Aperol z rynkiem sztuki

Tego lata światowy rynek sztuki okazał się trochę mocniejszy niż drink na tarasie, bo wśród czterech rewelacji z raportu Artprice jest m.in. skok obrotów o 18 proc.

18-procentowy koktajl

PORTRET
INWESTORA:
Wyświetl galerię [1/3]

PORTRET INWESTORA:

Co przedstawia obraz? Być może stopę zwrotu, bo od 2000 r. dzieła artysty zdrożały średnio prawie 995 proc., podaje Artprice. W minionym półroczu najcenniejsze okazało się płótno, które Zao Wou-Ki zatytułował kalendarzowo „14.12.59” — wylicytowano je w Hongkongu do 155 mln HKD (73,3 mln zł). Fot. Christie's

Zgodnie z przepisem, na najbardziej wyskokową mieszankę sezonu składają się półroczne obroty wszystkich lokalnych rynków sztuki notowanych przez Artprice — od stycznia do czerwca to aż 8,45 mld USD (31,4 mld zł), co oznacza zdrowy, 18-procentowy wzrost względem tego samego okresu ubiegłego roku. Chcąc wyobrazić sobie jakoś tę bezdenną, mulistą rzekę obrazów, rysunków czy posągów, trzeba jednak uważać, bo nurt jest rwący, chociaż niepozorny: całemu rynkowi bieg nadaje skromny ułamek transakcji powyżej 5 mln USD. Jak wskazują autorzy podsumowania, drogocenne dzieła reprezentują co prawda zaledwie 0,1 proc. ilości wszystkich wylicytowanych, ale ich udział w obrocie jest już jak polski weselny toast — 40-procentowy.

262 tys. rachunków

W przeciwieństwie do wartości całej sprzedaży, ilość transakcji pozostawała w minionym półroczu względnie stała, co natychmiast sugeruje, że dzieła — w tej rzece uogólnień — drożały. Jak wynika z raportu, w ciągu sześciu miesięcy na aukcjach sprzedano 262 tys. obiektów, a więc o 2,5 proc. więcej niż w pierwszym półroczu ubiegłego albo jeszcze wcześniejszego roku. Łagodnym wahaniom tego poziomu — owszem — można przyglądać się okiem dociekliwego analityka, ale sprytniej będzie objąć wzrokiem notowania z ostatniej dekady, bo dopiero w 2009 r. dane pokazały sromotniejszy spadek.

Na przekór złudzeniom, grymasy związane z finansowym kryzysem odbiły się w rynku sztuki jak w lustrze, wskazując, że kiedy popyt zaczyna kaprysić na aukcjach, inwestorzy nieprzyparci jeszcze do muru też nie sprzedają. Podczas analizowania tak szerokiego zakresu transakcji, warto jednak zauważyć, jak przewrotne są dane w dobie astronomicznych dysproporcjistawek: można starannie zestawiać ze sobą ilości sprzedanych prac, a jeden z kilkuset tysięcy obiektów i tak zaważy na ogólnym obrazie — jak płótno Leonarda da Vinci, które w pojedynkę ustanowiło 3 proc. potężnego ubiegłorocznego obrotu na światowych aukcjach.

48-proc., czyli XXL

Mimo że moc wskazywałaby bardziej na specjalny brytyjski gin, tak uderzający do głowy skok obrotów zanotowano na aukcjach amerykańskich, które łącznie wypracowały w pierwszym półroczu 3,3 mld USD (12,2 mld zł). O ile stwierdzenie, że za zwyżką stoi jedno osamotnione arcydzieło byłoby tym razem przesadą, ograniczenie się do pojedynczej aukcji jest znacznie bardziej zasadne — w Nowym Jorku pod młotek trafiała podzielona na porcje, najcenniejsza kolekcja, jaka w historii rozproszyła się podczas licytacji, a samego 8 maja właścicieli zmieniły obiekty za 646 mln USD (2,4 mld zł). Bogate m.in. w Monetowskie nenufary zbiory Rockefellerów okazały się być jak amerykańska chorągiewka na wiecu prezydenta, bo symboliczną serią tych aukcji Stany Zjednoczone zaakcentowały swoją przewagę nad Chinami. Jak podaje Artprice, rynek zza oceanu wypracował w pierwszej połowie roku aż 40 proc. aukcyjnych obrotów, podczas gdy Państwo Środka 24 proc., a Wielka Brytania — 22 proc., z czego spory odsetek transakcji jest jakoś zmyślnie zamazany.

Londyn, który usiłuje ścigać się z Nowym Jorkiem, stanowi zdecydowanie najprężniejszy rynek prac Gerharda Richtera, a więc specjalisty zarówno od ujęć przypominających widoki rozpływające się za oknem pociągu, jak i od obrazów wiernych realiom jak fotografie. Spory udział w zamieszaniu ma też niewątpliwie Pablo Picasso, bo w brytyjskim obrocie z pierwszego półrocza pozycja jego dzieł jest mocna jak tamtejszy gin rozcieńczony tonikiem do 17 proc.

23 mln USD za Zao

Zao Wou-Ki może być azjatyckim start-upem, daniem z makaronu albo podbijającym modne kręgi typem tańca połączonego z relaksującym klejeniem lampionów. Nieznajomość twórczości artysty wydaje się nad Wisłą na tyle powszechna, że trudno uwierzyć tabeli szeregującej autorów według aukcyjnych obrotów z pierwszego półrocza — Zao Wou-Ki figuruje między Matissem a Modiglianim, z łącznym wynikiem prawie 155 mln USD (575 mln zł) i rekordem na poziomie około 23 mln USD (85 mln zł). Mając na uwadze, w jakim tempie rozwijają się złączone w statystykach rynki Chin, Hongkongu i Tajwanu, w najwyższym wyniku nie powinno się upatrywać sensacji, szczególnie że pierwsze państwo zabłysnęło w tym półroczu zmianą zupełnie innego parametru. Oprócz chwytliwych zestawień rekordów i mętnych analiz ilości transakcji czy obrotów, na poszczególnych rynkach sztuki mierzy się tzw. efektywność sprzedaży, podając proporcję liczby dzieł istotnie wylicytowanych do wystawionych na aukcje.

W przeciwieństwie do przodującego w półrocznym raporcie Zachodu, Wschód zajął się oczyszczaniem tego widoku, ustanawiając m.in. surowe ramy prawne, przyspieszające płatności za wylicytowane prace. Branie udziału w aukcji nie jest przecież obarczone żadnymi konsekwencjami, a niezrealizowane deklaracje niedoszłych nabywców wprowadzają do analiz prawdziwy zamęt — jeśli odczytujemy w tabeli, że dzieło osiągnęło podczas licytacji jakąś stawkę, zapis nie musi jeszcze oznaczać rzeczywistej sprzedaży, bo mowa o wyniku umownie przybitym młotkiem na sali. Transakcje, których ostatecznie nie zrealizowano, zaburzają wspomniany wskaźnik efektywności, dlatego analitycy z zadowoleniem kiwają głowami, że politykę zaostrzono jeszcze w pierwszej, mniej burzliwej połowie roku. Jak wynika z kilkuletnich obserwacji, chiński rynek osiągnął mistrzostwo w budowaniu napięcia do samego końca grudnia — aż cztery z pięciu najcenniejszych dzieł wylicytowanych w ubiegłym roku na tamtejszych aukcjach trafiły pod młotek zaledwie kilka dni przed tym, jak reszta świata odkorkowywała noworoczne morze szampana. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Aperol z rynkiem sztuki