Zmieniają się oszczędnościowe preferencje Polaków

  • Ewa Bednarz
28-08-2013, 06:30

Inwestujemy albo bardzo bezpiecznie, albo agresywnie. Inwestycje mieszane odchodzą do lamusa

Konsumpcją dogoniliśmy kraje unijne, ale wysokość naszych oszczędności pozostaje daleko w tyle — wynika z raportu „Polak Oszczędny 2013 — w poszukiwaniu zysku” przygotowanego przez BGŻOptimę. Eksperci banku uważają, że najgorsze mamy już za sobą i czas zacząć odważniej inwestować. Z ich opiniami zgadzają się również inni analitycy i ekonomiści. Bank of America Merrill Lynch podkreśla, że faza hamowania gospodarki jest za nami, spadek inflacji głębszy niż obniżka płacy nominalnej, a gospodarstwa domowe w ciągu najbliższych 12 miesięcy nie oczekują pogorszenia sytuacji finansowej.

Więcej jemy, mniej oszczędzamy

Jemy więcej wieprzowiny, więcej też pijemy piwa, mamy więcej telefonów komórkowych, niż wynosi średnia dla mieszkańców Unii Europejskiej. Aut mamy niewiele mniej, bo o 4 pkt proc., ale nasze oszczędności stanowią zaledwie 15 proc. tego, co średnio ma mieszkaniec unijnej Europy.

Wartość aktywów gospodarstw domowych wynosi w stosunku do PKB 88 proc., średnia w 27 krajach Unii to 330 proc. Eksperci BGŻOptimy wyliczyli, że osiągnięcie średniego poziomu oszczędności zajmie Polakom 27 lat. Oczywiście przy założeniu, że rocznie będą one rosły w tym samym tempie co dotychczas. Największe oszczędności na jednego mieszkańca mają Holandia i Dania 120 tys. EUR — to 10 razy więcej niż przeciętny Polak. My mamy ich mniej niż Węgrzy, Łotysze czy Słowacy.

Oszczędności gospodarstw domowych są wprawdzie ponad dwukrotnie większe, niż były 10 lat temu, ale stopa oszczędzania spadła do niemal zera. Zdaniem Piotra Grzybczaka, dyrektora zarządzającego BGŻOptimy, to efekt również rosnącego zadłużenia.

— Tak jak szybko rosły aktywa, tak samo szybko rosło zadłużenie. Stąd niski poziom oszczędzania — tłumaczy Piotr Grzybczak. Stopa oszczędzania, która odzwierciedla, jaki procent dochodów jest odkładany, powoli odbija się od zera, ale wciąż jest bardzo niska — wynosi 0,1 proc.

— To i tak dobry wynik. Od 2011 r. wartość była ujemna — przypomina Piotr Grzybczak.

W Niemczech wynosi jednak 10,3 proc., a w Czechach 9,4 proc.

Wolimy 0 niż 3 proc.

Najchętniej oszczędzamy na depozytach bankowych — rachunkach bieżących, kontach oszczędnościowych i lokatach, choć te ostatnie drastycznie zaczęły się kurczyć. Z obliczeń ekspertów BGŻOptimy wynika, że w połowie ubiegłego roku ich udział w wolumenie depozytów wynosił ok. 47 proc. Na koniec czerwca tego roku stanowiły już dokładnie połowę (ok. 270,3 mld zł). Zdaniem specjalistów, to efekt behawioralny.

— Przyzwyczailiśmy się do lokat, których oprocentowanie wynosiło 8 proc. w skali roku. One już się pokończyły. Dzisiaj, gdy klienci banków widzą 3 proc., albo mniej, to wolą trzymać pieniądze nawet na nieoprocentowanych rachunku osobistym lub koncie oszczędnościowym — mówi Piotr Grzybczak.

Lokaty nieszybko zyskają na atrakcyjności. Ekonomiści są pewni, że do końca roku stopy procentowe się nie zmienią. Wielu prognozuje, że na ich ruch można liczyć dopiero w połowie przyszłego roku. Będzie więc czas na przyzwyczajenie się do niskich odsetek, a w tym czasie niskie stopy będą sprzyjały funduszom inwestycyjnym, które dają szanse na wyższy zysk.

Będzie lepiej

Fundusze dopiero zaczynają odzyskiwać zaufanie Polaków po załamaniu w latach 2007-08, ale w ciągu ostatnich 12 miesięcy pozyskały dodatkowe 14 mld zł. Największym powodzeniem cieszą się wciąż fundusze obligacji, które zyskały popularność dzięki dobrym wynikom historycznym w ostatnim czasie, i gotówkowe.

— Ich udział w rynku, w czasie minionych 6 lat, wzrósł aż o 30 proc. — przypomina Tomasz Gomółka, ekspert ds. produktów inwestycyjnych banku BGŻOptima.

Polacy przestali lubić rozwiązania mieszane. W 2007 r. w funduszach zrównoważonych i stabilnego wzrostu ulokowanych było 53 proc. aktywów, dzisiaj tylko 13 proc. Zdaniem ekspertów bankowych, Polacy albo lokują oszczędności bardzo bezpiecznie, albo liczą na najwyższy możliwy zysk. Nie lubią skrajnych rozwiązań, a ponieważ atrakcyjność bezpiecznych rozwiązań jest coraz niższa, zaczynają ryzykować. Moment jest dobry. Ekonomiści już widzą symptomy poprawy, a PKB w 2015 r. wzrośnie do 3 proc. albo więcej. Widać to po giełdach, które zawsze wyprzedzają wydarzenia gospodarcze o kilka kwartałów. Sytuacja będzie jednak bardziej klarowna we wrześniu, kiedy będzie wiadomo, co dalej z OFE i budżetem. Eksperci BGŻOptimy radzą więc rozłożyć oszczędności na 6-10 części i inwestować w fundusze regularnie. Spodziewają się zysków nie tylko z funduszy inwestycyjnych, ale też z akcji, ziemi rolnej, papierów dłużnych. Zwracają też uwagę, że inwestycje alternatywne mogą ulegać sporym wahaniom i będzie spadała atrakcyjność lokali na wynajem ze względu na przenoszenie się handlu do centrów handlowych i wzrostu rynku e-commerce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / / Zmieniają się oszczędnościowe preferencje Polaków