Złe zachowanie

Kama Veymont
opublikowano: 14-11-2005, 00:00

Gesty, nieświadome ruchy ciała, mimika i inne zachowania dopełniają porozumiewanie się przy użyciu słów.

Aż 58 proc. informacji przekazujemy mową ciała, 35 proc. intonacją, a tylko siedem procent słowami. Nasze gesty — także te nieuświadomione — mówią głośniej niż słowa. Warto więc zastanowić się nad tym, jaką informację o sobie przekazujemy kanałem niewerbalnym. Jeśli jest ona niekorzystna dla naszego wizerunku, warto popracować nad jej zmianą.

Nie przesadzać z gestami

Ten gest obserwator odbiera jako groźbę lub atak, nawet jeśli intencje autora są niewinne.

Żelazna zasada etykiety w zakresie mowy ciała mówi: Im mniej machania rękami, tym lepiej. Jeżeli podczas rozmowy zrezygnujemy z nadmiernej gestykulacji, zachowując przy tym prostą postawę i naturalny pogodny wyraz twarzy, komunikujemy naszemu rozmówcy: „Jestem pewny siebie, opanowany i nieskrępowany sytuacją”. Taka informacja wysłana kanałem niewerbalnym przysporzy nam autorytetu u partnera.

Zwiększona, ale nieprzesadna i przede wszystkim spójna z intencją gestykulacja przydaje się podczas wystąpień publicznych. Mowa ciała pomaga przyciągnąć uwagę audytorium, a także świadomie podkreślić znaczenie niektórych wypowiadanych kwestii. Ułatwia panowanie nad emocjami widowni i zwiększa tą drogą siłę komunikatów.

Złe wychowanie

Żucie gumy, jedzenie przy biurku, podobnie jak ziewanie, dłubanie w nosie czy drapanie się są nieestetyczne i jako czynności fizjologiczne nie powinny być wykonywane publicznie. Ewentualnemu klientowi, który na przykład przychodzi niezapowiedziany, daje się w ten sposób do zrozumienia, że jest intruzem i nie warto wobec niego zachowywać nawet pozorów dobrego wychowania.

Trzymanie rąk w kieszeniach

Ulubiony nawyk niektórych przedstawicieli wyższej kadry menedżerskiej w międzynarodowych korporacjach dodaje pewności siebie, sugeruje luz i swobodę obejścia. Z drugiej strony, większość ludzi odbiera go podświadomie jako wyraz braku szacunku i lekceważenia, a co za tym idzie, zwyczaj ten pozostaje w sprzeczności z zasadami etykiety.

Siedzenie w pozycji półleżącej

Dość powszechne wśród spędzających w pracy więcej niż połowę swego życia. Prawdopodobnie jest podświadomą reakcją organizmu szukającego pozycji wygodniejszej i zdrowszej niż siedzenie. Lecz także tę pozycję klient odbiera jako lekceważącą i negującą potrzebę samodyscypliny w miejscu pracy.

Jest nie do przyjęcia także z innego powodu: przy takim siedzeniu łamią się krzesła.

Zakładanie nogi na nogę na kształt czwórki

To kolejny gest wyrażający lekceważenie. Należy go unikać także z przyczyn estetycznych, bo w tej pozycji odsłaniamy gołą łydkę, nawet jeśli nosimy długie skarpetki. A akurat łydka to — jak wynika z badań — najmniej atrakcyjna część męskiego ciała. Niestety, tę pozycję polubili niektórzy prezenterzy telewizyjni.

Wymieniliśmy najczęściej spotykane faux pas w zakresie mowy ciała w miejscu pracy. Inne, których także należy unikać, to: siedzenie lub stanie w rozkroku (pozycja kowboja czy policjanta — sugeruje agresję, chęć konfrontacji), krzyżowanie nóg w pozycji stojącej (kojarzy się z zagubieniem, kompleksami, poza tym łatwo stracić równowagę), opieranie się o ścianę, filar lub mebel (komunikuje brak pewności siebie, do tego łatwo wówczas zabrudzić ubranie) czy wreszcie opieranie rąk na biodrach (sugeruje kłótliwość i łatwość wchodzenia w konflikty).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kama Veymont

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu