Złoty odporny na złe dane

Przemysław Kwiecień
18-07-2008, 17:24

Główny Urząd Statystyczny drugi miesiąc z  rzędu podał nienajlepsze dane dotyczące produkcji przemysłowej. W czerwcu wzrosła ona tylko o 7,2% w skali roku, mimo iż w tym roku firmy dysponowały jednym dodatkowym dniem roboczym. Niższa produkcja to teoretycznie nienajlepsza wiadomość złotego. Jeśli gospodarka pokazywać będzie wyraźne oznaki spowolnienia, RPP może wstrzymać się z podwyżkami stóp procentowych. Co więcej przy ciągle silnej stronie popytowej, problemy z produkcją mogą prowadzić do  zwiększenia nierównowagi zewnętrznej, co jest dodatkowo niekorzystne dla waluty. Przynajmniej w teorii.

Czy zatem złoty, który bardzo silnie zyskiwał w ostatnich dniach zareagował nerwowo na te dane? Nic z tych rzeczy. Notowania ani drgnęły, zaś na koniec tygodnia rynek ruszył w kierunku testowania nowych rekordów. Mowa o 3,2140 w przypadku EURPLN, co jest historycznym minimum oraz 2,0270 na USDPLN – blisko rocznego minimum, odnotowanego w środę.

Czym wytłumaczyć takie zachowanie? Pomóc może szerszy rzut oka na rynki walutowe uznawane za wschodzące. Dla inwestorów wiadomym jest, że bieżąca wycena z reguły nie odzwierciedla w pełni zmieniających się fundamentów, szczególnie na rynku walutowym gdzie zawsze trudno jest określić jaki poziom kursu mógłby zostać uznany za „właściwy”. Rynki wschodzące często też traktowane są przez inwestorów niemalże jak jeden agregat. Wystarczy spojrzeć na ostatni miesiąc. Na złotym względem dolara można było zarobić 7,8%, ale nie była to największa zwyżka na rynku. Węgierski forint zyskał aż 10,7%, ponadto czeska korona zyskała 7,6%, południowoafrykański rand 7,7%, rumuński ron 6,3%, zaś turecka lira 5%. Brazylijski real zyskał tylko 2%, ale na przestrzeni ostatnich 18 miesięcy, był to absolutny rekordzista, zarabiający (po uwzględnieniu różnicy oprocentowań) więcej niż polski złoty, czy waluty naszych południowych sąsiadów.

Sytuacja z ostatniego miesiąca przypomina to co działo się na rynku surowców na przełomie lutego i marca, kiedy po 20% drożały nie tylko ziarna, na które faktycznie rósł popyt, ale także metale przemysłowe czy na przykład kawa, co nie miało najmniejszego związku z fundamentami i skończyło się radykalną przeceną, po tym gdy nabywcy przestali odbierać dostawy pszenicy. Czy tak samo będzie ze złotym i innymi walutami? Niewykluczone, iż wyprzedaż może mieć miejsce z powodów nie mających wcale źródła w Polsce. Po takiej zwyżce rynkowi wystarczy dowolny zapalnik.

Przemysław Kwiecień
Autor jest głównym ekonomistą X-Trade Brokers Domu Maklerskiego

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Złoty odporny na złe dane