Czytasz dzięki

Zieloność

opublikowano: 28-05-2020, 22:00

Dla Dominiki Tomalak, właścicielki sklepu Roślinnik, w trudnym czasie pandemii rynek niespodziewanie się otworzył. Postanowiła postawić wszystko na jedną kartę. Zrezygnowała z pracy w marketingu na rzecz pasji — roślin doniczkowych — i z optymizmem patrzy w przyszłość.

Wszystko zaczęło się kilka lat temu od prezentu urodzinowego — dużej monstery, charakterystycznej rośliny z dziurawymi liśćmi.

Większość klientów Dominiki Tomalak szuka łatwych w uprawie, atrakcyjnie wyglądających, szybko rosnących roślin, lecz nie brakuje też wymagających koneserów. Najlepiej sprzedają się m.in. begonie plamiste, monstery, palmy areki, bananowce, pieniążki, miniszczawiki, zioła, balkonowe trawki, sansewierie moonshine, perełkowce, calathee, ceropegie, strelicje i drzewka oliwkowe.
Wyświetl galerię [1/13]

Roślinnik.

Większość klientów Dominiki Tomalak szuka łatwych w uprawie, atrakcyjnie wyglądających, szybko rosnących roślin, lecz nie brakuje też wymagających koneserów. Najlepiej sprzedają się m.in. begonie plamiste, monstery, palmy areki, bananowce, pieniążki, miniszczawiki, zioła, balkonowe trawki, sansewierie moonshine, perełkowce, calathee, ceropegie, strelicje i drzewka oliwkowe.

— Bardzo się martwiłam, że nie będzie miała u mnie dobrze, że nie przeżyje. Zaczęłam szukać informacji o jej wymaganiach w internecie, doszłam jednak do wniosku, że nie jest to najlepsze źródło wiedzy o roślinach. Ruszyłam więc do księgarni i antykwariatów — wspomina Dominika Tomalak, właścicielka sklepu z roślinami doniczkowymi Roślinnik w Łodzi.

Nowy dom dla kwiatka

Jak sama mówi — wkręciła się. Zaczęła przywozić do domu kolejne rośliny, fotografować je, a gdy na wiosnę przybywało szczepek, pomyślała, że warto się nimi podzielić z innymi miłośnikami. W 2018 r. założyła na Facebooku grupę Łódzkie Wymiany Roślin. Jej członkowie spotykali się także w świecie rzeczywistym. Przez półtora roku działania grupy na te spotkania przychodziło ponad 200 osób dzielących się doświadczeniami. Powstał też — i wciąż jest aktywny — blog „Roślinnik”, w którym Dominika Tomalak doradza, jak pielęgnować parapetowych ulubieńców.

Kiedy trafiła na fotorelację z Gdańskiego Targu Roślinnego, pomyślała, że warto byłoby także w Łodzi zorganizować wydarzenie skupiające miłośników roślin. Organizator, Targ Roślinny Bakalie, zgodził się na edycję tej imprezy w kolejnym mieście. Łódzki Targ Roślinny to spotkania, podczas których można kupić florystyczne okazy i różne akcesoria (doniczki, makramy, kwietniki), a także podzielić się doświadczeniami związanymi z pielęgnacją roślin. Bez problemu miejsca użyczyła wegetariańska restauracja Niebostan. Pierwszy Łódzki Targ Roślinny odbył się 4 sierpnia 2019 r. i odtąd impreza organizowana jest co kwartał. Powstały też działające bez przerwy punkty wymiany roślin — w cieplejszych miesiącach na Starym Rynku dodatkowo odbywają się spotkania łódzkiej grupy wymiany roślin.

— Punkty zaczęły działać w zaprzyjaźnionych kawiarniach, restauracjach, sklepach, kinach, pracowniach. Zasada jest prosta: jeśli zabierasz jakąś roślinę, zostawiasz swoją w zamian. Dzięki temu rośliny doniczkowe zamiast na śmietniku lądują w nowych domach — cieszy Dominika Tomalak.

Rozbudowa społeczności

Właścicielka Roślinnika żartuje, że zainteresowanie roślinami szybko przeradza się w namiętność i rodzaj choroby.

— Moje mieszkanie w pewnej chwili zaczęło przypominać dżunglę. Wtedy narzeczony powiedział: „Załóżmy sklep. Jeśli nie teraz, to nigdy”. I tak się stało — wspomina miłośniczka roślin.

W styczniu 2020 r. sklepik otworzył podwoje w kamienicy przy ulicy Gdańskiej w centrum Łodzi. Początkowo jako działalność dodatkowa — Dominika Tomalak nadal pełniła funkcję menedżera ds. marketingu w hotelu Stare Kino Cinema Residence. Dlatego ofertę przedstawiała w internecie, na Facebooku i Instagramie, gdzie klienci dokonywali rezerwacji online, a rośliny mogli odbierać w godzinach pracy firmy — od piątkowego popołudnia do niedzieli.

Punkt otworzyła z oszczędności, wspomagając się kredytem na remont lokalu wynajmowanego od miasta. Sklep stara się pozyskiwać rośliny lokalnie, ale zdarza się, że po niektóre egzemplarze trzeba się wybrać w dłuższą podróż po Polsce. Większość klientów szuka łatwych w uprawie, atrakcyjnie wyglądających, szybko rosnących roślin, lecz nie brakuje też wymagających koneserów.

— Obserwujemy, że coraz częściej przychodzą osoby szukające konkretnych egzemplarzy, trudniej dostępnych, które ściągamy dla nich na zamówienie — twierdzi założycielka Roślinnika.

Dlatego na półkach sklepu pojawiają się też rzadkie rośliny kolekcjonerskie — trudno dostępne, hodowane zwykle w specjalistycznych warunkach, jakie trudno utrzymać w domu na parapecie. To zróżnicowanie towaru powoduje, że widełki cenowe są bardzo szerokie — od kilku złotych do kilkuset zależnie od wielkości i wartości kolekcjonerskiej rośliny.

Sklep powstał także w celu rozbudowania stworzonej dzięki wcześniejszym działaniom roślinnej społeczności. Wspiera lokalnych artystów — można w nim kupić m.in. makramy od łódzkiej rękodzielniczki, ilustracje od studentki ASP, ręcznie malowane donice. Właścicielka pomaga też klientom mającym kłopoty ze swoimi roślinami — stara się nie tylko podpowiadać, jak je pielęgnować, lecz także jak je ratować, likwidować pasożyty i choroby.

— Polacy za bardzo kochają rośliny. Kardynalne błędy w pielęgnacji są popełniane z powodu nadmiernej miłości i przedobrzenia. Najczęstszy to przesadne podlewanie, podczas gdy wielu roślinom służy zostawienie w spokoju, a nawet przesuszenie — śmieje się Dominika Tomalak.

Sukces w czasie pandemii

Właścicielka sklepu z wykształcenia jest marketingowcem, specjalizowała się w hotelarstwie. Pandemia spowodowała utratę miejsc pracy w tej branży, a jednocześnie zaskakujący wzrost zamówień w Roślinniku. To przyśpieszyło decyzję o postawieniu wszystkiego na roślinną kartę — zrezygnowała z pracy w hotelu. Klienci mogli składać zamówienia przez internet z odbiorem osobistym lub z dowozem pod drzwi. Ku zaskoczeniu Dominiki Tomalak nowy dom codziennie znajdowało kilkadziesiąt roślin.

W maju sklep zaczął działać stacjonarnie od wtorku do niedzieli. Na razie pracuje w nim sama. Doświadczenie marketingowe pomogło jej rozpropagować młodziutką markę. O asortymencie sklepu współdecydują klienci, pytani, co chcieliby kupić. Dzięki temu w ofercie pojawiły się np. krzaczki pomidorków koktajlowych i rośliny do zazieleniania balkonów. Właścicielka Roślinnika bierze pod uwagę także modę.

— Świetnie sprzedają się monstery w różnych odmianach, duże palmy areki, szybko sprzedały się bananowce — poszły w kilka godzin. Bardzo podoba się klasyczna odsłona pieniążka — rośliny, której liście przypominają monety. Znika błyskawicznie. Hitem zaś jest begonia maculata z ciemnymi liśćmi, które wyglądają, jakby ktoś namalował na nich białe kropki. Klientów uwiodły miniszczawiki, zioła, balkonowe trawki, sansewierie moonshine, perełkowce, calathee, ceropegie, strelicje, drzewka oliwkowe…

Wielu z nich z Roślinnikiem zaczyna przygodę kolekcjonowania „parapetowców”, poszerza kolekcję, zaraża się roślinną chorobą i wraca po kolejne egzemplarze. Sporo jest też jednorazowych kupujących, którzy robią bardzo duże zamówienia, jednym zakupem zazieleniając cały dom. Widzimy po liczbie telefonów i wiadomości, że teraz, w tym trudnym czasie rośliny dają nadzieję, życie i leczą przestraszonych — uważa założycielka Roślinnika.

Ma nadzieję, że uda jej się wrócić do pomysłu organizowania warsztatów kaligrafii roślinnej, wyplatania makram, malowania doniczek. By fascynacja zielenią była nie tylko remedium na strach, lecz po prostu częścią radości życia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Tyszko

Polecane