Złoty będzie tracił w najbliższych dniach

Kamil Zatoński
opublikowano: 28-10-2009, 00:00

Inwestorzy realizują zyski, a przecena dotknęła przede wszystkim rynki wschodzące. Cierpią przez to złoty i giełda.

Dolar szybko odrabia straty. Znacząca korekta notowań EUR/USD zmienia sytuację na rynkach finansowych świata

Inwestorzy realizują zyski, a przecena dotknęła przede wszystkim rynki wschodzące. Cierpią przez to złoty i giełda.

Zmiana kierunku na rynku EUR/USD i słabnące giełdy to sygnał ostrzegawczy dla inwestorów, którzy liczyli na wzrost złotego i kolejne rekordy indeksów.

— Korekta ostatnich wzrostów na giełdach i wzrost awersji do ryzyka powodują, że z dużym prawdopodobieństwem kurs euro do złotego wzrośnie do 4,26-4,29 zł —uważa Łukasz Wojtkowiak, ekonomista Banku Millennium.

Optymizm znika

Zdaniem Łukasza Wojtkowiaka, taki rozwój wypadków jest przesądzony, bo po ustanowieniu ostatnich szczytów — zarówno na większości giełd, jak i w notowaniach EUR/USD —inwestorzy postanowili zrealizować zyski.

— Nieudana próba poprawienia rocznych maksimów odebrała zapał kupującym, a uruchomienie zleceń stop loss tylko nakręciło spira- lę spadków. Większość aktywów jest przewartościowana, a szczególnie dotyczy to rynków wschodzących. Waluty tych ostatnich były wczoraj wyraźnie słabsze od walut rynków rozwiniętych. Ale i tam korekta jest nieunikniona i nadejdzie jak tylko skończy się sezon wyników — przewiduje ekonomista Banku Millennium.

Podobnego zdania jest Wojciech Smoleński, analityk Domu Maklerskiego IDMSA, który zwraca uwagę, że po przebiciu bariery 1,50 w notowaniach euro do dolara rynek stał się podatny na nagłą korektę. Wczoraj kurs pary najważniejszych walut obniżył się do nieco ponad 1,48. W ślad za tym kurs EUR/PLN przebił barierę 4,20, a następnie 4,21. Dolar podrożał do 2,84 zł, a frank szwajcarski do blisko 2,79 zł. Na wartości traciły również m.in. rubel, forint i czeska korona.

Zaczęło się od SP

Sygnał do korekty przyszedł z Ameryki. Wydał go indeks SP 500.

— Nie udało się przebić poziomu 1100 pkt na SP 500, co jest wyraźnym sygnałem, że rynek nie ma już sił, by rosnąć. Zwiększoną ostrożność widać już było w ubiegłym tygodniu, kiedy wolumen długich pozycji na kontraktach terminowych na SP 500 został zmniejszony o połowę. Na razie mamy do czynienia z korektą. Trzeba też pamiętać, że wzrosty trwają już wiele miesięcy. Sądzę jednak, że formowanie szczytu, z którym mamy teraz do czynienia, przedłuży się — mówi Wojciech Smoleński, analityk Domu Maklerskiego IDMSA.

Na GPW kupujący (od rana i tak byli w mniejszości) ostatecznie odpuścili, gdy okazało się, że odbicie na otwarciu sesji w USA jest mizerne. Rynkom zaszkodził też wczoraj opublikowany o godz. 15 indeks zaufania amerykańskich konsumentów. Obniżył się on w październiku do zaledwie 47,7 pkt w porównaniu z 53,4 pkt we wrześniu. Analitycy oczekiwali dużo lepszych danych (53,5 pkt).

Pierwsza reakcja inwestorów z Wall Street była bardzo nerwowa, ale DJIA ostatecznie utrzymał się nad kreską, a SP 500 szybko nad nią powrócił. Nastroje na GPW i innych giełdach rynków wschodzących już od rana były dużo gorsze niż w Europie Zachodniej. Ostatecznie WIG20 stracił 2,1 proc. i od ostatniego szczytu oddalił się już w sumie o 3,4 proc. Kotwicą wśród blue chipów były przede wszystkim KGHM i Pekao. Obroty nie były jednak wysokie. Handel akcjami największych spółek podsumowano na niespełna 900 mln zł.

Więcej na str. 19

Kamil

Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy