Zmarł Wojciech Inglot - biznesmen, który umiał wykorzystać szansę

DI, Alina Treptow
23-02-2013, 20:52

Wojciech Inglot zmarł w sobotę w szpitalu w Przemyślu. Założyciel i właściciel firmy kosmetycznej Inglot Cosmetics miał 58 lat.

Kim był?

Wojciech Inglot w jednym ze swoich sklepów kosmetycznych (FOT. Puls Biznesu_Marek Wiśniewski)
Zobacz więcej

Wojciech Inglot w jednym ze swoich sklepów kosmetycznych (FOT. Puls Biznesu_Marek Wiśniewski)

Wojciech Inglot po skończeniu studiów chemicznych na Uniwersytecie Jagiellońskim trafił do branży farmaceutycznej. Przez kilka lat pracował w krakowskiej Polfie, jednak brak możliwości zrobienia kariery i dużych pieniędzy skłonił go do założenia własnej firmy. Były to lata 80., a w podjęciu decyzji pomógł mu… gen. Wojciech Jaruzelski, wydając dekret zmuszający przedsiębiorstwa państwowe do pozbywania się niepotrzebnych urządzeń. W sprzęt po krakowskiej Polfie zainwestował wspólnie z siostrą Elżbietą. Założyli w rodzinnym Przemyślu firmę kosmetyczną, ale nie od razu produkowali kosmetyki — pierwszym produktem był płyn do czyszczenia głowic magnetofonowych. Później nadszedł czas dezodorantu VIP. Ale to słynne lakiery do paznokci Inglota zapadły w pamięć klientkom. Choć początki kapitalizmu były trudne dla przemyskiej spółki, karta się odwróciła i biznes ruszył jak lawina. Pierwszy salon Inglota za granicą powstał w 2006 r. Dziś jest już ich 180 w 50 krajach świata.

Biznesmen, który umiał wykorzystać szansę (tekst z "Pulsu Biznesu", grudzień 2011)

Gdyby ktoś wymyślił grę „znajdź prezesa”, to z tym byłoby najtrudniej. W poniedziałek w Nowym Yorku, w środę w Sydney, a w piątek w New Delhi — tak zazwyczaj wygląda kalendarz Wojciecha Inglota, właściciela i prezesa obecnej na całym świecie firmy kosmetycznej, sygnowanej jego nazwiskiem.

Producent kosmetyków kolorowych — zlokalizowany w Przemyślu — rozwija się bardzo dynamicznie, o czym świadczą kolejne salony.

Ich liczba zmienia się z tygodnia na tydzień. Na koniec tego roku będzie ich 307 — 167 w Polsce i 140 za granicą. W przyszłym roku proporcje będą zupełnie inne.

Zmiana akcentów

— Za granicą otworzymy około 100 placówek. W Polsce liczba nie powinna się już znacząco zmienić — zapowiada Wojciech Inglot. Choć patrząc na bilans, już w tym roku rynki eksportowe będą kluczowe. W 2011 r. po raz pierwszy przychody z zagranicy będą wyższe niż w kraju. Nad Wisłą wyniosą 105 mln zł, gdy za granicą 171 mln zł (bazując na miesięcznej sprzedaży). Za trzy lata biznes ma się potroić. Co najmniej.

— Przychodu z zagranicy na poziomie 200 mln  USD to nasze minimum, choć oczywiście mamy apetyt na więcej — mówi Wojciech Inglot. Z pomocą mają przyjść rynki amerykański i australijski, które są kluczowe dla biznesmena.

Już teraz placówka przy nowojorskim Times Square — na rogu Broadway’u i 48. Ulicy — jest oczkiem w głowie prezesa Inglota. Takich perełek ma być więcej.

— W Stanach kosmetyki sprzedajemy w 13 lokalizacjach. Połowę otworzyła — w ramach umowy o współpracy — największa amerykańska sieć eleganckich domów handlowych Macy’s — informuje Wojciech Inglot.

I zamierza otworzyć kolejne kilkadziesiąt. Macy’s zaproponowało przemyskiemu biznesmenowi 100 lokalizacji. — Wybierzemy te, które nas interesują. Szacujemy, że ich liczba przekroczy 50 — informuje Wojciech Inglot.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Inglot stanie się liczącą marką na amerykańskim rynku. Dodajmy, że za granicą kosmetyki Inglota znajdują się na wyższych półkach niż w Polce.

— Korzystają z nich m.in. znani wizażyści — informuje Wojciech Inglot. Takie pozycjonowanie przekłada się na marże. W Polsce średnio wynoszą 45 proc., za granicą — 70 proc. Nic dziwnego, że to tam Inglot widzi przyszłość. W kolejce za rynkiem amerykańskim, stoi australijski, gdzie przemyska firma ma 17 punktów sprzedaży.

Tam — podobnie jak w USA — Inglota zaprosiła do współpracy znana sieć domów towarowych. — Jeśli negocjacje zakończą się sukcesem, na mapie Australii pojawi się co najmniej 20 nowych placówek — zapowiada Wojciech Inglot.

Ambicje kosmetycznego potentata nie kończą się na USA i Australii. Na celowniku jest też rynek indyjski, gdzie działa 8 sklepów, i południowoamerykański, na którym niedawno się pojawił. — Oba są obiecujące — uważa Wojciech Inglot.

Skąd spółka weźmie na to wszystko pieniądze, szczególnie że prezes Inglot unika kredytów jak ognia, a obecne zadłużenie firmy wynosi zero? I choć rynek nie rozumie jego awersji do kredytów, prezes obstaje przy swoim. Na rozwój biznesu przeznacza zysk, który w tym roku wyniesie około 20 mln zł. Tłumaczy, że dzięki temu spółka kupuje czas.

Własnym sumptem

— Nie musimy czekać na decyzje inwestorów czy banku, jeśli mamy jakiś interesujący projekt — tłumaczy Wojciech Inglot. Do inwestorów też podchodzi sceptycznie. Na razie. — Jeśli rozbudowa sieci przerośnie nasze oczekiwania lub pojawią się nowe interesujące rynki, które będą wymagały zewnętrznego wsparcia, poszukamy inwestorów. Na razie to inwestorzy szturmują nas — mówi Wojciech Inglot.

Spółka weźmie pod uwagę trzy scenariusze: inwestora finansowego, branżowego lub debiut na giełdzie, choć prezes nie ukrywa, że ostatnia opcja jest dla niego najmniej atrakcyjna, i to nie z powodu trudnej sytuacji na rynkach kapitałowych.

Inglot inwestuje też w infrastrukturę przemyskiego zakładu produkcyjnego. W ciągu ostatnich dwóch lat m.in. na nowe linie technologiczne wydał ponad 10 mln zł. Prezes szczyci się tym, że to z tej fabryki — zatrudniającej ponad 400 osób — wyjeżdża 95 proc. kosmetyków Inglota.

— To, że produkcja, podlegająca restrykcyjnym wymaganiom unijnym, odbywa się w Polsce, jest dobrze odbierane na świecie — twierdzi Wojciech Inglot.

Okiem konkurenta

HENRYK ORFINGER, prezes Laboratorium Kosmetycznego Dr Ireny Eris:

Jestem pod dużym wrażeniem tego, co osiągnął. Nie tylko sprzedaje dobre jakościowo kosmetyki, ale też ma świetny koncept biznesu. Chociaż oprócz nosa do interesów miał też sporo szczęścia. Inwestorzy pragnący otworzyć jego placówki we franczyzie sami się do niego zgłosili. Jak widać, wykorzystał szansę i teraz kolejne salony Inglota pojawiają w Stanach Zjednoczonych czy Ameryce Południowej. Podjęte kilka lat temu ryzyko wyjścia z sieci handlowych i drogeryjnych opłaciło się biznesmenowi. Dzięki temu uniezależnili się od rynku, czego osobiście mu zazdroszczę.

HENRYK ORFINGER, prezes Laboratorium Kosmetycznego Dr Ireny Eris:

Jestem pod dużym wrażeniem tego, co osiągnął. Nie tylko sprzedaje dobre jakościowo kosmetyki, ale też ma świetny koncept biznesu. Chociaż oprócz nosa do interesów miał też sporo szczęścia. Inwestorzy pragnący otworzyć jego placówki we franczyzie sami się do niego zgłosili. Jak widać, wykorzystał szansę i teraz kolejne salony Inglota pojawiają w Stanach Zjednoczonych czy Ameryce Południowej. Podjęte kilka lat temu ryzyko wyjścia z sieci handlowych i drogeryjnych opłaciło się biznesmenowi. Dzięki temu uniezależnili się od rynku, czego osobiście mu zazdroszczę.

Przez ostatnich kilkanaście miesięcy Inglot konsekwentnie realizował ekspansję międzynarodową. Jego kosmetyki podbiły między innymi Bliski Wschód >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, Alina Treptow

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Zmarł Wojciech Inglot - biznesmen, który umiał wykorzystać szansę