Zwinna firma wygrywa

  • Materiał partnera
opublikowano: 26-03-2019, 22:00

Rozmowa z Przemysławem Auguścikiem, współwłaścicielem krakowskiej firmy Flotman

Wyróżnienie tytułem „Gazela Biznesu” dowodzi, że firma Flotman rozwija się dynamicznie, jest dobrze zarządzana i może pochwalić się dobrym wynikiem finansowym. A jak to było 10 lat temu? Przemysław Auguścik, współwłaściciel firmy

Współpracujemy z dużymi firmami i dzięki temu dostrzegamy obszary, w
których możemy się rozwijać razem z nimi. Poza tym duzi klienci to większe
wyzwania i większy potencjał rozwoju — mówi Przemysław Auguścik,
współwłaściciel krakowskiej firmy Flotman.
Zobacz więcej

JESTEŚMY AMBITNI:

Współpracujemy z dużymi firmami i dzięki temu dostrzegamy obszary, w których możemy się rozwijać razem z nimi. Poza tym duzi klienci to większe wyzwania i większy potencjał rozwoju — mówi Przemysław Auguścik, współwłaściciel krakowskiej firmy Flotman. Fot. ARC

Flotman: Zaczynaliśmy jako start-up. Z kolegą, obecnym wspólnikiem, Tomkiem Małaczkiem, kończyliśmy studia i postanowiliśmy przygotować aplikację do zarządzania flotami. Jej stworzenie trwało sześć miesięcy. Był 2009 r. Wszystko robiliśmy sami — od oprogramowania, przez sprzedaż i marketing, po montowanie urządzeń w pojazdach. Nasz pierwszy klient miał dwa samochody, sprzedawał watę cukrową w zamkniętych opakowaniach. Drugi klient — mający 27 pojazdów — dał nam pierwsze stałe przychody. Zaufanie, które nam okazał, pozwoliło ruszyć firmie z miejsca. Do dziś mamy kontakt z ich flotowcem. Pamiętam jego zdziwienie, kiedy ci sami dwaj faceci, którzy w garniturach podpisywali umowę, przyjechali w ogrodniczkach osobiście instalować urządzenia.

A dziś? Co teraz słychać w firmie?

W tym miesiącu wydaliśmy nową wersję aplikacji Flotman. Skupiamy się na tym, żeby ją jak najlepiej dostosować do potrzeb klientów, słuchać, co w niej jest dobre, co powinniśmy rozwijać. Pracowaliśmy nad nią prawie trzy lata. Powstała na bazie naszych wcześniejszych doświadczeń. Przez cały czas patrzymy także w przyszłość. Zastanawiamy się jak spowodować, żeby nasi klienci byli optymalni nie tylko kosztowo, ale też mogli generować wyższe przychody. Widzimy w tym nawet większy potencjał niż w optymalizacji kosztowej, która ma swoje granice.

Kto jest klientem Flotmana?

Mamy ponad tysiąc klientów, w tym korporacyjnych. Są nimi m.in. Grupa Żywiec czy Stock Polska — co ciekawe ta firma zarekomendowała nasze rozwiązanie do spółek zależnych poza Polską. Dzięki temu, że współpracujemy z dużymi firmami, widzimy nowe obszary, w których możemy się rozwijać razem z nimi. To daje nam możliwośćszukania rozwiązań dla klienta w szerszym zakresie, nie ograniczając się do podstawowego produktu. Duzi klienci to większe wyzwania i większy potencjał rozwoju. A my jesteśmy ambitni, chcemy rozwijać się szybko i być znaczącym podmiotem na rynku, mogącym technologicznie wspierać nawet największe firmy.

Jak się zmienił rynek flotowy i jego potrzeby?

Kiedy zaczynaliśmy, naszym produktem była usługa lokalizacji GPS. I właściwie cała branża była skupiona na tym, żeby dać klientom możliwość sprawdzenia, gdzie są pojazdy, ile przejechały… Z biegiem lat rynek się zmieniał i teraz monitorowanie pojazdów to tylko niewielki fragment oprogramowania. Obecnie duże firmy, korporacje, skupiają się na poprawie bezpieczeństwa. Po pierwsze, znacznie łatwiej pracownikom zakomunikować wdrożenie systemu zwiększającego bezpieczeństwo, po drugie — paradoksalnie efekty ekonomiczne wdrożenia systemu bezpieczeństwa są czasem nawet lepsze niż efekty wdrożenia systemu, który ma obniżyć koszty. To fenomen, który sprawdził się u naszego klienta z branży FMCG. System został wdrożony ze względu na bezpieczeństwo kierowców, którzy zresztą byli zaangażowani w cały proces, ale poza poprawą bezpieczeństwa wdrożenie to dało niebywałe efekty — zarówno oszczędnościowe, jak i przychodowe, ponieważ jest to system spięty ze sprzedażowym programem motywacyjnym. Najlepsi handlowcy, którzy jeżdżą bezpiecznie, są najwyżej premiowani. To sytuacja typu win–win, gdzie wszyscy osiągają korzyści. Dochodzą korzyści wizerunkowe dla firmy.

Czy nowa wersja aplikacji Flotman to projekcja tendencji rynku?

To klienci wskazują nam kierunek zmian w naszym rozwiązaniu. Właśnie z tego powodu wprowadziliśmy Flotowy Business Intelligence (BI). Moduł ten pozwala na przechodzenie flotowców z ról operacyjnych do strategicznych. Wchodząc w naszą aplikację, już na dashboardzie widzą, czy flota działa jak należy, czy są jakieś problemy. Bardzo pomocne są wskazówki trendowe. Jeżeli widzą, że coś jest nie tak, to mogą przejść do drugiej, bardziej zaawansowanej części BI. Tam znajdą odpowiedzi na wszelkie nurtujące ich pytania dotyczące floty. W przyszłości system sam będzie sugerował, by skupić się na jakimś zagadnieniu zanim wystąpi problem czy spadek wydajności. Flotowiec natomiast będzie strategiem, który na podstawie informacji i wskazówek z systemu podejmuje kluczowe decyzje. Będzie też silniejszym wsparciem m.in. dla działów sprzedaży.

W czym widzi pan przewagę waszej firmy?

Ta branża istnieje w Polsce od końca lat 90. Dołączyliśmy do niej dość późno, ale przewagą jest to, że zaczęliśmy od nowych technologii, czyli nie jesteśmy uwiązani rozwiązaniami, z którymi zaczynano wówczas. Z drugiej strony jako mała firma, dynamicznie się rozwijająca, elastyczna, byliśmy w stanie bardzo szybko dostosować się do potrzeb rynku. Jesteśmy niewielkim „zwinnym” podmiotem, korzystającym z dobrych praktyk w zarządzaniu. Decyzje podejmowane są bardzo szybko. Model biznesowy, strategie i plany marketingowe mogą być weryfikowane na bieżąco, co nie jest możliwe w wielkim podmiocie.

To luka, którą wypełniamy. Z większymi, ale jeszcze nie korporacyjnymi podmiotami wygrywamy kulturą organizacyjną i ułożonymi procesami. Nasze firmowe DNA wyzwala kreatywność i innowacje...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu