Złoty osłabia porty

Bogdan Tychowski
23-12-2004, 00:00

Od stycznia wartość dolara spadła o 80 groszy, niewiele mniej euro. Nie wpływa to dobrze na sytuację finansową polskich portów.

Kondycja finansowa portu eksportera w dużym stopniu zależy od tego, jaki procent przychodów i kosztów jest waloryzowany kursem walut obcych. Od początku roku wartość dolara amerykańskiego obniżyła się prawie o 80 groszy. Osłabło także, choć nie tak mocno, euro. Tymczasem koszty działalności np. Zarządu Morskiego Portu Gdańsk (ZMPG) rozliczane są w złotych, jednak aż 40 proc. przychodów jest waloryzowane walutą amerykańską. I to, w sytuacji umacniania się złotego, źle wpływa na sytuację finansową portu.

— Przyjęty w 2003 r. plan zakładał — zgodnie z ówczesnymi prognozami — średni kurs dolara na poziomie 3,95. Spadek kursu spowodował, po przeliczeniu, zmniejszenie wartości naszych przychodów w złotych prawie o 8 proc. Może dojść do sytuacji, że zwiększanie przychodów w dolarach, z punktu widzenia portu, nie będzie opłacalne, bo przyczyniać się będzie do wzrostu kosztów działalności, uniemożliwiając realizację programu inwestycyjnego. W ubiegłym roku nasz przychód wyniósł blisko 113,5 mln zł, podobny miał być osiągnięty w tym roku. Niestety, poziom zysku z 2003 r. może obniżyć się nawet o 50 proc. Warto przy tym podkreślić, że kłopoty, z którymi mamy do czynienia, występują w sytuacji rekordowego wzrostu przeładunków — dynamika bliska 14 proc. — twierdzi Andrzej Kasprzak, prezes Zarządu Morskiego Portu Gdańsk.

Próba zabezpieczenia

Dodaje, że zdaje sobie sprawę, że są sposoby osłabienia niebezpieczeństwa wynikającego z różnic kursów — np. ich ubezpieczenie. Jednak są one kosztowne i stosuje się je wtedy, gdy firma ma przychody w dolarach lub euro. Rozliczenia portów są tylko waloryzowane.

— Możemy zabezpieczyć kursy kupna lub sprzedaży waluty, lecz nie jest to standardowa operacja. Wszystkie transakcje rozliczane są z podmiotami krajowymi, więc złote są naszym przychodem — mówi prezes Kasprzak.

Aby zminimalizować straty, zarząd gdańskiego portu szuka instrumentów pozwalających uniezależnić spółkę od wahań kursów.

— Pewnym złagodzeniem tych uciążliwości jest przyjęcie zasady, że przynajmniej niektóre inwestycje finansujemy kredytami zaciągniętymi w walutach, w których odnotowujemy przychody — wyjaśnia Andrzej Bojanowski, wiceprezes ds. finansowych Zarządu Morskiego Portu Gdańsk.

Przejście na euro

Ponadto ZMPG od przyszłego roku przejdzie na rozliczenia w euro. Europejska waluta stale wzmacnia się w stosunku do dolara. W ten sposób mniej dotkliwe będą dla portu wahania kursów walut.

— Przelicznik taryfowy, który przyjęliśmy przy przechodzeniu na nową walutę, wynosił 1,20. Tyle dolara przypadało na euro. Dziś jest 1,30 — więc odrobimy straty, o ile relacje się nie zmienią. Poza tym większość naszych kontrahentów rozlicza się w walucie europejskiej — wyjaśnia Andrzej Bojanowski.

Spółki eksploatacyjne, które też odczuły skutki różnic kursowych, np. Port Gdański Eksploatacja, także mogą dokonać przewalutowania kontraktów (z USD na euro) lub wprowadzić klauzule walutowe. Procesy zmian trwają — prowadzone są negocjacje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bogdan Tychowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Złoty osłabia porty