianie się czy odwołanie zajęć przez zapracowanych menedżerów.

Szukają konkretnych metod nauki?

Od kilkunastu lat dominuje metoda komunikatywna. Gdy menedżerom szczególnie zależy na konkretnej metodzie, wybierają szkołę, która ją oferuje. Mogą też wybrać e-learning lub blended learning. Ale e-learning, czyli nauka w internecie, nie jest szczególnie efektywny. Natomiast blended learning to uzupełnienie bezpośrednich spotkań z lektorem o elementy nauki w internecie. To dobra propozycja dla zapracowanych menedżerów, którzy mogą część zadań wykonywać online, a nawet kontaktować się z lektorem przez Skype’a.

Marcin Sokołowski

senior marketing manager, EMEA Programs, Epicor Software Poland

Zajęcia z angielskiego odbywają się regularnie u nas od wejścia firmy na polski rynek, czyli od 1993 r. Prowadzi je native speaker dwa razy w tygodniu w formie kameralnych spotkań w sali konferencyjnej. Są bezpłatne i dostępne dla wszystkich pracowników.

Oficjalnym językiem firmy jest angielski — pracujemy w strukturze funkcjonalnej, co oznacza, że 80 proc. pracowników polskiego oddziału raportuje do osób z innych państw. W branży informatyczno-konsultingowej, w której działamy, dominuje słownictwo biznesowe i specjalistyczne. Warunkiem koniecznym przy rekrutacji jest czynna znajomość angielskiego, a w przypadku konsultantów znajomość innych języków znacznie zwiększa możliwości kariery i udziału w międzynarodowych projektach.

Artur Cyganek,

country manager Poland, Citrix Systems

Znajomość minimum jednego języka obcego nie jest już obecnie traktowana jako dodatkowy atut, ale jeden z podstawowych wymogów na rynku pracy. Nasz oddział odpowiada nie tylko za rynek polski, ale również za inne kraje w Europie Centralnej. Mimo różnic narodowościowych nadal najpopularniejszym językiem biznesowym jest angielski i to właśnie w tym języku załatwia się wszelkie sprawy. Ważna zatem jest jego odpowiednia znajomość, płynne i profesjonalne operowanie słownictwem biznesowym. Kierując polskim oddziałem, jestem zobligowany do bieżącego przygotowywania wszelkich raportów z działalności i do kontaktów z moimi zwierzchnikami, którzy są obcokrajowcami. W naszym zespole zatrudniamy obcokrajowców, zatem angielski jest także używany w codziennej pracy w rozmowach pracowników.

Piotr Chrobot

country manager, Symantec Polska

Kursy języków obcych, szczególnie dotyczące aspektów biznesowych, mogą być pomocne w karierze, ale uważam, że najbardziej umiejętności można rozwinąć podczas codziennych kontaktów z innymi pracownikami. Sam fakt pracy dla zachodniej korporacji wymusza na menedżerze rozwój umiejętności komunikacyjnych. Odpisywanie na dziesiątki wiadomości elektronicznych, odbywanie rozmów telefonicznych, czytanie dokumentów firmowych czy spotkania z innymi pracownikami z zagranicy — wszystko to sprawia, że menedżer codziennie z zaangażowaniem uczy się obcego języka. Na pewno dobra umiejętność posługiwania się angielskim w mowie i piśmie oraz ciągłe poszerzanie zakresu słownictwa — w szczególności biznesowego i technicznego — jest warunkiem koniecznym zdobycia i utrzymania pracy.

Zbigniew Mądry,

dyrektor handlowy – członek zarządu, AB

Wiele firm może dużo stracić, jeśli ich pracownicy będą mieli bariery komunikacyjne. Angielski jest w zasadzie standardem w międzynarodowych rozmowch i negocjacjach. Często konieczna jest stała komunikacja z kontrahentami w obcym języku.

AB inwestuje w edukację pracowników i proponuje im lekcje języka obcego. Preferowane są konwersacje indywidualne z lektorem w siedzibie firmy po lub przed pracą. Często tworzymy małe grupy osób o podobnym stopniu znajomości języka i zajmujących podobne stanowiska, co ułatwia sprofilowanie zajęć i dostosowanie do potrzeb uczestników słownictwa i tematów, zależnie od działu i projektów, przy których pracują. Tak zdobyte umiejętności językowe można najszybciej wdrożyć i utrwalić poprzez praktyczne wykorzystanie w codziennej pracy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Żebyś mógł żartować po francusku