Zmiany w ustawie zmierzają w niewłaściwym kierunku

Marta Walczak
opublikowano: 22-08-2011, 00:00

Zdaniem Krystyny Krzekotowskiej, twórcy ustawy chcą zmarginalizować spółdzielczość w Polsce.

Lista mankamentów nowego prawa jest długa

Zdaniem Krystyny Krzekotowskiej, twórcy ustawy chcą zmarginalizować spółdzielczość w Polsce.

Jak ocenia Pani zmiany w ustawodawstwie dotyczącym spółdzielczości?

Krystyna Krzekotowska: Projekty zmian prawa spółdzielczego, jak i ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, zasługują na krytykę. Przede wszystkim, żadna z nich nie spełnia postulatów spółdzielczych, a nowe regulacje idą wręcz w przeciwnym kierunku niż żądania spółdzielców i postulaty międzynarodowego ruchu spółdzielczego. Prawo tworzą ludzie nie mający pojęcia o spółdzielczości. Ponadto, propozycje nowych ustaw nie były konsultowane ani ze specjalistami, którzy w tej dziedzinie mają jakiś dorobek naukowy i praktyczny, ani z przedstawicielami ruchu spółdzielczego. To było głównym powodem protestu zorganizowanego w czerwcu w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie na Ogólnopolskim Forum Spółdzielczym.

Ustawa o prawie spółdzielczym chce poddać ruch spółdzielczy nadzorowi administracyjnemu, który nigdzie indziej nie obowiązuje. Nie było go także w dawnym systemie nakazowo-rozdzielczym. Ten nadzór wprowadzony był wcześniej częściowo w odniesieniu do spółdzielni mieszkaniowych i wykazał, że nie jest on potrzebny, dlatego, że tylko niewielki odsetek spraw zakończył się interwencją urzędników. Ponadto, skąd wiadomo, że opinia urzędników jest słuszniejsza niż zdanie gremiów spółdzielczych?

Drugi poważny zarzut dotyczy wyeliminowania zebrań przedstawicieli, które w dużych spółdzielniach zastępowały walne zgromadzenia członków. To złe rozwiązanie proponuje się rozszerzyć na wszystkie typy spółdzielni. Do tej pory tzw. cząstkowe walne zgromadzenia wprowadzone w miejsce zebrań przedstawicieli odbywały się tylko w spółdzielniach mieszkaniowych. Tam nie zdały egzaminu, a teraz miałyby być upowszechnione.

Najważniejszy zarzut dotyczy jednak dużej częstotliwości zmian w prawie spółdzielczym. Więcej niż 10 razy Trybunał Konstytucyjny interweniował, uznając te zmiany za niekonstytucyjne. Mimo to, ustawodawcy nie respektowali tych uwag. Każda zmiana w ustawodawstwie niesie za sobą konieczność tworzenia nowych statutów, co pochłania ogromne ilości energii, która powinna być poświęcona na obsługę spółdzielców, a nie na sprawy biurokratyczne.

Co jest największym minusem ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych?

Propozycja automatycznego przekształcenia własnościowego spółdzielczego prawa do lokalu na odrębną własność lokalu. Jest to niezgodne z konstytucją. W dodatku projekt nowej ustawy o ochronie praw lokatorów pozbawia właścicieli prawa do dodatku mieszkaniowego i prawa do lokalu socjalnego w razie eksmisji. Utrzymanie zróżnicowanych form prawnych korzystania z mieszkań w spółdzielni pozwoliłoby spółdzielni na rozszerzanie budownictwa wielomieszkaniowego. Kolejna propozycja, negatywnie oceniana na Ogólnopolskim Forum Spółdzielczym, zmusza spółdzielnie do automatycznego przekształcania się we wspólnoty mieszkaniowe już wtedy, gdy choćby w stosunku do jednego lokalu zostanie ustanowiona odrębna własność. To spółdzielca powinien samodzielnie móc zadecydować, w jakich relacjach zarządzania, spółdzielczych czy wspólnotowych, chce pozostawać ze spółdzielnią.

Czy dostrzega Pani jakieś plusy w nowej ustawie?

Tak. Dobrą stroną projektowanej ustawy jest ustanowienie, że lokatorskie prawo do lokalu, które do tej pory było prawem jednopodmiotowym, tzn. mogło należeć tylko do jednej osoby, będzie wolne od tego ograniczenia. Nowelizacja ustawy przewiduje, że lokatorskie spółdzielcze prawo do lokalu, tak jak najem będzie mogło przysługiwać dowolnej grupie osób uprawnionych. W przypadku ustania członkowstwa w wyniku śmierci, roszczenie o przyjęcie do spółdzielni i uzyskanie prawa do lokalu będą miały wszystkie osoby bliskie zmarłego. Jednak, aby wprowadzić taką zmianę w odniesieniu do lokatorskiego prawa do lokalu nie trzeba tworzyć nowej ustawy, wystarczyłaby nowelizacja tej istniejącej. Dla tej jednej zmiany nie można się zgodzić ze wszystkimi negatywnymi aspektami proponowanymi przez urzędników.

Czy zmiana tego przepisu nie przyczyni się do konfliktów między potencjalnymi najemcami?

Obwiano się tego przez wiele lat w odniesieniu do dziedzicznego własnościowego spółdzielczego prawa do lokalu. Zakładano, że musi wygasnąć prawo wszystkich spadkobierców, z wyjątkiem jednego, a więc spadkobiercy musieli dokonać podziału majątku, aby prawo do lokalu przypadło jednemu z nich (z obowiązkiem spłaty na rzecz pozostałych). Tymczasem Trybunał Konstytucyjny uznał to za naruszenie konstytucyjnej ochrony własności. Zadecydowano więc o zniesieniu wszelkich ograniczeń dziedziczności, jednak nałożono obowiązek wyznaczenia przez spadkobierców pełnomocnika, który będzie ich reprezentować w spółdzielni. A jeśli pojawiają się problemy z wyznaczeniem go, to z takim wnioskiem do sądu może wystąpić spółdzielnia.

Co należałoby zmienić w ustawie, aby była ona korzystna dla spółdzielców?

Przede wszystkim należałoby przywrócić spółdzielcom prawo decydowania o formie zarządzania. Ponadto, nie rozumiem intencji zlikwidowania własnościowego prawa do lokalu. Dawało ono ochronę właścicielską, a jednocześnie ochronę lokatorską. W razie kataklizmu gmina miała obowiązek zapewnić spółdzielcy inny lokal. Projektowana nowa ustawa to znosi.

Czy jakiekolwiek zmiany w ustawodawstwie są w stanie skłonić ludzi do stawania się spółdzielcami?

Spółdzielczość w Polsce boryka się z piętnem PRL-u. Stereotyp ten umacniają akcje prowadzone przez polityków, którzy chcą wyprzeć spółdzielnie z Polski. Inaczej jest na Zachodzie, a także w USA, gdzie spółdzielnie pomogły przetrwać kryzys. Jeśli chcemy coś poprawić w polskiej spółdzielczości, to wyjściem nie jest mieszanie w ustawodawstwie, ale utworzenie zaplecza, które reagowałoby pomocą i radą. Niesłuszne jest oddawanie w ręce osób do tego nieprzygotowanych merytorycznie nadzoru nad spółdzielniami, bo zamiast poprawić sytuację spółdzielców, w ten sposób się ją pogorszy.

Krystyna Krzekotowska

Prawniczka specjalizująca się w prawie cywilnym, autorka licznych książek i poradników dotyczących prawa spółdzielczego i mieszkaniowego, dyrektor Międzynarodowego Instytutu Prawa i Mieszkalnictwa, wiceprezes Polsko-Niemieckiego Stowarzyszenia Prawników, wiceprezes Stowarzyszenia Obywatelskich Inicjatyw, wykładowca Uczelni Łazarskiego.

Ranking Wśród najbardziej dynamicznych nie brakuje spółdzielni

95

Aż tyle spółdzielni znalazło się w najnowszym rankingu Gazele Biznesu, w którym uczestniczą najbardziej dynamiczne małe i średnie przedsiębiorstwa. Najwyższą – 228. pozycję na liście liczącej 3500 firm zajęła Spółdzielnia Budowlano- -Mieszkaniowa Wardom z Warszawy.

26

Tyle wśród Gazel Biznesu 2010 było spółdzielni Społem. Wśród nich najwyżej, bo na 2281. pozycji, uplasowała się Społem Spółdzielnia Pracy Handlowo-Produkcyjna w Lublinie, działająca od 1950 r.

3

Tyle spółdzielni inwalidów trafiło do naszego rankingu. Najwyższą 369. pozycję zajęła Spółdzielnia Inwalidów Postęp z Pniew. Wśród Gazel Biznesu znalazły się również spółdzielnie inwalidów Inlam z Łodzi i Zgoda z Konstantynowa Łódzkiego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Walczak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy