Żyżyński: nie ma przesłanek, by zmieniać stopy, są przesłanki za obniżką

PAP
opublikowano: 18-10-2018, 10:39

Nie ma obecnie przesłanek, by zmieniać poziom stóp procentowych - powiedział PAP Biznes Jerzy Żyżyński, członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP). Jego zdaniem, widać pewne przesłanki do obniżki stóp, a ich podwyżka mogłaby nastąpić wyłącznie w przypadku nadmiernego wzrostu popytu na kredyt.

Jerzy Żyżyński
Zobacz więcej

Jerzy Żyżyński Grażyna Myślińska/FORUM

„Jestem tego samego zdania co prezes Glapiński, że na razie nie ma żadnych przesłanek, by zmieniać stopy procentowe. Być może nawet są przesłanki, żeby je obniżać - z prostego powodu: mamy jedne z najwyższych stóp procentowych w Europie. Nie jest korzystnie mieć droższy pieniądz niż inni, bo podmioty, które potrzebują zasilenia kapitałowego będą pozyskiwały go poza granicami Polski" - powiedział Żyżyński.

"Zbyt niska stopa procentowa też nie jest dobra, gdyż wtedy mogą być łatwo finansowane nieefektywne przedsięwzięcia inwestycyjne. Wyższa stopa procentowa jest swego rodzaju filtrem, który odsiewa mało efektywne projekty inwestycyjne. Ale trzeba mieć na uwadze to, że żyjemy w świecie zglobalizowanym, w UE obowiązuje zasada swobody przepływu kapitału. W takiej sytuacji podrażanie pieniądza nie byłoby rozsądne, bo popyt na kredyt przeniósłby się poza granice kraju" - dodał.

Zdaniem ekonomisty, podwyżka stóp procentowych przez EBC zmniejszyłaby presję na obniżkę kosztu kredytu w Polsce.

"Gdyby EBC podwyższył stopy procentowe, to byłoby to dla nas o tyle dobre, że zmniejszyłby się dysparytet stóp procentowych między strefą euro a Polską. W takiej sytuacji spadłaby presja na obniżki stóp procentowych w Polsce, bo taka presja nadal istnieje. Z drugiej strony, podwyżka stóp procentowych przez EBC na pewno nie zwiększyłaby presji na podwyżki stóp w Polsce. Ale poziom stóp procentowych w Polsce zależy przede wszystkim od czynników krajowych" - powiedział.

Tylko nadmierny wzrost popytu na kredyt mógłby wywołać konieczność zacieśnienia polityki monetarnej w Polsce - uważa Żyżyński.

"Podwyżka stóp procentowych w Polsce byłaby - moim zdaniem - uzasadniona wyłącznie w przypadku nadmiernego wzrostu popytu na kredyt. Inflacja ma tu drugorzędne znaczenie. Ewentualny wzrost inflacji, który nie miałby swojego źródła we wzroście popytu na kredyt, nie jest wystarczającą przesłanką dla podwyżki stóp procentowych" - ocenił.

"Na razie nie ma przesłanek do zmian stóp procentowych. Nie ma niebezpieczeństwa przegrzania koniunktury, jak powiedziałem, wzrost nie jest wynikiem nadmiernej ekspansji kredytowej, a w każdym razie jest tak, że oszczędności rosną szybciej niż kredyty, a same kredyty co prawda rosną, ale dość ślamazarnie" - dodał.

Zdaniem Żyżyńskiego, wzrost dynamiki akcji kredytowej na rynku hipotecznym nie musiałby warunkować podwyżki stóp procentowych.

"Na rynku kredytów hipotecznych sytuacja na razie jest stabilna. Natomiast jeżeli hipoteczna akcja kredytowa, czyli na budownictwo mieszkaniowe, rosłaby w zbyt wysokim tempie, to zamiast podwyższać stopy procentowe w całej gospodarce, co pogorszyłoby sytuację tych, którzy już wzięli kredyt, powinno się raczej działać na warunki udzielania kredytów, na przykład podwyższyć wymogi co do wkładu własnego" - powiedział.

Bankier ocenia, że inflacja w Polsce nie przyspieszy co najmniej przez rok.

"Inflacja powinna w najbliższych miesiącach ustabilizować się w okolicach obecnego poziomu. Przynajmniej przez rok nie ma przesłanek, by inflacja przyspieszyła. Bazowa inflacja jest zresztą bardzo niska, obecnie 0,8 proc." - powiedział.

"Trzeba też pamiętać, że przy wskaźniku inflacji poniżej celu nie ma powodów by zmieniać stopy procentowe. Pozostaje pytanie, czy inflacja w przyszłości podskoczy i jakie będą źródła tego wzrostu. Gospodarka jest co prawda w dobrej kondycji, mamy wzrost, ale głównie dzięki polityce fiskalnej, która dała bodziec popytowy, ale to nie wystarczy. Gospodarka przede wszystkim potrzebuje inwestycji, które dadzą perspektywy wzrostu podaży w odpowiedzi na wzrost popytu, a więc inwestycji niepublicznych, ale przede wszystkim w przemyśle, tam gdzie tworzy się miejsca pracy" - dodał Żyżyński.

Jeżeli przyczyną wzrostu cen w gospodarce będzie nadmierny popyt, to zdaniem Żyżyńskiego powstaje wątpliwość, czy bank centralny powinien odpowiadać na luzowanie fiskalne restrykcyjną polityką pieniężną.

"Moim zdaniem, niekoniecznie. Odcięcie dopływu pieniądza do gospodarki od strony monetarnej nie oznacza, że nastąpią dostosowania po stronie fiskalnej. Dostosowania powinny iść poprzez wzrost w przemyśle, a to z kolei oznacza, że niezbędne są inwestycje, więc zwiększenie kosztu finansowania inwestycji nie jest dobrym kierunkiem" - ocenił.

Wzrost cen energii o 50 proc. podwyższyłby dynamikę CPI w Polsce o 0,1-0,2 pkt. proc. - uważa Żyżyński.

"Ceny energii są bardzo ważnym czynnikiem, mającym wpływ na inflację. Jednak nawet jeżeli one wzrosną i wszyscy producenci dostosują się do podwyżek przerzucając koszty na klientów, to ewentualna korekta inflacji raczej będzie niewielka i nie będzie mieć trwałego charakteru. Chciałbym podkreślić, że ceny energii odpowiadają na kształtowanie się inflacji w niewielkim stopniu – szacuje się, że nawet gdyby nastąpił wzrost cen energii o połowę, to spowodowałby zwiększenie inflacji o 0,1 do 0,2 pkt. proc.

Żyżyński ocenia, że polityka fiskalna rządu jest racjonalna i nie nazbyt ekspansywna.

"Trzeba podkreślić, że polityka fiskalna rządu i tak nie jest zbyt ekspansywna. Z nadmierną ekspansją budżetu mielibyśmy problem wtedy, gdyby wydatki rosły szybciej niż dochody i w efekcie rośnie deficyt. W przypadku Polski poprawiono ściągalność podatków, a wydatki wzrosły, ale nie za bardzo, a deficyt jest niski. Można powiedzieć, że polityka fiskalna rządu jest racjonalna. Ona jest ekspansywna w tym sensie, że wzrosły wydatki socjalne dla gospodarstw domowych" - powiedział.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Żyżyński: nie ma przesłanek, by zmieniać stopy, są przesłanki za obniżką