Źródeł finansowania jest bez liku - rozejrzyj się

Kamil Kosiński
30-06-2009, 00:00

Jeśli masz innowacyjny pomysł na biznes, na pewno znajdziesz kapitał na rozwój. Możliwości jest sporo.

Fundusze na inwestycje czy promocję można znaleźć w wielu instytucjach

Jeśli masz innowacyjny pomysł na biznes, na pewno znajdziesz kapitał na rozwój. Możliwości jest sporo.

Warszawska spółka Grono.net to pionier polskich serwisów społecznościowych. Wystartowała w 2004 r. Początkowo finansowali ją założyciele, ale w 2006 r. pozyskali inwestora z większym kapitałem — Piotra Wilama, współtwórcę portalu Onet.

— Po tym, jako opisano nas w prasie, odebraliśmy chyba ze 30 telefonów z różnymi propozycjami. Piotr Wilam zdecydował się zaryzykować najwięcej, niewiele wymagał pod względem formalnym i miał doświadczenie w branży internetowej. A na tym doświadczeniu zależało nam bardziej niż na wsparciu kapitałowym — opowiada Robert Rogacewicz, prezes Grono.net.

W 2007 r. w firmie pojawił się kolejny inwestor — fundusz venture capital założony przez Intela, największego na świecie producenta procesorów.

— Mieliśmy inne oferty funduszy venture capital, ale spodobała nam się marka — przyznaje Robert Rogacewicz.

Spółka, która nieco wcześniej uruchomiła hiszpańskojęzyczną wersję serwisu, zapowiadała ekspansję zagraniczną. Te plany jednak zawiesiła, bo akcjonariusze nie mogli się porozumieć co do kierunków rozwoju firmy.

— Gdybym mógł się cofnąć w czasie, to prawdopodobnie na inwestora wybrałbym tylko fundusz venture capital. Jesteśmy świadomi swojego produktu i mamy pomysły na jego rozwój. Potrzebowaliśmy środków i wsparcia w zarządzaniu i administracji. A to dają fundusze. Co do związków z tzw. aniołami biznesu byłbym bardzo ostrożny — komentuje Robert Rogacewicz.

A może finansować rozwój firmy z kredytu bankowego?

— W 2005 r. nasz serwis prawie nie działał, bo zabrakło nam pieniędzy z bieżącej działalności na dostosowanie serwerów do gwałtownie rosnącej liczby użytkowników. Ale z kredytu nie korzystaliśmy nigdy. Banki nie rozumieją start-upów. Mają arkusze kalkulacyjne i jak tam się coś nie zgadza, to na kredyt nie ma szans — uważa Robert Rogacewicz.

Dodaje, że zawsze warto rozważyć opcję debiutu giełdowego.

— Mimo wahań koniunktury nie należy się tego bać — mówi prezes Grono.net.

Unia z kredytem

Między innymi po pieniądze na dalszy rozwój urządzeń do diagnostyki oka poszedł na giełdę Optopol Technology z Zawiercia. Nim jednak firma Adama Bogdaniego zadebiutowała na parkiecie na początku 2008 r., kilka razy korzystała z kredytów inwestycyjnych. Choć z reguły związanych z jakimiś formami wsparcia działalności innowacyjnej. I tak, w 2006 r. zawarła z Bankiem Gospodarstwa Krajowego umowę na nieco ponad 1 mln zł kredytu ze środków Funduszu Kredytu Technologicznego powołanego ustawą z 29 lipca 2005 r. o niektórych formach wspierania działalności innowacyjnej. Pieniądze poszły na dokończenie i wyposażenie hali produkcyjnej oraz budowę tomografu spektralnego Copernicus.

W związku z umową z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości na dotację o dofinansowanie budowy tego urządzenia z wykorzystaniem interferometru Fabry-Perot, spółka podpisała w 2007 r. także umowę z BRE Bankiem na złotowy kredyt inwestycyjny. Z 1,5 mln zł pożyczki 1,3 mln miało charakter kredytu pomostowego na sfinansowanie części kosztów kwalifikowanych projektu wymienionych w umowie dotacji.

— Dla firm zainteresowanych finansowaniem innowacyjnych inwestycji z pieniędzy Unii Europejskiej mamy kilka propozycji. Nasz sztandarowy produkt to kredyt BRE Unia, tak skonstruowany, że umożliwia finansowanie projektów nie tylko z obecnej perspektywy 2007-13, ale cieszył się dużym powodzeniem również w okresie przedakcesyjnym i w perspektywie 2004-06 — twierdzi Ewa Bojańczyk, wicedyrektor biura Unii Europejskiej w BRE Banku.

Dodaje, że finansowanie projektów inwestycyjnych z wykorzystaniem pieniędzy unijnych odbywa się na ogół na zasadzie refundacji nakładów. Oznacza to, że firma musi najpierw sama zapłacić za inwestycję. Dlatego wiele planuje realizację planów przy udziale tzw. kredytu pomostowego.

— Zakres kredytów unijnych jest określony we wniosku o dofinansowanie i opiera się o koszty kwalifikowane w danym działaniu. Takiego ograniczenia nie ma przy zwykłych kredytach, przy których zakres nakładów określa kredytobiorca. Charakterystyczny dla kredytów unijnych jest też podział na część pomostową i część finansującą udział własny beneficjenta. Wymagany w zwykłych kredytach wkład własny jest zmniejszony, a w niektórych przypadkach może go w ogóle nie być. Część pomostowa — spłacana z dotacji — zwykle jest zabezpieczana cesją praw z umowy o dofinansowanie, zawartą między beneficjentem a instytucją zarządzającą. Oczywiście, takiej części nie ma w kredytach zwykłych, a takiego zabezpieczenia — w standardowych kredytach inwestycyjnych. Kredyty pomostowe są udzielane do wysokości dotacji, na okres do jej wypłaty, a źródłem spłaty zazwyczaj są środki z dotacji — wyjaśnia Ewa Szerszeń z ING Banku Śląskiego.

Banki zalecają, by potencjalni kredytobiorcy jak najwcześniej rozpoczynali z nimi rozmowy. Najlepiej już na etapie konstruowania wniosku o dotację.

— Wskazujemy źródła finansowania, zasady i możliwości pozyskania pomocy publicznej — zarówno krajowej, jak i unijnej. Jak pokazują wyniki, taka strategia przynosi efekty — podkreśla Ewa Bojańczyk.

Poza inwestycjami

Ze środków publicznych można też, oczywiście, korzystać bez udziału banku. A pieniądze z tego źródła mogą być wykorzystywane nie tylko na inwestycje w innowacyjność, ale i na promocję tego, co już zostało wymyślone. Tak postępuje np. lubelska spółka eLeader, producent oprogramowania do smartfonów.

— Dopiero rozważamy sięgnięcie po środki unijne na prace badawczo-rozwojowe. Ale korzystaliśmy już ze współfinansowania wyjazdów na imprezy branżowe — Consumer Electronic Show w Las Vegas, Cebit w Hanowerze i 3GSM World Congress w Barcelonie — informuje Dobromir Piekarski, prezes eLeader.

Warto więc poszukać czegoś dla swojej firmy. A nuż otworzy to nowe możliwości. Inwestycyjne czy promocyjne? Nieistotne. Ważne, że rozwoju biznesu.

Paulina Rutkowska

BRE Bank od czterech lat rozwija projekt badawczy Kamerton Innowacyjności. Pozwala on wychwycić pionierskie produkty, usługi, rozwiązania organizacyjne. Z satysfakcją obserwujemy, jak wysoko poprzeczkę innowacyjności stawiają sobie małe i średnie firmy, wyróżniane w poprzednich edycjach Kamertonu.

Wspieramy innowacyjność, nie dlatego, że to modne hasło. Wierzymy, że firmy nastawione na ciągły rozwój są forpocztą zmian w gospodarce. Na własnym przykładzie wiemy, jak na tempo rozwoju i wartość firmy wpływa proinnowacyjna kultura. Otoczenie zmienia się coraz szybciej. Dlatego trzeba nie tylko śledzić rynek i stale szukać nowych przewag, ale też zarażać tym podejściem biznesowych partnerów. Chcemy, by Kamerton Innowacyjności wpisał się trwale w krajobraz polskiej gospodarki, był podstawą współpracy innowacyjnych firm i przyczynkiem do dyskusji o wspieraniu innowacyjności.

Wierzymy, że przedsiębiorcy zaangażowani w nasz ranking będą ambasadorami zmian, poinformują o Kamertonie kontrahentów i partnerów. Dzięki temu uda się nam uruchomić śnieżną kulę: im więcej będziemy mówić o potrzebie innowacyjności, tym więcej firm odważy się przestawić swój biznes na nowe tory. A gospodarka potrzebuje tego jak nigdy wcześniej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Źródeł finansowania jest bez liku - rozejrzyj się