Zwolnienie przez zaskoczenie

Dorota Czerwińska
10-07-2009, 00:00

To, jak się firma rozstała z pracownikiem, pamiętają przede wszystkim ci, którzy w niej zostają.

To, jak się firma rozstała z pracownikiem, pamiętają przede wszystkim ci, którzy w niej zostają.

"Puls Biznesu": Coraz częściej słyszymy o brzydkim stylu rozstań firm z pracownikami.

Magdalena Górna, firma doradczo-szkoleniowa Krauthammer: Niestety, to prawda. Trudności ekonomiczne sprzyjają takim sytuacjom. Ale nie mogą być dla nich usprawiedliwieniem. Pewien handlowiec opowiedział mi, jak go zwolniono. Był szefem regionu. Poproszono go o przyjazd do biura w Warszawie na konkretną godzinę na standardowe spotkanie z przełożonym. Na miejscu zdziwił się, że musi aż trzy godziny czekać na szefa, bo ten jest na ważnym spotkaniu. Potem szef się zjawił i dał mu do wyboru: rozwiązanie umowy za porozumieniem stron albo z przyczyn leżących po stronie pracownika. Zażądał też zwrotu kluczyków do służbowego auta, laptopa, telefonu komórkowego, nie dając czasu na spakowanie, a przede wszystkim na spokojne rozważenie sytuacji.

Został zwolniony, to musiał oddać to, co należy do firmy.

To oczywiste. Nie chcę dyskutować z decyzją szefa, która może wynikać z różnych racjonalnych dla niego powodów. Ale nie mogę się pogodzić z formą zwolnienia. Samo kilkugodzinne czekanie na szefa, który zjawia się, by nas zwolnić, nie dając czasu na przeanalizowanie sytuacji, natychmiastowe zarekwirowanie sprzętu komuś, kto dla firmy pracuje kilka ładnych lat, to forma ewentualnie dopuszczalna, gdy udowodni się pracownikowi poważne nieprawidłowości. Tego tu nie było. Jaki obraz byłej firmy przekaże ten pracownik? Czasem menedżerowie nie zdają sobie sprawy, że zwolnienie człowieka w taki sposób może bardzo negatywnie wpłynąć na wizerunek firmy na zewnątrz. Poza tym ci, którzy w niej zostali, też analizują takie sytuacje. Nietrudno sobie wyobrazić poziom ich motywacji do pracy. Są przeświadczeni, że nie są dla firmy ważni, i że też mogą być podobnie potraktowani. Co zatem robią? Pracują na pół gwizdka i przeglądają ogłoszenia o pracy. A są wśród nich prawdziwe perły, które należy chronić, bo to od nich zależy sukces firmy.

To dlaczego niektórzy tak zwalniają ludzi?

Zwolnienie pracownika, z którym pracowaliśmy kilka lat, to ogromny stres dla szefa. Budzi w nim strach przed reakcją pracownika, z którą zostanie skonfrontowany. Jako szefowie musimy przyjąć odpowiedzialność za decyzję i jej przekazanie. To niezwykle trudna i odpowiedzialna strona bycia menedżerem. Tym bardziej, że pozostają z nami inni pracownicy, którzy nie mogą efektywnie pracować, jeśli czują się zagrożeni utratą pracy i dodatkowo zdemotywowani poprzez sposób, w jaki zwalnia się ich kolegów. W najgorszym, wspomnianym scenariuszu, mogą zechcieć odejść.

I jak wyglądają te rozstania?

Wszystko zależy od stopnia świadomości menedżera. Są tacy, którzy stwierdzą, że jeśli pracownik zdecydował się odejść po dokładnym przemyśleniu, to trzeba to uszanować. Ale są i tacy, którzy się obrażą albo na siłę, przekupując podwyżką, chcą pracownika zatrzymywać. To jednak rozwiązanie na krótką metę.

Jak powinno się postąpić?

Po ludzku. Tak, jak chcielibyśmy, aby zachował się w takiej sytuacji nasz szef. Pamiętając o wzajemnym szacunku, wspólnej pracy i być ponownym spotkaniu, gdy z pełną szczerością będziemy mogli uścisnąć sobie ręce i nie wstydzić tego, że się znamy. A podstawą jest zapobieganie odejściom.

Jak?

Po pierwsze — trzeba być spójnym w działaniu, robić to, co się deklaruje i deklarować to, co się robi. Zdawać sobie sprawę z tego, że nie możemy wymagać i oczekiwać od pracowników czegoś, czego sami nie pokazujemy. Zespół nie będzie kreatywny, jeśli mu na to nie pozwolimy, nie zachęcimy. Nie będzie zaangażowany, jeśli my nie jesteśmy, nie będzie punktualny, jeśli my nie jesteśmy, nie będzie nas słuchał, jeśli my go nie wysłuchamy. I wielu z menedżerów tak postępuje. Aby to zweryfikować, proponuję zadanie sobie kilku pytań: kiedy ostatnio wysłuchałem pracownika, kiedy go pochwaliłem, kiedy spytałem o jego opinię, kiedy przyznałem się do popełnionego błędu, co wiem o jego planach, aspiracjach i motywacji do pracy?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Zwolnienie przez zaskoczenie