Złe informacje sprzyjały spadkom indeksów

Roman Przasnyski
opublikowano: 05-05-2011, 00:00

Po kilku dniach stabilizacji na warszawskim parkiecie, środowa sesja przyniosła zdecydowane pogorszenie nastrojów. Nasz indeks największych spółek należał do najmocniej zniżkujących wskaźników w Europie. Dzień rozpoczął od spadku o prawie 1 proc., a popyt ani przez moment nie był w stanie zredukować strat.

WIG20 poruszał się w wąskim przedziale 2883-2897 punktów. Z największych spółek przed południem jedynie walory Telekomunikacji Polskiej, PGNiG, Kernela i BRE Banku notowane były powyżej poniedziałkowego zamknięcia. Najmocniej, o ponad 3 proc., spadały akcje Lotosu, TVN i GTC. Niewiele lepiej zachowywały się akcje Banku Handlowego. Po ponad 2,5 proc. w dół szły walory Tauronu, KGHM i Bogdanki, a ponad 2 proc. traciły walory PKN Orlen, PBG i Getinu. Przecena obejmowała spore grono naszych blue chipów, a towarzyszyły jej znacznie większe niż ostatnio obroty. Nieco lepiej radziły sobie wskaźniki małych i średnich spółek, które zniżkowały o 0,7-0,8 proc.

Optymizmu trudno też było się doszukać na pozostałych parkietach europejskich. Na niewielkim plusie trzymały się jedynie indeksy w Bukareszcie, Sofii i Tallinie. Wskaźniki w Paryżu, Londynie i Frankfurcie zaczęły dzień od spadków po 0,3-0,4 proc., a w trakcie sesji ich straty nieznacznie się zwiększyły.

Posiadaczom akcji nie sprzyjały dane makroekonomiczne. Indeksy aktywności gospodarczej w usługach w Niemczech i w strefie euro okazały się niższe niż się spodziewano. Negatywnie zaskoczyła też sprzedaż detaliczna. W marcu była niższa o 1,7 proc. licząc miesiąc do miesiąca (oczekiwano, że będzie podobna jak miesiąc wcześniej). W lutym zwiększyła się ona o 1,3 proc. Kiepskie informacje napłynęły też z USA. Z raportu Challengera wynikało, że liczba planowanych zwolnień pracowników zmniejszyła się z 41,5 tys. do 36,5 tys., jednak według danych ADP szacunkowy wzrost liczby etatów

w sektorze prywatnym wyniósł

179 tys., podczas gdy liczono, że

przybędzie ich 200 tys. Sytuacja na amerykańskim rynku pracy nie poprawia się więc, jak oczekiwano. Rosną obawy przed piątkowymi danymi dotyczącymi zmiany liczby zatrudnionych w sektorze pozarolniczym. Na dodatek okazało się, że pogarszają się perspektywy w usługach za oceanem. Wskaźnik aktywności gospodarczej w tym sektorze spadł z 57,3 pkt w marcu do 52,8 pkt w kwietniu i był znacznie gorszy niż oczekiwano.

W pierwszych minutach handlu na Wall Street indeksy zniżkowały po 0,2 proc. Jednak seria złych danych spowodowała pogłębienie przeceny. Po godzinie Dow Jones i SP500 traciły po 0,7 proc. To przyspieszyło spadki w Europie. Także na warszawskim parkiecie finisz sesji przyniósł pogorszenie nastrojów. Indeks największych spółek stracił ostatecznie 1,42 proc., WIG spadł o 1,18 proc., mWIG40 o 0,31 proc., a sWIG80 o 0,49 proc. Obroty wyniosły 1,36 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy