Zielone światło dla Unicredit

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 19-10-2006, 00:00

Jedną decyzją PiS zamknęło usta Związkowi Banków Polskich. Ale nie NBP. Droga do podziału Banku BPH otwarta.

W ekspresowym tempie, bo w niespełna dwa dni, koalicji udało się nadgonić stracony czas i doprowadzić do nowelizacji prawa bankowego. Uchwalona wczoraj przez Sejm i Senat nowela jest ważną częścią umowy, jaką rząd w kwietniu zawarł z włoskim Unicredit, inwestorem strategicznym Pekao i Banku BPH. Umożliwia ona podział Banku BPH, włączenie jego części do Pekao i sprzedaż reszty — 200 placówek wraz z centralą. Dziś mija obiecany przez rząd termin wprowadzenia w życie tej ustawy.

Mniejsze zło

Ponieważ zmienione prawo dotyczy całego rynku, bój o nowelę trwał niemal do ostatniej chwili. Znaczna część posłów — głównie opozycyjnych — nie zgadzała się na zmienianie ustawy pod jedną tylko transakcję. NBP uważał, że Bank BPH można podzielić na podstawie dotychczasowych przepisów.

— Polskiemu rządowi chodziło o to, by zachować pozycję konkurencyjną na polskim rynku bankowym. Dzięki temu Bank BPH nadal będzie istniał jako osobny podmiot — odpiera zarzuty Paweł Szałamacha, wiceminister skarbu, autor umowy z Unicredit.

Część posłów, środowiska bankowe, a także NBP najbardziej niepokoiły zapisy mówiące o możliwości przenoszenia majątku krajowych instytucji finansowych na banki krajowe, a także instytucje kredytowe. W wielu krajach UE banki nazywa się właśnie instytucjami kredytowymi.

— Ostatecznie PiS na posiedzeniu sejmowej komisji finansów przeforsowało poprawkę i wykreśliło z zapisu instytucje kredytowe. Dzięki temu w razie podziału banku kontroli nad nim nie będzie mogła przejąć zagraniczna instytucja kredytowa, lecz tylko bank krajowy — mówi Jerzy Bańka, radca prawny Związku Banków Polskich (ZBP).

Związkowi chodziło o to, by inwestorzy zagraniczni nie przejmowali kontroli nad najlepszymi aktywami, zostawiając nic niewarte wydmuszki.

— Byliśmy za tym, by nie zmieniać ustawy, ale skoro rząd miał taką umowę z Unicredit, to przynajmniej wybrano drugie z najlepszych rozwiązań — ocenia Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes ZBP.

NBP mówi: nie

Bank centralny zdecydowanie nie podziela stanowiska ZBP.

— Wykreślenie z ustawy instytucji kredytowych jest niezgodne z prawem Unii Europejskiej — mówi Przemysław Kuk z biura prasowego NBP.

Nie wiadomo więc, czy ustawy znów nie trzeba będzie zmienić.

Przekonać nie dał się także Jerzy Pruski, wiceprezes NBP. Wytoczył najcięższe działa: twierdzi, że ustawa, dając możliwość podziału banków, może doprowadzić do zmiany struktury podatków od instytucji finansowych.

— Straty będą wysokie: nawet kilkaset miliardów złotych. Zmiany ułatwią też przekształcanie banków w oddziały instytucji zagranicznych, kontrolowanych przez obce nadzory — mówił Jerzy Pruski w radiu TOK FM.

Jego zdaniem, część przepisów ustawy może być niezgodna z konstytucją, bo np. z możliwości podziału wyłączono banki spółdzielcze.

Z jego argumentami nie zgadza się Paweł Szałamacha.

— NBP przedstawia argumenty nie merytoryczne, lecz katastroficzne. I nie daje dowodów na to, jak miałoby dochodzić do tych katastrof — mówi Paweł Szałamacha.

Jego zdaniem, zmiany nie spowodują wyjęcia polskich banków spod polskiego nadzoru.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Beata Tomaszkiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu