Rząd planuje budżetową rewolucję

opublikowano: 27-08-2019, 11:57
aktualizacja: 27-08-2019, 14:04

Partia rządząca celuje w zbilansowanie budżetu, jednak ekonomiści i przedsiębiorcy obawiają się hurraoptymizmu i podatkowego zaciskania pasa

Według wstępnego projektu budżetu państwa na 2020 r. rząd planuje wydać dokładnie tyle samo, ile ma zamiar ściągnąć z podatków — 429,5 mld złotych. Gdyby to się udało, Polskę czeka pierwszy rok bez zadłużenia budżetu centralnego od 1990 r.

Jeśli rząd PiS zbilansuje budżet, dołączy do rządu Tadeusza Mazowieckiego, który jako jedyny w 1990 r. wypracował 200 mln zł nadwyżki.
Zobacz więcej

AMBITNY CEL:

Jeśli rząd PiS zbilansuje budżet, dołączy do rządu Tadeusza Mazowieckiego, który jako jedyny w 1990 r. wypracował 200 mln zł nadwyżki. FOT. ADAM GUZ — KPRM

Plany rządu zakładają, że wpływy z podatku VAT wzrosną o ok. 25 mld zł, z ok. 175 mld zł w tym roku do 200,2 mld w roku przyszłym. Wpływy do budżetu państwa mają także rosnąć z tytułu podatku CIT — z 34,8 mld w tym roku do 41,8 mld w 2020 r., co oznacza dodatkowe 7 mld zł w kasie państwa. Co niezwykle ważne dla przedsiębiorców, według informacji „PB” rząd chce także wrócić do okresowo powracającego pomysłu likwidacji limitu 30-krotności składek na ZUS, co ma zwiększyć dochody budżetu o 7,45 mld zł w 2020 r. Przede wszystkim jednak w przyszłym roku skarb państwa zasilą duże wpływy jednorazowe: likwidacja OFE da dodatkowe 13,15 mld zł (9,65 mld zł jednorazowo oraz 3,5 mld zł więcej co roku), przychody ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 wzbogacą państwo o ok. 5 mld zł, natomiast aukcje częstotliwości LTE to kolejne od 3 do 5 mld zł. Wśród dobrych wieści — w najbliższym roku najprawdopodobniej nie będzie podatku cyfrowego i handlowego. Ten pierwszy jest drażliwym tematem w rozmowach z Donaldem Trumpem i rząd nie chce psuć dobrych relacji z USA. Natomiast podatek handlowy ciągle jest rozpatrywany w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości, jako że Komisja Europejska odwołała się od niedawnego, korzystnego dla Polski, wyroku pierwszej instancji w tym zakresie. Premier Morawiecki poinformował też, że projekt budżetu nie zakłada wprowadzenia tzw. testu przedsiębiorcy.

Rząd chce wykorzystać większe wpływy do wspólnej kasy na wydatki społeczne. Wczoraj ogłoszono, że wydatki na służbę zdrowia w 2020 r. mają przekroczyć 5 proc. PKB, co oznacza ok. 120 mld zł. Docelowo rząd, w przypadku wygrania wyborów, obiecuje podnoszenie wydatków na NFZ do 6 proc. PKB w 2024 r. Wydatki socjalne, których główną częścią jest teraz program 500+, pochłoną w przyszłym roku ponad 66 mld zł. Warto podkreślić, że premier Mateusz Morawiecki zapowiedział także kolejne edycje programu Emerytura+, czyli jednorazowego przelewu na konto emerytów w wysokości 1100 zł brutto.

Sonia Buchholtz, ekspertka ekonomiczna Konfederacji Lewiatan, wskazuje, że największym problemem budżetu z perspektywy przedsiębiorców jest likwidacja limitu 30-krotności oskładkowania.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— To, z czym Konfederacja Lewiatan ma absolutnie fundamentalny problem, to fakt, że wśród źródeł przychodów znajduje się likwidacja limitu 30-krotności składek ZUS. Według nas to stoi w sprzeczności z modelem rozwoju kraju zapisanym w Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju. Ta zmiana uderza w firmy, które płacą dobrze, są wzorowymi pracodawcami w kontekście jakości tworzonych miejsc pracy. Dodatkowo pieniądze, które mogłyby zostać zainwestowane, zostaną przeznaczone na składki. Warto też pamiętać, że firmy dotknięte tą zmianą to te przedsiębiorstwa, które produkują dużą wartość dodaną, są innowacyjne i konkurencyjne w Europie. Wdrożenie tej zmiany w życie postawi to wszystko pod znakiem zapytania — przekonuje Sonia Buchholtz.

Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium, zastanawia się, skąd pochodzić będą dodatkowe przychody z podatku VAT.

- Mechanizm jest taki — albo znacznie wzrośnie inflacja, albo wyraźnie wzrośnie skłonność do konsumpcji, w związku z czym zwiększy się baza podatkowa dla dochodów z VAT, albo nastąpi przyspieszenie efektywności podatkowej, które byłoby silniejsze niż w ostatnich miesiącach. W ostatnich miesiącach dochody z VAT rosły w tempie ok. 3 proc., a więc aby zrealizować cel budżetowy, tempo wzrostu dochodów z VAT w drugiej połowie 2019 r. musiałoby wejść na poziom 8-10 proc. Czy nastąpi takie przyspieszenie inflacji? Niekoniecznie, bo inflacja będzie w dalszej części 2020 r. umiarkowana. Konsumpcja przyspieszy, ale boomu się nie spodziewamy. Widać, że rząd spodziewa się znaczącego wzrostu ściągalności. Tym samym założenia dotyczące VAT wyglądają optymistycznie, bo według nas efektów uszczelnienia podatkowego w takiej skali, jaka była dotychczas, już nie będzie. Duże oczekiwania w kontekście konsumpcji swoje źródła mają w rozszerzeniu programu 500+ na pierwsze dziecko, jednak trzeba pamiętać, że te świadczenia będą docierać do gospodarstw domowych o lepszej sytuacji materialnej, a ich skłonność do dodatkowej konsumpcji jest znacznie mniejsza — puentuje ekonomista.

Teraz wstępny projekt budżetu trafia do Rady Dialogu Społecznego, która musi go zaopiniować. Do końca września ostateczny projekt wraz z uzasadnieniem będzie musiał trafić do Sejmu. Przyjęcie budżetu być może nastąpi do końca roku kalendarzowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu