Zielona książeczka odchodzi opornie

Jacek Zalewski
02-01-2008, 00:00

Tytuł komentarza rzecz jasna dotyczy nie zielonej książeczki z filozofią pułkownika Muammara Kadafiego, i nie tej z dowcipami Shreka, lecz odchodzącego w przeszłość książeczkowego dowodu osobistego, nierzadko z napisem na okładce „Polska Rzeczpospolita Ludowa”.

Zapędzenie tysięcy spóźnialskich do gigantycznych kolejek w sylwestra wypada ocenić jako skuteczną kampanię PR-owską klasy urzędniczej — chociaż opartą na rozpowszechnianiu fałszywych informacji. Przecież w sylwestra nic się nie skończyło, złożenie wniosku o nowy dowód w styczniu będzie miało ten sam efekt — plastikowy dokument zostanie odebrany na długo przed 31 marca, gdy zielone książeczki tracą ważność. Jedyną różnicą jest niemożność przekraczania od 1 stycznia granicy na podstawie książeczek, więc spóźnialscy muszą korzystać z paszportów. Ale trudno tu uniknąć refleksji, że błędem było umożliwienie Polakom wyjazdów do państw Unii Europejskiej na podstawie dowodów książeczkowych. Gdyby od razu 1 maja 2004 r. wprowadzono honorowanie tylko plastików — nikt by się nie poczuł dyskryminowany (skoro wcześniej konieczne były paszporty), a byłby to bardzo silny impuls przyspieszający operację wymiany dowodów.

Nad wspomnianą kampanią PR-owską, zintensyfikowaną przez MSWiA w lipcu 2007 r., od początku zawisło fatum. Do telewizyjnego spotu przypominającego o konieczności wymianu dowodu wstawił się minister Janusz Kaczmarek — bardzo niefachowo, ponieważ oznajmiał, że „niedawno” wymienił swój dowód, a przecież jako wzorowy urzędnik powinien był to uczynić dużo, dużo wcześniej. Ale śmieszniejsza okazała się inna okoliczność — tuż po pierwszych emisjach tego spotu, jego bohater okazał się „wrogiem ludu”...

Tak naprawdę cały frasunek władzy związany był z zagrożeniem, że Centrum Personalizacji Dokumentów MSWiA (CPD) zatka się i nie wyrobi pod koniec 2007 r. z zalewem wniosków o nowe dowody osobiste. Stąd ustawowe przedłużenie ważności starych dowodów do 31 marca 2008 r., napisane specjalnie dla potrzeb CPD. Na szczęście okazało się, że dowody produkowane są na bieżąco i wydawane w ciągu ustawowych 30 dni. Wielotysięczna fala wniosków z ostatnich dni oczywiście spowoduje przeciążenie CPD, ale tylko chwilowe, po kilkunastu dniach sytuacja wróci do normy. Kto złoży wniosek tak późno, że nie otrzyma plastikowego dowodu do 31 marca, będzie sam sobie winien. Ale w sylwestrowym ścisku naprawdę stać nie musiał.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zielona książeczka odchodzi opornie