Zmieniła profesję i firma to doceniła

Dorota Czerwińska
opublikowano: 05-08-2011, 00:00

Porzuciła gwiazdy. Dosłownie. Zamiast patrzeć w niebo wolała patrzeć w ekran komputera.

Poszukujący nowych wyzwań zawodowych mają olbrzymi potencjał, który powinien być ceniony na rynku pracy

Porzuciła gwiazdy. Dosłownie. Zamiast patrzeć w niebo wolała patrzeć w ekran komputera.

Kto powiedział, że przez całe życie trzeba robić to samo, czy się to lubi, czy nie? Czyż nie mamy prawa do zmiany zawodu, bo mamy nowe zainteresowania, bo jesteśmy zmęczeni dotychczasowym zajęciem? Zmiana zawodu jest trudna, ale możliwa. Ewa Kasiniak, astrofizyk, po 10 latach postanowiła zacząć od nowa.

Gotowa na wszystko

Jej ścieżka szkolno-zawodowa była dość typowa. Przypadki, niespełnione marzenia, niezrealizowane plany. Zawsze była dobra z przedmiotów ścisłych, ale chciała studiować historię sztuki. Na egzaminie powinęła jej się noga i wylądowała na… astronomii. Po studiach obserwowała gwiazdy zmienne. Zbierała dane z uniwersyteckiego obserwatorium w Białkowie i z kilku światowych instytutów, analizowała je m.in. przy pomocy stworzonego przez siebie programu komputerowego. Żmudnie i długo.

— Najgorsze, że wynik często okazywał się nieinteresujący i cała praca tak naprawdę kończyła się wnioskiem, że w tej lokalizacji nie ma nic do zbadania. Ten brak efektu był strasznie zniechęcający — opowiada Ewa Kasiniak.

Praca coraz bardziej ją nużyła i frustrowała. Za to ciągnęło ją do komputerów.

— Utknęłam na 10 lat, bez szans na rozwój i bez widoków na przyszłość. Ale po takim czasie trudno się zdecydować na radykalne zmiany, tym bardziej, że niektórzy w otoczeniu utwierdzali mnie, że za późno na takie eksperymenty — dodaje.

Mimo to postanowiła zrobić pierwszy krok ku zmianom. Najpierw podjęła podyplomowe studia — administrowanie sieciami komputerowymi. Potem — wspierana przez męża — rzuciła pracę.

Prawie jak absolwentka

Na stronie Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu znalazła ogłoszenie tamtejszej firmy MIS, tworzącej systemy wspierające zarządzanie przedsiębiorstwem. Zachęcało absolwentów do udziału w programie stażowym. Uznała, że po studiach podyplomowych jest absolwentką, więc wysłała CV. Była gotowa pracować nawet za darmo. Ale i tak była zaskoczona, gdy przyszła propozycja spotkania.

— Jej potencjał i samozaparcie mnie zaskoczyły. Nie miała ani doświadczenia, ani wymaganego zawodu, ale zdecydowaliśmy się ją przyjąć — wspomina Krzysztof Lewicki, dyrektor realizacji w MIS.

Trafiła do działu, który m.in. tworzy aplikacje komputerowe. Zbiera od testerów uwagi, weryfikuje i kieruje do programistów. Sprawdza, czy uwzględnili je w aplikacjach i ewentualnie odsyła do kolejnych poprawek. W tej pracy efekt widać od razu.

— To, co robię, ma praktyczne zastosowanie i służy konkretnym ludziom. Dlatego bardzo mi się tu podoba — podkreśla Ewa Kasiniak.

Otwarta firma

— Jestem głęboko przekonany, że w takich pracowników jak Ewa trzeba inwestować. Takich, w których jest chęć uczenia się, gotowość do zmian, entuzjazm. Oczywiście, formalne przygotowanie jest bardzo ważne, ale w naszej branży jest trudno o dobrze przygotowanych młodych ludzi. A przecież Ewy nie uczyliśmy od podstaw. Jest dobrze wykształcona. Bardzo szybko się uczy. Działamy na takim rynku i w takiej technologii, które nie są popularne, więc rzadko przychodzi nam przyjmować ludzi, których nie musimy wdrażać do pracy — przyznaje Marcel Kasprzak, prezes MIS.

Jego firma nie boi się "wpompowywać świeżej krwi do systemu", czyli przyjmować ludzi bez doświadczenia w branży, ale za to z nowymi pomysłami. Ta polityka sprawdza się zwłaszcza w przedsiębiorstwach, które potrzebują ludzi nie tylko z umiejętnościami technicznymi, ale przede wszystkim kreatywnych i zaangażowanych.

— Wszystko wskazuje na to, że przy coraz dłuższym życiu zawodowym wielu z nas przynajmniej raz w życiu będzie się musiało całkowicie lub częściowo przekwalifikować. Osoby, które są gotowe na tak duże zmiany i szukają nowych wyzwań zawodowych, mają olbrzymi potencjał, który jest bardzo cenny na rynku pracy — uważa Marcel Kasprzak.

Z ostatniej chwili: Ewa Kasiniak awansowała — została wdrożeniowcem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu