Zostali skazani, spotkali się w Jago

Magdalena Graniszewska
opublikowano: 06-02-2009, 06:38

Obaj są ze Skierniewic i znają się od lat. Co jeszcze łączy Adama Lenartowicza z Maciejem Niebrzydowskim?

Biznes mrożonkowy Jago rozwija się skokowo w wyniku przejęć. Firma ma na koncie dwie takie transakcje, jest w trakcie kolejnych dwóch, a apetyt ma na następne. Jednocześnie łączy się z giełdowym Stormmem. Urozmaica się akcjonariat grupy. Pierwsze skrzypce, z pakietem 27 proc. głosów na walnym, wciąż gra Elżbieta Sjoeblom, której interesami zawiaduje syn Maciej Niebrzydowski. Ale w siłę rośnie nowy gracz – Michał Lenartowicz.

Po ostatnich zakupach akcji Lenartowicz kontroluje już 14 proc. głosów na walnym.

Przyjrzeliśmy się Michałowi Lenartowiczowi. Tym uważniej, że z branży spożywczej doszły nas słuchy, że mózgiem inwestycyjnym tego 24-latka jest ojciec – Adam. To on stworzył Milagros i wciąż nim zarządza.

- Formalnie właścicielem firmy jest mój syn. Zadecydowały o tym kwestie spadkowe – tłumaczy Adam Lenartowicz.

A skąd pomysł na współpracę z Jago, kontrolowanym przez Macieja Niebrzydowskiego? Obu panów łączy dwudziestoletnia znajomość oraz miasto – Skierniewice – z którego obaj pochodzą. A także, jak huczy branża, niechlubna przeszłość. Okazuje się, że występowali wspólnie przy słynnej już sprawie oszustwa związanego z upadłością spółki Karginta ze Strobowa pod Skierniewicami. 
 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane