Złoty nadal słaby, rynek czeka na dane z amerykańskiego rynku pracy

Joanna Pluta, Tomasz Regulski; Departament Doradztwa i Analiz DM TMS Brokers S.A.
opublikowano: 09-01-2009, 10:22

Po wczorajszym wzroście kursu EUR/PLN do  poziomu 4,0750, złoty wciąż pozostaje słaby. Na otwarciu dzisiejszej sesji euro kosztowało 4,0500 PLN. Notowania USD/PLN pozostają wciąż w wysoko usytuowanym przedziale wahań 2,9300 – 2,9800. Dynamiczna korekta, jaka doprowadziła na  początku tygodnia do umocnienia złotego względem euro o ponad 20 groszy, została skutecznie zahamowana. Jakkolwiek do końca stycznia w notowaniach EUR/PLN wciąż możliwe są poziomy poniżej 3,9000, nie nastąpi to jednak tak szybko, jak oczekiwano jeszcze kilka dni temu.

Złotemu szkodzi pogorszenie nastrojów wśród inwestorów zagranicznych i wzrost awersji do ryzyka po kilku dniach lepszego sentymentu inwestycyjnego, jaki miał miejsce na przełomie 2008/09. W bieżącym tygodniu na światowy rynek napłynęło wiele danych makroekonomicznych z gospodarek wysoko rozwiniętych – wskazały one wyraźnie, iż póki co nie ma szans na poprawę ich kondycji, co wpłynęło zdecydowanie negatywnie na nastroje w inwestorów zagranicznych. Poza tym, po kilkudniowych wzrostach na na parkietach oraz umocnieniu walut w regionie, zdecydowano się na realizację zysków i spieniężenie części inwestycji.

Nastroje wokół złotego mogły się dodatkowo pogorszyć po wypowiedzi jednego z bardziej „gołębich” członków Rady Polityki Pieniężnej, Mirosława Pietrewicza. Przewiduje on, iż prognozy tempa wzrostu gospodarczego w Polsce będą korygowane w dół – jego zdaniem dynamika PKB spadnie w 2009 roku w okolice 1%. Ponieważ towarzyszyć będzie temu spadek inflacji, kolejne obniżki stóp procentowych przez RPP są bardzo prawdopodobne. Pietrewicz twierdzi, iż powinny być one równie zdecydowane jak grudniowe cięcie kosztu pieniądza. Negatywną wymowę miała wypowiedź członka RPP w sprawie przystąpienia do systemu ERM II w połowie 2009 roku – uważa on, iż może być to bardzo ryzykowne w okresie dużej zmienności rynkowej. Przesunięcie w czasie momentu wejścia do systemu może jednak opóźnić datę przyjęcia wspólnej waluty poza rok 2012.

Podczas wczorajszej sesji na rynku światowym oczy inwestorów zwrócone były na Bank Anglii, który decydował o wysokości stóp procentowych. Koszt pieniądza został w Wielkiej Brytanii obniżony o 50 pb. Niektórzy uczestnicy rynku liczyli na bardziej zdecydowaną interwencję, dlatego po tym jak ich nadzieje zostały zawiedzione, przystąpili do zakupów funta. Dzięki temu kurs GBP/USD wzrósł z poziomu 1,5000 na 1,5400. Dzisiaj kurs tej pary walutowej kształtuje się nieco niżej - na 1,5200. W krótkim terminie ma on szanse na kontynuowanie wzrostów przynajmniej do 1,5500.

Po decyzji BoE obserwowaliśmy również zwyżkę kursu EUR/USD. Inwestorzy potraktowali decyzję tę jako wskazówkę na temat tego, jakie kroki w tej samej sprawie może poczynić w przyszłym tygodniu Europejski Bank Centralny. Do tej pory Bank Anglii bardziej zdecydowanie niż ECB interweniował w ramach wsparcia dla gospodarki. Niezbyt duża obniżka stóp w Wielkiej Brytanii zmniejszyła nieco szanse na zdecydowane cięcie w strefie euro. Dzięki temu euro zyskało na wartości względem dolara. Kurs EUR/USD wzrósł do poziomu 1,3800. Ruch ten został jednak w części zniesiony, na początku dzisiejszej sesji za euro płacono ok. 1,3670 USD. W najbliższym godzinach notowania tej pary walutowej powinny pozostawać umiarkowanie stabilne. Chwilowe wzrosty zmienności mogą mieć miejsce po publikacji dość ważnych danych z Europy – m.in. na temat produkcji przemysłowej w Wielkiej Brytanii i Niemczech, jak również odnośnie sprzedaży detalicznej w Eurolandzie. Inwestorzy mogą jednak w pewnym stopniu zlekceważyć odczyty tych wskaźników w oczekiwaniu na grudniowy raport z amerykańskiego rynku pracy, który zostanie przedstawiony o godz. 14.30. Prognozy odnośnie najistotniejszych składników tego raportu tj. stopy bezrobocia oraz zmiany zatrudnienia w sektorach pozarolniczych (ang payrolls) są bardzo pesymistyczne. Odnośnie pierwszego wskaźnika rynek oczekuje wzrostu do poziomu 7,0%. Prognozy zmiany zatrudnienia wahają się pomiędzy -300 tys. a -700 tys. Najwięcej szans daje się wynikowi na poziomie -550 tys. W listopadzie wskaźnik ten wyniósł -533 tys. Wobec dość szerokiego przedziału rynkowych oczekiwań, trudno będzie o to, by publikacja tych danych silnie zaskoczyła inwestorów. Z pewnością jednak tradycyjnie przyniesie ona wzrost zmienności. Reakcje rynku na odczyty payrollsów w ostatnich miesiącach były często bardzo zaskakujące. Wobec tego trudno wskazać jednoznacznie jak mogą wpłynąć na notowania dolara. Należy raczej spodziewać się osłabienia amerykańskiej waluty w momencie, gdy dane okazałyby się wyjątkowo pesymistyczne i wykroczyły poza wspomniany wcześniej przedział prognoz.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Doradztwa i Analiz
DM TMS Brokers S.A.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Joanna Pluta, Tomasz Regulski; Departament Doradztwa i Analiz DM TMS Brokers S.A.

Polecane