Złoty nieco się wzmocnił, ale kto wie, na jak długo

Marek Nienałtowski
22-01-2004, 00:00

Podczas środowej sesji notowania złotego wzrosły. Naszej walucie udało się przebić na mocną stronę parytetu. Cena dolara spadła z 3,7580 do 3,7280, a euro zniżkowało z 4,7395 do 4,7030. Iwestorzy dobrze odebrali ostatnie zmiany na scenie politycznej, w tym wtorkową decyzję o powołaniu na wicepremiera Józefa Oleksego.

Zwiększone zakupy złotych to jednak przede wszystkim powrót wiary, że program oszczędnościowy Jerzego Hausnera uda się wprowadzić w życie. Rząd zaakceptował wyniki debaty publicznej wokół socjalnej części programu. W środę Jerzy Hausner zapowiedział, że oszczędności 1,3 mld PLN, pierwotnie mające pochodzić ze zmiany w 2004 r. waloryzacji rent i emerytur, będą dotyczyły wydatków społecznych. Dodał również, że będzie przekonywał Radę Ministrów do większych ograniczeń wydatków na administrację. Wsparciem dla złotego mogły być słowa ministra finansów Andrzeja Raczki, że jest miejsce na obniżkę poziomu stóp procentowych w tym roku. Do aprecjacji naszej waluty mogła się przyczynić wypowiedź Witolda Orłowskiego, doradcy ekonomicznego prezydenta, że złoty po wejściu Polski do UE powróci do trendu wzrostowego.

Zgodnie z oczekiwaniami, Rada Polityki Pieniężnej na zakończonym w środę posiedzeniu nie zmieniła poziomu stóp procentowych i utrzymała neutralne nastawienie w polityce monetarnej. O godz. 15.59 jeden dolar wyceniany był na 3,7380, a jedno euro na 4,7040 PLN (odchylenie – 0,29 proc.). Wiara w naszą walutę powróciła. Niewykluczone, że złoty jeszcze się nieco wzmocni. Ostrzegałbym jednak przed zbytnim optymizmem: wystarczy jedna niefortunna wypowiedź i możemy być świadkami ponownych spadków.

W środę wartość europejskiej waluty do dolara wzrosła, podobnie jak we wtorek. Kurs EUR/USD zwyżkował z 1,2553 do 1,2673 do najwyższego poziomu od zeszłej środy. Inwestorzy po silnym zeszłotygodniowym spadku kursu euro postanowili ponownie zwiększyć zaangażowanie we wspólną walutę. Dla uczestników rynku impulsem do wznowienia zakupów euro było także utrzymanie się kursu powyżej silnych technicznych poziomów wsparcia.

Obradujący na początku tygodnia w Brukseli ministrowie finansów wyrazili co prawda duże zaniepokojenie dużymi zmianami na rynku walutowym, ale nie zdecydowali się na żadne rozwiązania mające wyhamować wzrost euro. W ciągu dnia Nout Wellink, członek Rady EBC oraz szef banku centralnego Holandii, powiedział, że wzrost euro nie był nadmierny. Do dalszego wzrostu kursu euro nie doszło. Wytrzymał silny techniczny opór w okolicy 1,2680. W kolejnych godzinach kurs EUR/USD powrócił przejściowo w okolice 1,2580. Dolarowi nieco pomogły lepsze od oczekiwań dane makro z USA. Wcześniej Eurostat podał, że inflacja w strefie euro w grudniu wyniosła 2 proc. (r/r). Na rynku prognozowano 2,1 proc. O godz. 15.59 jedno euro wyceniane było na 1,2588 USD. Na rynku euro/dolar nadal panuje niepewność. Chociaż, jak widać po kursie, na razie przewagę mają kupujący wspólną walutę, wcale nie jest powiedziane, że już niedługo notowania dolara ponownie nie pójdą w górę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Nienałtowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Złoty nieco się wzmocnił, ale kto wie, na jak długo