Związkowcy z JSW stracą oddelegowanie do zadań związkowych

PAP
08-05-2009, 13:59

Związkowcy z Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) w poniedziałek stracą służbowe oddelegowanie do zadań związkowych i  powinni zgłosić się na dawne miejsca pracy - ogłosił w piątek zarząd spółki, zapowiadając konsekwencje wobec tych, którzy się nie stawią.

Działacze zapowiadają, że przyjdą, jak zwykle, do pracy związkowej, a nie na dawne, robotnicze stanowiska. Oskarżają zarząd o łamanie praw pracowniczych i związkowych oraz grożą skierowaniem doniesienia w tej sprawie do prokuratury.

Od poniedziałku pracodawcą dla wszystkich zatrudnionych w JSW ma być bezpośrednio spółka, a nie - jak dotąd - poszczególne tworzące ją kopalnie. Decyzja ministra gospodarki w tej sprawie zapadła już w październiku zeszłego roku. Związkowcy nie godzą się na takie rozwiązanie. Zgodnie z nim zakładowe organizacje związkowe działające w kopalniach utracą taki status, a związki powinny powołać nowe struktury na szczeblu centrali spółki.

Jak podała w piątek JSW, ponieważ związkowcy nie podpisali proponowanego przez zarząd porozumienia, które m.in. do końca czerwca umożliwiało im zachowanie oddelegowań i wynagrodzeń na dotychczasowych zasadach, wszyscy oddelegowani w poniedziałek utracą do tego prawo i powinni zgłosić się do kierowników oddziałów, gdzie kiedyś pracowali.

"Niepodjęcie pracy w dniu 11 maja 2009 r. będzie potraktowane przez pracodawcę jako ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych" - głosi komunikat zarządu spółki.

Rzecznik komitetu protestacyjnego, Piotr Szereda, powiedział PAP, że - w opinii związkowców - oddelegowanie działaczy do pracy związkowej jest w pełni zgodne z prawem i nie ulega wygaśnięciu. Związki nie godzą się z interpretacją zarządu i uważają jego postępowanie za szykanowanie oraz utrudnianie działalności związkowej. Zamierzają przygotować wniosek do prokuratury w tej sprawie.

Działanie zarządu związkowcy odbierają jako aroganckie m.in. dlatego, że w poniedziałek w Warszawie zbierze się zespół trójstronny ds. bezpieczeństwa socjalnego górników, w którym wezmą udział także związkowcy z JSW. Zarząd ma więc świadomość, że część działaczy pojedzie do Warszawy i na pewno nie zgłosi się do pracy. Związkowcy deklarują jednak, że także pozostali działacze nie przyjdą do pracy na dawnych stanowiskach.

Zarząd JSW nie ukrywa, że proponowane zmiany organizacyjne w spółce spowodują zmniejszenie związkowych etatów o jedną trzecią (z 61 do 40), co przyniesie oszczędności rzędu 6 mln zł. Zastrzegają jednocześnie, że będzie to jeden z efektów zmian, a nie ich cel. Celem jest zwiększenie elastyczności zarządzania firmą, by mogła lepiej przetrwać kryzys, jakiego doświadcza.

Pragnący zachować anonimowość przedstawiciel JSW ocenił w rozmowie z PAP, że duża część działaczy związkowych w spółce, pełniących swoje funkcje od kilkunastu lat, nie byłaby w stanie wrócić do pracy fizycznej na dawne stanowiska. "To grupa ludzi, którzy pozbawieni związkowych stanowisk nie będą w stanie znaleźć sobie miejsca - dinozaury, z których opada puder" - powiedział rozmówca PAP.

Związkowcy uważają takie opinie za krzywdzące. Jak mówią, w sporze z zarządem JSW nie chodzi o związkowe stanowiska, ale o obronę miejsca pracy w spółce i taką walkę z kryzysem, która nie będzie obciążać głównie pracowników - ich zdaniem taką politykę prowadzi zarząd JSW.

W piątek związkowcy spotkali się z przedstawicielami zarządu, by rozmawiać o swoich postulatach w ramach sporu zbiorowego, dotyczącego domniemanego łamania praw pracowniczych i związkowych. Zarząd nie uznaje tego sporu i uważa go za niezgodny z prawem, mimo opinii prawnej, przedstawionej w piątek przez stronę związkową. W spółce toczy się już inny spór zbiorowy, związany z zasadami wynagradzania w tym roku.

Narastający od kilku tygodni konflikt w JSW dotyczy nie tylko tego, że od 11 maja pracodawcą dla górników ma być bezpośrednio spółka, a nie poszczególne kopalnie. Chodzi także o to, że stare układy zbiorowe mają być docelowo zastąpione nowym, wspólnym. Z powodu kryzysu kopalnie mają niebawem nie wydobywać węgla w piątki, co odbije się na zarobkach górników. Na razie były trzy dni robocze (m.in. piątek) bez wydobycia. Związki sprzeciwiają się także zamrożeniu płac.

Na najbliższy wtorek związkowcy zapowiedzieli wielką górniczą manifestację w Jastrzębiu Zdroju. Mają przejść sprzed Pomnika Porozumienia Jastrzębskiego przy kopalni "Zofiówka", przez prawie całe miasto, przed siedzibę JSW. Budynek dyrekcji spółki był już pikietowany tydzień temu. Związkowcy pikietowali też w miejscach zamieszkania prezesa i wiceprezesa JSW.

W związku z kryzysem na rynku stali (hutnictwo jest głównym odbiorcą koksu) w pierwszym kwartale tego roku sprzedaż węgla z JSW spadła o 25 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2008 r., a przychody o 31 proc. Strata wyniosła 78,7 mln zł. Firma spodziewa się, że w tym roku produkcja może być mniejsza nawet o 3 mln ton, a przychody o 2 mld zł. JSW to największy w Europie producent węgla koksowego. Zatrudnia ponad 22 tys. osób w sześciu kopalniach, które w ubiegłym roku wydobyły 13,6 mln ton węgla. Ubiegłoroczny zysk - po audycie - wyniósł 567,6 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Związkowcy z JSW stracą oddelegowanie do zadań związkowych