Zmiany w OFE są nieuniknione

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 28-01-2011, 00:00

Po wyborach rząd czekają trudne decyzje — głównie likwidacja przywilejów emerytalnych i podwyżka składki rentowej.

W żaden inny sposób nie da się znaleźć podobnych oszczędności, nie denerwując wyborców — uważa Dariusz Filar

Po wyborach rząd czekają trudne decyzje — głównie likwidacja przywilejów emerytalnych i podwyżka składki rentowej.

W obecnej sytuacji budżetowej ograniczenie przekazywania składek do OFE jest nieuniknione — przekonuje Dariusz Filar, członek Rady Gospodarczej przy premierze. Jego zdaniem, tylko taki krok daje realne szanse, by wyhamować przyrost potrzeb pożyczkowych i długu publicznego.

— Przy obecnej skali napięć w budżecie nie jest możliwe znalezienie oszczędności, których skala byłaby podobna do tych z redukcji składek do OFE, a jednocześnie nie wywołałyby niepokojów społeczno-politycznych — przekonuje były członek Rady Polityki Pieniężnej.

Kogo się bać

Rząd szacuje, że obcięcie składek do OFE z 7,3 proc. do 2,3 proc. wynagrodzenia obniży w 2011 r. deficyt w finansach państwa o 11 mld zł. Zdaniem Dariusza Filara, porównywalne i równie szybkie dochody zapewniłoby łącznie podniesienie składki rentowej, włączenie bogatych rolników do powszechnego systemu ubezpieczeń i ograniczenie "becikowego". Każde z tych działań spotkałoby się jednak ze zbyt silnym oporem społecznym.

— Nawet ograniczenie zasiłków pogrzebowych, które były u nas rekordowo wysokie, wywołało pewne napięcia. Każda ze ścieżek alternatywnych generowałaby jeszcze wyższy koszt społeczno-polityczny. W roku wyborczym byłoby to nierozsądne — mówi Dariusz Filar.

Rząd za obcięcie składki do OFE płaci krytyką ekonomistów (np. Leszka Balcerowicza, Krzysztofa Rybińskiego czy Stanisława Gomułki) i słabnącym poparciem organizacji biznesowych, np. PKPP Lewiatan czy Business Centre Club. Platforma Obywatelska ufa, że na przeciętnym Kowalskim zmiany w OFE nie zrobią jednak większego wrażenia. Czy słusznie?

— Zgadzam się, że dla części wyborców właśnie ograniczenie drugiego filara czy zaniechanie reform są nie do przyjęcia. Ale to jest decyzja polityczna partii rządzącej. To ona wybiera, które ryzyko uważa za większe — uważa Dariusz Filar.

Psychologia rynków

Wśród ekonomistów toczy się debata na temat tego, jak rynki finansowe przyjmują obcięcie drugiego filara emerytalnego w Polsce. Część przekonuje (również na łamach "PB"), że propozycje rządu psują wiarygodność Polski, bo choć zmniejszają bieżące wydatki państwa, to zwiększają zobowiązania w długim terminie.

— Im mniej obywatele odłożą w OFE, tym więcej kiedyś państwo wyda na emerytury. Mamy niższy dług dzisiaj, ale wyższy w przyszłości — przekonuje ekonomista Ryszard Petru.

Rząd zapewnia tymczasem, że wizerunek Polski się poprawia, bo dla rynków finansowych najważniejsze są perspektywy krótkoterminowe. Dariusz Filar bliższy jest właśnie tej ocenie.

— Jeśli chcemy utrzymać kapitał w kraju, musimy pokazać rynkom finansowym, że potrzeby pożyczkowe państwa są pod kontrolą. Jak to zrobimy? Rząd miał wybór: albo ograniczać potrzeby pożyczkowe, albo chronić system emerytalny w obecnym kształcie. Mam wrażenie, że pierwsza droga jest skuteczniejsza. W obecnej sytuacji fiskalnej Europy inwestorów bardziej interesuje to, jak bardzo jesteśmy w stanie ograniczyć przyrost długu, a nie jak to zrobimy — twierdzi Dariusz Filar.

Podkreśla jednak, że Polska nigdy nie powinna iść drogą Węgier, które nie tylko przestają przekazywać składkę do OFE, ale nawet nacjonalizują pieniądze już tam odłożone.

— Uważam system OFE za konstrukcję dobrą i dalekowzroczną. Dlatego mam nadzieję, że ostatecznie z parlamentu wyjdą takie rozwiązania, które pozwolą systemowi spokojnie funkcjonować jak najdłużej. Trzeba go jednak przemodelować — mówi ekonomista.

Hybrydowa konstrukcja

Dariusz Filar ma też zastrzeżenia do pomysłu, by Polacy sami, dobrowolnymi składkami, rekompensowali OFE obcięcie transferów.

— To połączenie drugiego filara z trzecim, konstrukcja hybrydowa. Nie lubię rozwiązań pośrednich. Drugi filar z założenia jest obowiązkowy i taki powinien pozostać. Trzeci, nieobowiązkowy filar jest w Polsce bardzo potrzebny, ale powinien to być czysty trzeci filar — mówi ekonomista.

Jego zdaniem, lepszym rozwiązaniem byłaby ulga podatkowa dla IKE. W ubiegłym tygodniu na łamach "PB" pisaliśmy, że w Sejmie czeka obywatelski projekt ustawy zmierzający w tym kierunku i rząd w każdej chwili może po niego sięgnąć.

— Szwedzi mogą sobie pozwolić na niską, 2-procentową składkę w drugim filarze, bo mają ogromnie rozbudowany trzeci filar — przekonuje członek Rady Gospodarczej.

Ponadto ekonomista ma wątpliwości, czy rządowa propozycja w dostatecznym stopniu skłoni Polaków do samodzielnego oszczędzania na starość.

— Chodzi o to, by — dzięki stopniowemu podnoszeniu składki [z 2,3 proc. do 3,5 proc. w 2017 r. — red.] i zasileniu funduszy dobrowolnymi składkami — rzeczywisty strumień do OFE wrócił do poziomu obecnego. Nie sądzę, by to się udało — mówi Dariusz Filar.

Obietnice powyborcze

Rząd przez kilka tygodni zastanawiał się, jak waloryzować składki, które przesuwane są z OFE do ZUS. Jacek Rostowski, minister finansów, chciał, by podstawą był realny wzrost gospodarczy plus wskaźnik inflacji, a Michał Boni, szef doradców premiera, proponował stopę zwrotu z rządowych obligacji. Ostatecznie wygrała pierwsza koncepcja, jednak według Dariusza Filara, ta decyzja nie ma większego znaczenia. Faktyczna waloryzacja będzie uzależniona od tego, czy w finansach publicznych doczekamy się reform.

— Pieniądze gromadzone w ZUS oraz ich waloryzacja to tylko zapisy księgowe, nic więcej. Czy one rzeczywiście będą zrealizowane w takim kształcie, zależy wyłącznie od przyszłego stanu finansów państwa. Jeżeli przez 20 lat rządy nadal nic nie zrobią, to rządzący — kimkolwiek wtedy będą — nie będą mieli wyboru, będą musieli wypłacić emerytom mniej, niż zapisano w ZUS — ostrzega ekonomista.

Jego zdaniem, przed wyborami rząd nie zdecyduje się na istotne reformy, ale nowy minister finansów będzie musiał podejmować trudne decyzje.

— Kierunków jest kilka i wszystkie są trudne politycznie i społecznie. Najważniejsze to likwidacja przywilejów emerytalnych górników i służb mundurowych oraz objęcie powszechnym systemem ubezpieczeń najlepiej zarabiających rolników — wylicza Dariusz Filar.

Jego zdaniem, nieunikniona jest też podwyżka składki rentowej.

— Podwyżka powinna być dokonana tylko po stronie pracowników. Po stronie pracodawców powinna nawet dalej spadać, by wspierać rynek pracy. Po wyborach nowy minister finansów będzie musiał coś z tym zrobić — mówi Dariusz Filar.

Prof. Dariusz Filar

Jest ekonomistą Uniwersytetu Gdańskiego, specjalizuje się w makroekonomii, socjoekonomii i ekonomii politycznej. Od marca 2010 r. zasiada w Radzie Gospodarczej przy premierze. Wcześniej był m.in. głównym ekonomistą Banku Pekao (1999-2004) i członkiem Rady Polityki Pieniężnej (2004-10).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane