Życie po raz drugi, czyli najpierw rodzina

Mirosław Konkel
02-03-2007, 00:00

Sukcesy zawodowe kosztem rodziny, przyjaciół? Nigdy więcej — zarzeka się Paweł Narożny.

Sukcesy zawodowe kosztem rodziny, przyjaciół? Nigdy więcej — zarzeka się Paweł Narożny.

Był rzecznikiem Leszka Balcerowicza. Dzisiaj jest właścicielem dwóch dobrze prosperujących firm. U boku prof. Balcerowicza spędził siedem lat. Najpierw w Ministerstwie Finansów, później w Narodowym Banku Polskim zajmował się wieloma ważnymi projektami, w tym kontaktami z mediami. Uważa ten czas za bardzo ważny w swoim życiu. O Leszku Balcerowiczu wypowiada się w superlatywach. Podkreśla, że wiele się przy nim nauczył, a ta wiedza i doświadczenie procentują do dzisiaj. A mimo to nie chciałby powtórki. Za żadne skarby świata. Wszystko przez hiperaktywność, na którą był wówczas skazany.

 

Szkoła przetrwania

— Zaczynaliśmy przed siódmą, a kończyliśmy po 21.00 albo 22.00. Żadnych kawek, gazetek, przeglądania internetu. Ciągle spotkania, konferencje i masa rzeczy do napisania — wspomina Paweł Narożny.

Wszystkie soboty na służbie. Niedziele często też, bo trzeba było jechać z szefem gdzieś w Polskę. Komórka stale przy uchu.

— To było przeżycie ekstremalne, szkoła przetrwania, jazda bez trzymanki — potwierdza Łukasz Kwiecień, który współpracował z nim w departamencie komunikacji NBP, a obecnie jest dyrektorem ds. investment communications w pionie zarządzania aktywami Pioneer Pekao Investment Management.

W jeden z nielicznych wolnych dni Paweł Narożny wybrał się z córkami Tosią i Olą do lasu. Godzinny spacer skończył się dla niego nieprzyjemnie.

— Profesor i jego asystenci wydzwaniali do mnie bez przerwy. Tyle że tam nie było zasięgu. Oj, co ja się wtedy nasłuchałem — wspomina były rzecznik.

Żona Krysia pogodziła się z tym, że mąż do domu przychodzi tylko na noc.

— Cóż, siła wyższa. Taka praca — podsumowuje krótko.

Mniej wyrozumiali byli znajomi.

— Dostawałem zaproszenia na imprezy, urodziny, wesela, śluby. Ale jak się gdzieś wybrać przy tylu obowiązkach? Koledzy myśleli, że na państwowej posadce woda sodowa uderzyła mi do głowy — śmieje się Paweł Narożny.

 

Odzyskać prywatność

Dopiero po odejściu z NBP w październiku 2003 r. zaczęło do niego docierać, jak dużo tracił. Przypomniało mu się stwierdzenie Sokratesa, że człowiek zajęty jest najmniej zdatny do życia.

— Moje dzieci potrzebowały paru tygodni, by się do mnie przekonać. Wcześniej w ojcu widziały tylko gościa, nie członka rodziny — przyznaje Paweł Narożny.

Dzisiaj nadal pracuje intensywnie, tyle że już na swoim. Jest udziałowcem i członkiem zarządu spółki Financier, która zajmuje się konsultingiem w zakresie uzyskiwania finansowania dla przedsiębiorstw. Prowadzi także Talk to People — firmę specjalizującą się w media relations, zarządzaniu kryzysowym i w komunikacji społecznej. Jest też członkiem Rady Programowej Fundacji Obserwatorium Zarządzania, która koncentruje się na szkoleniach, doradztwie i badaniach.

— Klienci nie pozwolą mi na dłuższy odpoczynek. Z tym, że teraz to ja sam sobie ustalam, kiedy zajmuję się biznesem, a kiedy jestem tylko dla swoich najbliższych — stwierdza Paweł Narożny.

Teraz wszystkie weekendy są tylko do ich dyspozycji. Spędzają je razem poza Warszawą. Zwykle w gospodarstwach agroturystycznych. Spotykają tam nietuzinkowych ludzi. Prowadzą z nimi niekończące się rozmowy. O wszystkim prócz polityki, ekonomii i pracy. Wreszcie mogą się wyspać do woli. A żadne telefony nie przeszkadzają w kontakcie z przyrodą.

Poza tym Paweł Narożny wreszcie ma czas na swoje pasje: literaturę faktu, pływanie, piłkę nożną i na muzykę.

A plany na najbliższe miesiące?

— Kurs pilotażu oraz nauka gry na fortepianie — cieszy się Paweł Narożny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Życie po raz drugi, czyli najpierw rodzina