Związkowcy z "Budryka" i zarząd mają nadzieję na porozumienie

PAP
opublikowano: 18-01-2008, 15:12

Zarówno strajkujący od 33 dni związkowcy z  kopalni "Budryk", jak i zarząd Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) deklarują, że  na piątkowe rozmowy w sprawie rozwiązania konfliktu przyszli z nadzieją na  porozumienie.

Przedstawiciele protestujących mówią jednak, że w swoich żądaniach płacowych nie pójdą na dalsze ustępstwa, a prezes JSW zapewnia, że nie dopuści do tego, aby spełnienie roszczeń strajkujących przyniosło kopalni straty oraz aby w porozumieniu znalazły się zapisy sprzeczne z prawem.

Rozmowy stron konfliktu rozpoczęły się w piątek po południu w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach, w ramach Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego. Gospodarzem spotkania jest wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk. Krótko po rozpoczęciu obrad ogłoszono kilkunastominutową przerwę.

Na efekty rozmów czeka m.in. 13 osób prowadzących pod ziemią głodówkę oraz 150 okupujących wyrobiska kopalni. Kilkuset innych protestujących okupuje zakład na powierzchni. Chcą zarabiać co najmniej tyle, ile górnicy z najgorzej opłacanej kopalni JSW - firmy, której "Budryk" stał się niedawno częścią.

"Przyjeżdżamy tu z nadzieją na porozumienie. Dotychczasowe negocjacje z nami można nazwać zabawą tych panów z bombą, gdzie młotkiem stukali w zapalnik. Mamy nadzieję, że dzisiaj, z udziałem wojewody, będą to merytoryczne rozmowy i dojdziemy do porozumienia" - mówił przed rozmowami szef komitetu strajkowego, Krzysztof Łabądź z "Sierpnia 80".

Według niego, podstawą porozumienia mógłby być projekt sprzed tygodnia. Protestujący zgodzili się wówczas na to, by zarobki w "Budryku" wzrosły do poziomu najgorzej opłacanej w JSW kopalni "Krupiński", a nie do średniej w spółce. Oznaczałoby to ok. 500 zł średniej podwyżki, zamiast 700 zł. Ostatecznie projekt zakwestionował jednak zarząd JSW.

"Tamten projekt jest do przyjęcia i to może potrwać pięć minut - złożenie podpisu pod porozumieniem. Natomiast cofnąć się już nie możemy, za nami jest ściana. Z naszej strony wiele wykonaliśmy tych kroków wstecz, a odpowiedzią drugiej strony było wycofywanie się z uzgodnionych wcześniej punktów. Już nie mamy się gdzie cofnąć" - mówił lider protestujących.

Także prezes JSW Jarosław Zagórowski podkreślał, że ze strony spółki pole ustępstw jest niewielkie. Ponownie zaapelował do protestujących, aby umożliwili normalną pracę tym górnikom, którzy nie chcą strajkować (według niego protest prowadzi najwyżej 500 osób z liczącej 2,4 tys. osób załogi), a także firmom kooperującym z kopalnią, które z powodu przestoju nie zarabiają.

"Propozycje są wypracowane, rozmawialiśmy już o tym kilkakrotnie. Strona społeczna musi zrozumieć, że poruszamy się w realiach prawnych i ekonomicznych. My nie przekroczymy realiów ekonomicznych, bo nie dopuścimy do tego, żeby kopalnia przynosiła straty. Propozycje, które przedstawimy, będą takie, które nie wpędzą kopalni w ujemny wynik za 2007 rok" - powiedział Zagórowski.

Pytany o możliwość powrotu do projektu sprzed tygodnia prezes podkreślił, że nie był to gotowy projekt porozumienia, a w zasadniczych punktach pozostały wówczas rozbieżności. "2 zł różnicy przemnożone przez liczbę pracowników i dni w roku daje naprawdę duże sumy" - mówił Zagórowski.

"Pójście w naszych propozycjach dalej będzie bardzo niebezpieczne, gdyż to jest związane z wynikami naszych kopalń. W tym momencie również ci strajkujący górnicy odpowiadają za 22 tys. załogi w całej JSW; bo straty będą się odbijać na całej spółce" - uważa prezes.

Przypomniał, że zagrożenie pożarowe w kopalni rośnie i - jak mówił - "w każdej chwili może zacząć lawinowo narastać. Kolejnym zagrożeniem jest zaciskanie się zrobów. Będzie bardzo trudno uruchomić tę kopalnię, żeby maszyny ruszyły. Po takim okresie postoju sprzęt się pozaciskał" - dodał Zagórowski. Według niego, z powodu strajku kopalnia straciła już prawie 50 mln zł przychodów.

W piątek, w przesłanym PAP stanowisku, działacze dolnośląskich oddziałów "Sierpnia 80", Polskiej Partii Pracy oraz Komitetu Obrony i Pomocy Represjonowanych Pracowników, zwrócili się z apelem do rządu "o natychmiastowe rozpoczęcie rozmów ze strajkującymi od ponad miesiąca górnikami". Poprosili też premiera o - jak napisali - zdyscyplinowanie wicepremiera Waldemara Pawlaka z powodu jego wypowiedzi na temat "Budryka", które uznali za "pogardliwe i agresywne". (PAP)

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane