Znów przewodzimy stadu

Jacek Kowalczyk
06-05-2010, 00:00

Ekonomiści Brukseli prognozują ożywienie w Polsce. Choć raz już mocno spudłowali.

W bieżącym i przyszłym roku nasza gospodarka będzie brylować w Europie

Ekonomiści Brukseli prognozują ożywienie w Polsce. Choć raz już mocno spudłowali.

Kiedy rok temu okazało się, że Polska jako jedyny kraj Unii Europejskiej ma szansę na dodatni wzrost gospodarczy w 2009 r., wydawało się, że to chwilowy sukces. Tymczasem polskie 5 minut będzie trwać długo. Według prognoz Komisji Europejskiej (KE), będziemy jednym z najszybciej rozwijających się krajów Unii przez kolejne dwa lata.

Prawie tygrys

"Przewodząc stadu w drodze ku ożywieniu" — tak analitycy KE zatytułowali rozdział o Polsce opublikowanego wczoraj raportu. Według nich, Polska zachowa w 2010 r. pozycję lidera (choć tym razem ex equo ze Słowacją) pod względem wzrostu PKB. Gospodarka ma wzrosnąć o 2,7 proc. wobec 1,8 proc. w 2009 r. W przyszłym roku gospodarka będzie rozwijać się w tempie 3,3 proc., czyli pozostaniemy w ścisłej czołówce, chociaż na czwarte miejsce zepchną nas Estończycy (3,8 proc.), Słowacy (3,6 proc.) i Rumunii (3,5 proc.).

— Polska gospodarka będzie doświadczała dalszej poprawy. Głównymi czynnikami napędzającymi wzrost będzie odbicie w światowym handlu i napływ zagranicznego kapitału — tłumaczą analitycy KE.

Jeśli sprawdzą się ich prognozy, polski rynek pracy będzie jednym z najbardziej stabilnych w UE. W 2010 r. zatrudnienie pozostanie bez zmian (tylko na Malcie będzie lepiej — zatrudnienie ma wzrosnąć o 0,3 proc.). Dzięki temu konsumpcja pozostanie naszą silną stroną. Wzrośnie o 1,6 proc. (tylko wydatki Finów, Duńczyków i Szwedów mają rosnąć szybciej).

— Spodziewamy się, że bezrobocie w Polsce osiągnie szczyt na poziomie 9,4 proc. Pół roku temu prognozowaliśmy 10 proc. — przyznają ekonomiści Komisji Europejskiej.

Poprawę koniunktury mają odczuć też firmy, co ma skłonić je do odważniejszego inwestowania. Według KE, wartość inwestycji w 2010 r. wzrośnie o 3 proc. (znowu tylko Malta ma mieć lepszą dynamikę).

Kulą w płot

Tym razem prognozy KE nie wywołują takich kontrowersji, jak publikacja sprzed roku. Bruksela zapowiadała wtedy w Polsce recesję ze spadkiem PKB o 1,4 proc. (choć krajowi ekonomiści oczekiwali wzrostu). Pomyliła się bardzo, bo gospodarka urosła ostatecznie o 1,8 proc. Tym razem ryzyko pudła jest mniejsze.

— Mam prawie takie same prognozy wzrostu gospodarczego. Wypadamy bardzo dobrze na tle Europy. Mamy niewielkie nierównowagi zewnętrzne i nie tak poważne kłopoty fiskalne — komentuje Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale.

Komisja podkreśla jednak, że sytuacja fiskalna Polski szybko się pogarsza. Analitycy z Brukseli ostrzegają, że jeśli polski rząd nie wprowadzić dodatkowych oszczędności, w 2011 r. dług publiczny wyraźnie przekroczy barierę 55 proc. PKB, co uruchomiłoby bolesną dla gospodarki procedurę oszczędnościową.

— Taki scenariusz jest bardzo możliwy. Na szczęście skutki procedury sanacyjnej ponosilibyśmy dopiero od 2013 r., a wtedy gospodarka powinna być na tyle silna, żeby oszczędności nie zburzyły koniunktury — mówi Piotr Bujak, ekonomista BZ WBK.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Znów przewodzimy stadu