Złoty: optymizm inwestorów jest już bliski wyczerpania

Marek Nienałtowski, Krzysztof Rup
01-04-2004, 00:00

Napięta atmosfera na krajowej scenie politycznej, wysokie poparcie dla Samoobrony w sondażach oraz mniejsza aktywność na rynku Ministerstwa Finansów spowodowały, że w pierwszej części środowego handlu wartość złotego spadła. Cena dolara wzrosła do 3,8835 zł, a euro — do 4,7490 zł. Odchylenie od dawnego parytetu, które we wtorek na zamknięciu wynosiło 1,2 proc., sięgnęło 1,75 proc. po jego słabej stronie.

Marek Belka wrócił do kraju z Iraku, by rozpocząć konsultacje w sprawie nowego rządu. Inwestorzy postanowili jednak zredukować zaangażowanie w naszej walucie, dając wyraz obawom, czy w obecnym układzie politycznym jest to możliwe. Sam Marek Belka podkreślił, że plan będzie wdrażany. Dodał też, że wzmocnienie złotego jest nieuchronne w perspektywie 6, 12 lub 24 miesięcy. Po godz. 13.00 złoty zaczął odrabiać straty. RPP zgodnie z oczekiwaniami nie zmieniła stóp i utrzymała neutralne nastawienie w polityce monetarnej. W tym samym momencie opublikowano wypowiedź dyrektora zarządzającego agencji ratingowej Fitch. David Riley powiedział, że Polska powinna wprowadzić w życie plan Hausnera. Dodał, że dzięki premierostwu Marka Belki Polska czas największej niepewności może mieć już za sobą. W rezultacie dolar spadł do 3,87 zł, a euro do 4,73 zł. Odchylenie powróciło do 1,40 proc. O godz. 16.15 dolar wyceniany był na 3,8730 zł, a euro na 4,7470 zł (odchylenie +1,66 proc.)

W internetowej encyklopedii „Wiem” czytamy, że w filozofii optymizm to „pogląd głoszący, że suma zjawisk pozytywnych jest wyższa niż negatywnych”. Patrząc na rynek złotego, trudno się z tym zgodzić. Wyraźnie widać, że inwestorzy podchodzą do niego zbyt optymistycznie, choć suma negatywów jest większa. Skąd się więc bierze nastawienie dla naszej waluty? Odpowiedź jest prosta: złoty jest mocny przede wszystkim dzięki wymianie przez Ministerstwo Finansów środków z emisji zagranicznych. Pytanie tylko, na jak długo resortowi starczy amunicji? Zgoda, że wsparciem dla złotego są mocne fundamenty gospodarcze. Niestety, więcej pozytywów nie widać. Scena polityczna w rozsypce, plan Hausnera zagrożony, a w perspektywie przedterminowe wybory z Samoobroną jako zwycięzcą. Chyba warto jednak zagrać przeciwko złotemu w najbliższym terminie?

Pierwsze godziny środowej sesji na rynku międzynarodowym przyniosły umocnienie euro. Jego kurs wzrósł do 1,2266 USD. Wśród inwestorów przeważyły opinie, że podczas najbliższego posiedzenia we czwartek ECB nie zmieni stóp procentowych. Na niekorzyść dolara wpłynęła również informacja o wybuchu w rafinerii BP w Teksasie. Pojawiły się obawy, że mogła za tym stać jedna z organizacji islamskich. Przed południem opublikowano dane makro ze strefy euro, ale nie wywarły one wrażenia i nie przyniosły zmian na rynku. Wstępnie policzona w marcu iflacja wyniosła 1,6 proc. i była zgodna z oczekiwaniami. Indeks nastrojów gospodarczych odnotował śladowy wzrost. Popołudniowy handel przebiegł w spokojnej atmosferze, a kurs EUR/USD wahał się w przedziale 1,2210–1,2250. O godz. 16.15 euro wyceniane było na 1,2255 USD. W czwartek może kontynuować wzrosty, zwłaszcza jeśli decyzja ECB okaże się zgodna z oczekiwaniami. Jednak piątek powinien należeć do dolara, a kurs euro może znów zniżkować w okolice 1,2090 USD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Nienałtowski, Krzysztof Rup

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Złoty: optymizm inwestorów jest już bliski wyczerpania