Złoty odrabia straty

Marek Rogalski
opublikowano: 14-09-2006, 00:00

Polska waluta odrobiła wczoraj część poniesionych wcześniej strat. Kurs euro spadł do około 3,9550 zł, a dolara do 3,12 zł. Inwestorzy dobrze odebrali rosnące prawdopodobieństwo pojawienia się w rządzie Zyty Gilowskiej, choć sama zainteresowana nie potwierdziła informacji o powrocie w przyszłym tygodniu. Zdaniem Przemysława Gosiewskiego z PiS, sprawa jest przesądzona, a Stanisław Kluza, obecny szef resortu finansów, zostanie zapewne wiceministrem.

Nie dziwią jednak informacje, jakoby Zyta Gilowska wahała się z podjęciem decyzji. Wprawdzie uchodzi ona za wiarygodnego strażnika finansów publicznych i to ona „przejmie” od premiera Kaczyńskiego medialną za nie odpowiedzialność, ale przy obecnej koalicji szansa na konieczne reformy nie jest duża. We wtorek rząd oficjalnie wycofał się z planów obniżenia składki rentowej, które było jednym z głównych postulatów forsowanych przez panią profesor. Rola Zyty Gilowskiej może się sprowadzić do pilnowania, by nie było gorzej niż obecnie.

Inwestorzy zignorowali kolejne pogróżki koalicjantów, którzy domagają się zwiększenia wydatków w przyszłorocznym budżecie. Nie należy się dziwić brakowi reakcji, skoro Andrzej Lepper kluczy: spotyka się premierem i mówi, że rozmowy idą w dobrym kierunku, a już po kilku godzinach ponawia żądania. Rynek ocenia to jako czysto polityczne zabiegi przed zaplanowanymi na 12 listopada wyborami samorządowymi.

Mało prawdopodobne, by przyszłoroczny budżet został rzeczywiście zawetowany, chociaż 20 września może być gorąco. Podobnie ma się sprawa z groźbą wiosennych wyborów do parlamentu — przy obecnym rozkładzie preferencji wyborczych Polaków nie przyniosłyby one przełomu. Należy jednak się spodziewać, że im więcej żądań będzie zgłaszać Samoobrona, tym gorsze będą notowania PiS.

Pole do dalszej aprecjacji złotego jest niewielkie. Nie wydaje się, by dość neutralna ocena przyszłorocznego budżetu przez agencję ratingową Standard & Poors skłoniła inwestorów do zwiększenia zakupów naszej waluty. Dlatego do zabezpieczenia importu warto wykorzystywać kurs euro bliski 3,95 zł i dolara — 3,11 zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu