Zyta Gilowska może wrócić do gry

Mira Wszelaka, BMK
30-06-2006, 00:00

Premier chce, by była wicepremier objęła stanowisko wicepremiera ds. gospodarczych. Rynek jest zaskoczony.

Zdziwiony decyzją sądu lustracyjnego o odmowie wszczęcia lustracji Zyty Gilowskiej, premier Kazimierz Marcinkiewicz złożył byłej minister finansów nową propozycję: powrotu do rządu na stanowiko wicepremiera odpowiedzialnego za resorty gospodarcze.

Przemysław Gosiewski, szef klubu PiS, ocenia propozycję pozytywnie, choć nie bez wątpliwości.

— To decyzja, która idzie w dobrym kierunku. W mojej ocenie jest to powrót Gilowskiej do rządu także jako ministra finansów. Jako wicepremier ds. gospodarczych jej potencjał wiedzy może jednak nie być dostatecznie wykorzystany — mówi Przemysław Gosiewski.

Opozycja krytykuje pomysł.

— To, co wyprawia premier, jest jakąś tragifarsą. Przecież dymisjonując Gilowską, musiał mieć świadomość, że pozbawia ją możliwości skorzystania z procesu lustracyjnego. W tym sensie sam wydał na nią wyrok, a teraz pod wpływem opinii publicznej próbuje się z tego wycofać — twierdzi Zbigniew Chlebowski, poseł PO.

Podzielone opinie mają przedstawiciele biznesu.

— Decyzję premiera oceniam raczej pozytywnie. Zyta Gilowska była jasnym punktem w tym rządzie i ma dobrą opinię wśród inwestorów. Poza tym potrzebna jest lepsza koordynacja gospodarcza. Dla niej taka propozycja z pewnością jest jakąś formą zadośćuczynienia — uważa Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej.

Tymczasem Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, nie kryje zaskoczenia.

— Dlaczego Gilowska może być wicepremierem gospodarczym bez teki, a nie może być jednocześnie wicepremierem i ministrem finansów? W jakim stopniu sprawa lustracyjna staje się pretekstem do dymisji, a w jakim traktuje się ją poważnie? Jeżeli Gilowska jako gospodarczy wicepremier będzie miała inne stanowisko niż minister finansów np. na temat podatków, to jakie to będzie miało znaczenie? — pyta Jeremi Mordasewicz.

Ekonomiści pozytywnie oceniają możliwość powrotu byłej minister finansów do rządu, choć także oni mają wątpliwości. Zdaniem Jacka Wiśniewskiego, głównego ekonomisty Raiffeisen Banku, przyjęcie przez Zytę Gilowską propozycji zwiększy prawdopodobieństwo, że zmiany przez nią proponowane wejdą w życie w kształcie podobnym do pierwotnej wersji.

— Dla rynków finansowych będzie to neutralna informacja — dodaje Jacek Wiśniewski.

Nie brak też wątpliwości.

Marcin Mrowiec, ekonomista Banku BPH, zadaje pytanie o kompetencje pani premier i siłę przebicia na nowym stanowisku.

— Jeśli będą one podobne jak do niedawna (gdy była wicepremierem i ministrem finansów), będzie to dobrze przyjęte przez rynki finansowe. Zyta Gilowska uznawana jest bowiem za gwaranta rozsądku w gospodarowaniu publicznymi pieniędzmi, co w perspektywie zbliżających się wyborów jest szczególnie ważne. Jeśli miałoby to być stanowisko na zasadzie kwiatka do kożucha, to prawdopodobnie Zyta Gilowska nie przyjmie propozycji premiera — konkluduje Marcin Mrowiec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka, BMK

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zyta Gilowska może wrócić do gry