Zielone światło dla inwestycji za 2 mld zł. Nareszcie

Agnieszka Jabłońska
opublikowano: 05-08-2010, 00:00

Port w Bagiczu to pierwsza część Bałtyckiego Centrum Turystycznego pod Kołobrzegiem.

Port w Bagiczu to pierwsza część Bałtyckiego Centrum Turystycznego pod Kołobrzegiem.

Urząd Lotnictwa Cywilnego zgodził się, by w Bagiczu między Kołobrzegiem a Ustroniem Morskim powstało lotnisko dla prywatnych samolotów. Jego budowa to pierwsza część Bałtyckiego Centrum Turystycznego, inwestycji za 500 mln EUR (2 mld zł) spółki Baltic Center Polska (BCP). Port powstanie jeszcze w tym roku. Całość — wielkie centrum turystyczne z hotelami i aquaparkiem — ma być gotowa w 2020 r.

W Bagiczu jest już pas startowy, drogi kołowania i płyty postojowe. W 2009 r. prywatne samoloty startowały i lądowały tam 3 tys. razy. Będzie ich więcej, gdy zaniedbane lądowisko zmieni się w zarejestrowany port.

— Nastawiamy się na przyciągnięcie świata biznesu. Już teraz większość lotów, które obsługujemy, ma charakter biznesowy. Ich liczba rośnie o ponad 100 proc. rocznie. W lipcu przekroczyliśmy zeszłoroczny wynik. Choć port będzie miał prywatnego właściciela, ma służyć regionowi — mówi Piotr Niewiarowski, pełnomocnik ds. rejestracji lotniska w Bagiczu.

Trzeba będzie dobudować wieżę kontroli lotów i hangary. Później BCP zagospodaruje jeszcze 147 ha.

— Lotnisko musi powstać pierwsze, bo jego kształt determinuje pozostałą zabudowę. Biznesmeni, którzy do nas przylecą, będą chcieli się gdzieś zatrzymać, a ich rodziny miło spędzić czas. Dlatego po lotnisku przyjdzie pora na budowę hoteli, aquaparku, przystani, obiektów sportowych, takich jak zagroda jeździecka i pole golfowe — mówi Małgorzata Parzychowska-Czarnota, prezes BCP.

Ma tam też powstać małe centrum olimpijskie, w którym wypoczywać będą zagraniczne drużyny sportowe.

Harmonogramu przetargów jeszcze nie ma, ale BCP nie zamierza zwlekać. Inwestycja i tak już ciągnie się latami.

— Klimat dla inwestycji jeszcze nigdy nie był tak dobry jak teraz. Wierzę, że wreszcie ruszymy pełną parą — twierdzi Małgorzata Parzychowska-Czarnota.

Przyczyn opóźnień było wiele, m.in. brak porozumienia BCP z gminami, do których należą tereny pod lotnisko. 42 ha (w tym 500 m pasa startowego) należy do Kołobrzegu, reszta — do Ustronia Morskiego. Spółka miała zgromadzić grunty już w 2003 r.

— Sprzedaliśmy BCP 103 ha, a 44 ha, na których jest lotnisko, oddaliśmy w użytkowanie wieczyste. Spółka może odkupić po realizacji 50 proc. inwestycji w infrastrukturę lotniska — mówi Stanisław Zieliński, wójt Ustronia Morskiego.

Kołobrzeg działek oddać nie chciał. Władze miasta twierdziły, że mało wiedzą o duńskiej spółce z kapitałem łotewskim i izraelskim, a potem, że inwestycja odbierze mu status uzdrowiska. Dlatego BCP postanowiła zarejestrować lotnisko tylko na części należącej do Ustronia. Kołobrzeg zgodził się w końcu swoją cześć pasa udostępnić, jeśli BCP o to wystąpi.

— Zgodnie z uchwałą rady miasta sprzedaż terenów, na których leży pas, będzie możliwa, gdy osiągną cenę co najmniej 100 mln zł — zastrzega Michał Kujaczyński, rzecznik miasta.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Jabłońska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu