Zyskowne akcje, bezpieczne obligacje

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 17-06-1999, 00:00

Zyskowne akcje, bezpieczne obligacje

Ryzyko inwestycyjne wyznacza poziom zysków

Stały spadek zysków z lokat bankowych spowodował, że coraz większa liczba osób zastanawia się, jak z pożytkiem wykorzystać posiadane zasoby gotówki. Rynek kapitałowy na szczęście oferuje najróżniejsze alternatywne wyjścia, różniące się tak stopą zwrotu, jak i bezpieczeństwem inwestycji.

PROBLEM inwestowania rozpala umysły nie tylko osób bezpośrednio zaangażowanych w rynek kapitałowy, ale i, a może przede wszystkim, zwykłych szarych obywateli, potocznie zwanych drobnymi ciułaczami. To właśnie ci drudzy najczęściej stają przed problemem, co zrobić z zarobionymi pieniędzmi. Z uwagi na fakt, że ich dochody nie są przeważnie zbyt wysokie, nie mogą tym samym liczyć, że po zainwestowaniu posiadanych pieniędzy szybko doczekają się krociowych zysków.

W ich przypadku niebagatelną rolę odgrywa przede wszystkim bezpieczeństwo zainwestowanych środków. Gdy mamy do czynienia nieraz z dorobkiem całego życia, taka ostrożność nie może dziwić. Zwłaszcza że już niejedna fortuna przepadła na skutek nie sprzyjającej koniunktury na rynku kapitałowym.

DLA OSTROŻNYCH pozostają więc jedynie nisko dochodowe operacje, gdyż to właśnie one odpowiadają naszemu wyobrażeniu bezpieczeństwa. Do najpewniejszych w dalszym ciągu zaliczyć można lokaty bankowe. Szeroka oferta banków pozwala na wybranie najbardziej odpowiedniej.

Rynek doszedł do takiego stanu, że propozycje poszczególnych banków niewiele się od siebie różnią. Ciągłe obniżanie stóp procentowych doprowadziło do sytuacji, iż oprocentowanie niektórych lokat zaczyna się wyrażać liczbami jednocyfrowymi. Jedynie mniejsze banki, którym bardziej zależy na pozyskaniu klienta, kuszą nieco wyższymi zyskami z powierzonych im środków. Nie należy jednak zapominać, iż kij ma dwa końce, a większe banki reprezentują znacznie mniejsze ryzyko. Tak więc doczekaliśmy się czasów, kiedy to złożenie pieniędzy do banku gwarantuje zyski tylko nieznacznie przekraczające poziom inflacji. Tylko poważniejsi inwestorzy, lokujący najczęściej powyżej 100 tys. zł, mogą liczyć na specjalne względy banków.

Kowalski, który posiada żyłkę hazardzisty, może także zdecydować się na wejście w nieco bardziej ryzykowny interes, jakim są obligacje Skarbu Państwa. Podobnie jednak jak w przypadku lokat bankowych, zyski z tego typu inwestycji są bardzo niewielkie ze stałą tendencją do obniżania. Kupując jednak papiery dłużne, możemy na nich dwojako zarobić. Po pierwsze, wypłacane nam będą odsetki, po drugie zaś, po zwyżce wartości takiego papieru możemy go odsprzedać z niewielkim zyskiem. W tym roku na swoje wyszli ci, co kupowali obligacje o stałym oprocentowaniu, gdyż ich nie dotyczyły obniżki stóp procentowych.

ZAROBEK na obligacjach jest niewielki, niemniej jednak jest to na tyle płynny papier wartościowy, iż przeważnie bez problemu możemy wyjść z takiej inwestycji. Nie musimy się przy tym martwić, jak w przypadku lokat terminowych, o stracone odsetki. Równocześnie, wysokie bezpieczeństwo, gwarantowane przez państwo, jest warte poważnego rozważenia.

Jednak tym, co tygrysy lubią najbardziej, jest rynek akcji, który jak wskazują liczby, w pierwszej połowie roku pozwolił zarobić najwięcej. Inwestując w niektóre walory na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, można było osiągnąć naprawdę spektakularne wyniki. Czyż bowiem za takie nie należy uznać ponad 100-proc. stopy zwrotu. Ryzyko nietrafienia z inwestycją jest jednak ogromne i nie wszyscy godzą się na jego ponoszenie.

ZARABIAJĄ jednak przede wszystkim ci, którzy mają dostęp do odpowiednich informacji. Jest to niestety jedna z największych bolączek naszej giełdy. Przecieki informacyjne wykorzystywane są do nieuczciwego wzbogacenia się. Do tej pory KPWiG, mimo stosownych przepisów, nie jest w stanie sobie z tym poradzić. Zwykły śmiertelnik jest więc tym samym z góry skazany na pożarcie. Nie mogąc skorzystać z różnych newsów, musi się opierać jedynie na własnej wiedzy, która często w zetknięciu z realiami rynku nie znajduje potwierdzenia. Himeryczność rynków akcji, co prawda, jest źródłem niezłych, często zysków może jednak też szybko doprowadzić do uszczuplenia portfela. Wystarczy nawet niewielkie załamanie trendu wzrostowego, by kursy z miejsca poszły ostro w dół, a sami inwestorzy w panice wyprzedawali posiadane akcje.

Cóż można więc radzić drobnemu inwestorowi w takim wypadku? Przede wszystkim, by kierował się własnym zdrowym rozsądkiem przy podejmowaniu decyzji. Należy wziąć pod uwagę własne potrzeby, a nie tylko iluzoryczne wizje dużych pieniędzy. Najlepiej byłoby, gdyby udało się połączyć bezpieczeństwo ze sporymi zyskami, co jednak najczęściej jest mało realne. Czyli pozostaje wybór, albo ryzyko i duże zyski oraz straty, albo bezpieczeństwo i niewielkie zyski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Stasiuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Zyskowne akcje, bezpieczne obligacje