Zomar tchnie nowe życie w Agram

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 04-05-2006, 00:00

Nowy właściciel zainwestuje w zakłady Agramu 25 mln zł i spróbuje odbudować pozycję firmy sprzed upadłości. Na początek.

Wiele wskazuje na to, że upadła pod koniec 2003 r. lubelska chłodnia Agram wkrótce znowu zacznie się liczyć na rynku mrożonek. Drugie życie zawdzięcza handlującej energią firmie Zomar z Chełma, która w ubiegłym roku kupiła ją od syndyka za blisko 10 mln zł.

— Przejęty przez nas majątek Agramu jest w dużym stopniu zdewastowany i wymaga poważnej modernizacji. Na inwestycje w obu przejętych chłodniach (w Lublinie i Motyczu — przyp. red.) zamierzamy wydać w ciągu kilkunastu miesięcy 25 mln zł — mówi Stanisław Adamiak, prezes Zomaru.

Powrót do przeszłości

Inwestor sfinansuje je ze środków własnych i kredytów. Udało mu się też zdobyć na ten cel dofinansowanie z funduszy unijnych. Podpisał już w tej sprawie stosowne umowy z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Dzięki temu otrzyma zwrot 11 mln zł, jednak zgodnie z obowiązującym procedurami — dopiero po zakończeniu inwestycji.

Ich cel jest oczywisty. W czasach świetności lubelski Agram miał blisko 10-procentowy udział w rynku mrożonek, dziś zaledwie 2-procentowy. Modernizacja zakładu m.in. zwiększy zdolności produkcyjne chłodni. Obecnie sięgają one 10-12 tys. ton rocznie. Docelowo mają przekroczyć 20 tys. ton.

Duży może więcej

— Na razie dokładamy do interesu. Liczymy jednak, że już w przyszłym roku nasza kondycja znacząco się poprawi — mówi Stanisław Adamiak.

Pomoże w tym nie tylko wzrost sprzedaży na rynku krajowym, ale także za granicą, gdzie obecnie trafia większość produkcji Agramu. Właściciel firmy liczy szczególnie na rynki wschodnie. Ma już certyfikat umożliwiający eksport do Rosji.

Prezes Zomaru dodaje, że produkcja mrożonek owocowo-warzywnych jest obecnie mało rentowna, w związku z czym niedużym podmiotom trudno utrzymać się na rynku. Dlatego jest gorącym zwolennikiem współpracy małych i średnich podmiotów, która może zaowocować głębszą konsolidacją.

— Po pewnym czasie zaczniemy szukać solidnych partnerów dla tej firmy. Zresztą już dziś gotowi jesteśmy do rozmów o współpracy — mówi Stanisław Adamiak.

Kto spije śmietankę

— Są w naszym biznesie obszary, gdzie już dziś możliwa jest współpraca, m.in. w kwestii skupu surowców — mówi Stanisław Cholewiak, prezes Hortino.

Prezes leżajskiej spółki jest także zwolennikiem współpracy między średnimi firmami z polskim kapitałem. Uważa, że mogłaby ona zaowocować ich połączeniem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu