Czytasz dzięki

Złapał katar... mruczka

opublikowano: 21-10-2020, 22:00

Miłość do zwierząt sprawiła, że Aleksandra Synowiec, wirusolożka molekularna, szuka remedium na koci katar, chorobę częstą i niewinną tylko z nazwy. Kociarzem jest też dr Paweł Wielgus, prezes Kvarko, funduszu inwestycyjnego, który wesprze badania nad lekiem

W rodzinnym domu Aleksandry Synowiec koty były zawsze.

NAGRODY I PUPILE: Aleksandra Synowiec, laureatka m.in. Diamentowego Grantu przyznawanego przez MNiSW, Grantu Preludium przyznawanego przez Narodowe Centrum Nauki oraz stypendium programu L’Oréal-UNESCO dla Kobiet i Nauki, z Cookie (krótkowłosy europejski) i Holly (ragdoll).
FOT. TOMASZ GOTFRYD

— Pewnego razu, wracając ze szkoły, usłyszałam rozpaczliwe miauczenie. W przydrożnych krzewach znalazłam kupkę nieszczęścia: małe, chude kocię. Wzięłam je do domu, odkarmiłam, otoczyłam opieką. Znajda wyrosła na pięknego kota. Już wtedy wiedziałam, że także w dorosłym życiu będę pomagała zwierzętom — wspomina wirusolożka.

Dziś opiekuje się pięcioma kotami. Trzema w domu rodzinnym i dwoma w Krakowie, gdzie mieszka i pracuje. Nikogo nie dziwi zatem, że wybierając kierunek studiów, rozważała nie tylko biotechnologię molekularną, lecz także weterynarię. Badaczka pracuje w Laboratorium Wirusologicznym w Małopolskim Centrum Biotechnologii. Jej praca doktorska dotyczy molekularnych mechanizmów infekcji wirusowych.

— Uznałam, że pracując w laboratorium, będę miała równie duże pole do popisu jak w lecznicy dla zwierząt. Wśród moich głównych zainteresowań znalazły się badania nad wirusami, które u kotów powodują tzw. koci katar. Choć nazwa choroby brzmi niewinnie, to dość poważne schorzenie, grożące powikłaniami, a nawet śmiercią, szczególnie gdy choroba wystąpi u kociąt lub kotów z osłabionym układem odpornościowym. Wirusowe zakażenie górnych dróg oddechowych dotyka szacunkowo od 50 do nawet 70 proc. kotów domowych i ulicznych, a u ponad 80 proc. ozdrowieńców przechodzi do formy utajonej i atakuje ponownie, gdy spadnie ich odporność — wyjaśnia Aleksandra Synowiec.

Wszystkiemu winne są przede wszystkim dwa wirusy: koci herpeswirus i koci kaliciwirus. Oba stały się przedmiotem jej badań pod kierownictwem prof. Krzysztofa Pyrcia, doświadczonego mikrobiologa i wirusologa.

— Na rynku brakuje skutecznego lekarstwa na koci katar. Lekami przeciwzapalnymi i stymulującymi układ immunologiczny, dobranymi w zależności od rodzaju patogenu, łagodzi się jedynie objawy choroby i zapobiega jej powikłaniom. My pracujemy nad substancją o innym mechanizmie działania, która znajdzie zastosowanie w terapii skojarzonej infekcji wywołanej przez oba wirusy — mówi prof. Krzysztof Pyrć.

Projekt jest realizowany przy współudziale prof. Marii Nowakowskiej, wybitnej specjalistki w dziedzinie chemii polimerów i biomateriałów, oraz prof. Krzysztofa Szczubiałki z Wydziału Chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dotychczasowe wyniki prac zespołu zaowocowały dwoma zgłoszeniami patentowymi w Centrum Innowacji i Transferu Technologii Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz publikacją w prestiżowym czasopiśmie „Antiviral Research”. Rezultaty są na tyle obiecujące, że zwróciły uwagę inwestorów.

— Projekt ma duży potencjał biznesowy. Przede wszystkim rynek produktów skierowanych do właścicieli zwierząt rośnie z roku na rok. Także coraz więcej firm farmaceutycznychskupia się na powiększaniu portfolio leków weterynaryjnych. Poza tym… sam mam kotkę, a wszyscy w zespole jesteśmy fanami kotów, dlatego chcemy się przyczynić do poprawy dobrostanu tych zwierząt. To, jak bardzo towarzystwo psów czy kotów jest ważne dla ludzi, okazało się np. w czasie lockdownu i przymusowej izolacji społecznej wywołanej pandemią COVID-19. Dla wielu osób to czworonożny pupil był wówczas jedynym towarzyszem — twierdzi dr Paweł Wielgus, prezes Kvarko.

Fundusz z Wrocławia zainwestuje na początek ponad 600 tys. zł w badania nad lekiem na koci katar. Pozwoli to naukowcom z Uniwersytetu Jagiellońskiego kontynuować prace badawcze i docelowo skomercjalizować ich wynik.

— Przed nami badania potwierdzające bezpieczeństwo i skuteczność leku u kotów. Co istotne — badany związek polimerowy jest już zarejestrowany jako substancja czynna w lekach stosowanych u ludzi w innym wskazaniu. Wykorzystuje się ją z sukcesem również w weterynarii przy leczeniu schorzeń psów i koni, co zwiększa szanse powodzenia projektu — mówi Aleksandra Synowiec.

Przypomina, że wirusy mutują, wciąż pojawiają się nowe patogeny, a istniejące uodparniają się na dostępne leki.

— Badania takie jak nasze pozwalają nauce wygrywać w ciągłym wyścigu z chorobami zakaźnymi — konkluduje Aleksandra Synowiec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Kurzyńska

Polecane