Związki z ukrytym motywem

Zbigniew Lew-Starowicz
28-01-2005, 00:00

Panuje obecnie moda na analizowanie przyczyn powstawania związków. Mówi się o „chemii seksu i miłości”, dążeniu kobiet do założenia „gniazda”, a u mężczyzn do „przekazywania genów”, działania feromonów itp. Zakochanie, fascynacja, potrzeba bycia razem jawią się jako realizacja programu ewolucyjnego. Są nawet teorie, że fenomen orgazmu u kobiet jest „nagrodą za wysiłek reprodukcyjny”. Jako odmienną grupę wymienia się związki powstałe z motywów rozsądkowych, np. dla kariery, uzyskania statusu i pozycji społecznej. Istnieją również związki partnerskie, które wyniknęły z nieuświadomionych i głęboko ukrytych motywów. Partnerzy są przekonani, że oparte są one na fascynacji, namiętności i miłości — jak wszystkie inne. Dopiero po pewnym czasie pojawiają się sygnały świadczące, że więź partnerów wspiera się na innych fundamentach, nieznanych i niejasnych. Oto kilka przykładów tego typu związków:

Relacja „brat-siostra”. Polega na tym, że jedno z partnerów odczuwało dotkliwie brak rodzeństwa. Ten typ relacji jest idealizowany, niezaspokojony. I oto na drodze życia pojawia się osoba, która doskonale pasuje do obrazu idealnego brata czy siostry. Ponieważ to zarazem relacja mężczyzna-kobieta, w początkowej fazie pojawia się naturalna fascynacja erotyczna. W miarę upływu czasu zaczynają dominować relacje jak między rodzeństwem. Związek przeobraża się w przyjaźń, w układ „brat-siostra”. Dramat tych związków polega na tym, że utrzymuja się w nich bardzo silne przywiązanie, dobra więź psychiczna, ale brak namiętności, dochodzi do zaniku współżycia. Partnerzy nie wyobrażają sobie życia bez siebie, ale brak seksu stwarza poczucie zagrożenia. Ustalenie prawdziwej przyczyny braku więzi seksualnej nie rozwiązuje dramatu. Partnerzy muszą wybrać między kontynuowaniem dotychczasowej relacji, a decyzją o nowym związku.

Partner w roli rodzica. Freud twierdził, że w sypialni małżeńskiej spotykają się małżonkowie i ich rodzice. To zrozumiałe, że uwarunkowania rodzinne wywierają wpływ na wybór partnera i styl relacji. Zdarzają się jednak sytuacje, że jedno z partnerów nieświadomie wybiera na towarzysza życia osobę będącą „prostą kontynuacją” rodzica. Częściej dotyczy to mężczyzn, dla których żona tak naprawdę jest mamą bis. Jeżeli tej odpowiada rola opiekuńcza, traktowanie partnera jak dziecka, to nie ma problemu i związek może być udany. Innym kobietom jednak, w miarę upływu czasu, przestaje odpowiadać rola zastępczej matki i chcą mieć w domu mężczyznę, a nie dziecko. Nie każdy mężczyzna jest zdolny do przyjęcia nowej roli. Bywa również, że mężczyźnie przestaje odpowiadać rola dziecka i dorasta do roli partnera, co z kolei nie musi odpowiadać jego partnerce.

Partner jako szansa bycia dorosłym. Zdarza się, że mężczyźni związani z kobietami pełniącymi wobec nich rolę matki, dojrzewają do niezależności. Pojawia się potrzeba emancypacji. Najczęściej prowadzi to do romansu z kobietą młodszą, wobec której dany mężczyzna czuje się bardzo męski. Kochanka jest przekonana, że spotkała prawdziwego mężczyznę, a on sam czuje się dowartościowany, spełniony w nowej roli. W większości jednak przypadków takie romanse kończą się powrotem do poprzedniej roli, zaś próba emancypacji okazuje się czasowa. Dlaczego? Z kilku przyczyn: próba dorosłości okazała się za trudna, zwyciężyło przyzwyczajenie i wygoda, żona okazała się silniejsza psychicznie i poradziła sobie z „niesfornym chłopcem”. Albo w nowym związku mężczyzna zaczął wracać do roli dziecka, a to nie odpowiadało kochance itd. Znam małżeństwa, w których mężczyzna kilkakrotnie usiłował uwolnić się od „mamuśki” i za każdym razem wracał, a ona z kolei traktowała jego romanse jako nieszkodliwe przygody „swojego chłopca”.

Związek z „antypartnerem”. Ludzie żyjący w konfliktowych związkach, krytycznie oceniające współpartnera, są skłonne do tworzenia relacji z kimś nowym. Zazwyczaj wybierają antytezy partnera. Nowy związek początkowo spełnia oczekiwania: doszło do uwolnienia się od „wroga”, związania z kimś diametralnie różnym. Fascynacja erotyczna również zwiększa atrakcyjność nowości. Po pewnym czasie nadchodzi kryzys. Dlaczego? Jedna ze stron bywa „zakodowana” na określony typ partnera i jego skrajna odmiana przestaje być atrakcyjna. Dopiero nowy partner, pośredni między tymi skrajnościami, okazuje się najbardziej pożądany. Ten mechanizm wyjaśnia przyczynę nieudanych powtórnych małżeństw. Zdarza się również, że idealizowany partner o skrajnie odmiennych cechach rozczarował. Spełnił rolę „ratownika” w typowym życiowym trójkącie dramatycznym (ofiara — prześladowca — ratownik). Z perspektywy dystansu były partner zyskał na atrakcyjności i często dochodzi do renesansu byłego związku. Z powyższych historii wyłania się oczywisty wniosek: stara to prawda — dobrze jest poznać siebie, motywy swoich zachowań i motywy zachowań drugiej osoby. Pozwala to uniknąć wielu rozczarowań, pomyłek i konfliktów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zbigniew Lew-Starowicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Związki z ukrytym motywem