Żelazne zasady

Jarosław Sobkowski
09-03-2006, 00:00

Sposób prowadzenia biznesu przez Adama Świerczyńskiego, prezesa spółki Met-Prim, sprowadza się do jednego słowa: uczciwość.

Firma prawie w całości należy do niego i do jego syna. Produkuje drut, systemy ogrodzeniowe, handluje wyrobami hutniczymi, sprzedaje artykuły metalowe: śruby, gwoździe, okucia, zawiasy, piecyki żeliwne itd.

— Jedna z podstawowych zasad naszej firmy mówi: nie wolno robić niczego, co niezgodne z prawem. Jasne, że wprowadzanie w życie wszystkich przepisów, zasad, rozporządzeń jest kosztowne, ale daje luksus spokojnego snu — wyjaśnia prezes.

Choć Met-Prim istnieje dopiero nieco ponad pięć lat, dwukrotnie — w 2005 i 2004 roku — był laureatem naszej Gazeli Biznesu.

Po pierwsze — zarobić

Zanim Adam Świerczyński założył własne przedsiębiorstwo, przez kilkanaście lat pracował w mieszczącej się po sąsiedzku z Met-Primem Metalurgii — zakładzie produkującym drut i wyroby z drutu.

— Po studiach na Politechnice Łódzkiej zaczynałem pracę w Metalurgii od stanowiska szefa narzędziowni, a odchodziłem w 2000 r. jako wiceprezes. Zakład ten był kiedyś jednym ze światowych liderów w branży drutów. Składając rezygnację, powiedziałem sobie, że przez co najmniej rok nie będę prowadził działalności konkurencyjnej — mimo że kontrakt mi tego nie zabraniał. Słowa dotrzymałem — tłumaczy Adam Świerczyński.

W pierwszym okresie jego firma sprzedawała hurtowo wyroby hutnicze: kształtowniki, blachy, pręty i profile zimnowalcowane.

— Chcieliśmy zarobić na sfinansowanie rozwoju firmy i osiągnięcie strategicznego celu, czyli uruchomienie produkcji — wyjaśnia prezes.

Zaczynał ze skromnym kapitałem około 50 tys. zł i znajomością branży metalowej.

— Z perspektywy tych kilku lat uważam, że sprawdziłem się jako menedżer. Postawiłem na uczciwość, profesjonalizm oraz dobry serwis i kontakt z klientem, któremu, przy minimalnej marży, oferowałem bardzo atrakcyjne ceny — wspomina Adam Świerczyński.

Podkreśla, że przez pierwsze dwa lata prowadził „pozytywistyczną pracę”, kształtując partnerskie relacje firmy z klientami.

Satysfakcja gwarantowana

W 2002 r. Met-Prim uruchomił produkcję systemów ogrodzeniowych.

— Sprawdziłem, że różni producenci oferują rozmaite rozwiązania. Ja w jednym miejscu sprzedawałem prawie wszystkie typy ogrodzeń metalowych. Dzięki temu zadowoleni klienci polecali nas kolejnym. Wszystkie wypracowywane zyski inwestowałem — mówi szef Met-Primu.

Rok po rozpoczęciu produkcji ogrodzeń ruszyły maszyny do wytwarzania drutu.

— Dziś mamy pięcioprocentowy udział w rynku drutów niepokrytych w Polsce. Chciałbym stać się czołową firmą w branży. Myślę też o konsolidacji branży w Polsce czy stworzeniu tu w Radomsku ośrodka podobnego do niemieckiego Wuppertalu, gdzie kilkadziesiąt zakładów produkuje chyba wszystkie znane w świecie rodzaje drutów. Klient, gdy się tam pojawia, wie, że na pewno kupi to, czego poszukuje. To bardzo dobrze funkcjonująca w handlu zasada kompleksowości. A u nas są fachowcy, którzy tu w okolicach prowadzą własne zakłady — podkreśla Świerczyński.

Silna pozycja przedsiębiorstwa to — jak twierdzi jego szef — przede wszystkim zadowoleni klienci.

— Radzimy naszym partnerom, kiedy lepiej kupić, czy powiększać magazyn, czy też w oczekiwaniu obniżki cen utrzymywać skromny zapas materiału. Do tego dzielimy się nie tylko radą, ale i doświadczeniem. Mamy na przykład taką „czarną listę” nieuczciwych firm, przed którymi przestrzegamy. Stworzyliśmy tak silne i zdrowe relacje biznesowe, że żadne układy personalne nie mają znaczenia — podkreśla prezes.

Mówi, że jego firma jest przejrzysta, solidna i uczciwa, bo „dobry dobrego pcha do przodu”. Zaznacza też, że często ze swoimi klientami tworzy relacje zwrotne.

— Dostarczam materiał do produkcji i często staję się odbiorcą wytworzonego towaru. Dobre relacje z partnerami dają poczucie satysfakcji. Dla mnie pieniądze są ostatnim bodźcem w prowadzeniu tej firmy. Satysfakcja jest podstawą — uważa Adam Świerczyński.

Relaks ze strzelbą

Pasją prezesa jest myślistwo. Zajmuje się tym od prawie 20 lat.

— Ale też na uczciwych zasadach. Strzelam coraz rzadziej, jeśli już, to nie po to, by zdobyć mięso czy piękne trofeum. Poluję na osobniki słabe i chore płci męskiej — te, które nie rokują wydania zdrowego i mocnego potomstwa i nie upiększają naszej zwierzyny płowej. Ponieważ pracuję bez ograniczeń, czas spędzony w lesie to prawdziwy relaks — stwierdza prezes Met-Primu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Sobkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Żelazne zasady