Zakupami dolara i akcji z rynków rozwiniętych oraz wyprzedażą aktywów uzależnionych od koniunktury na rynkach wschodzących zareagowali inwestorzy na niespodziewane ograniczenie programów skupu aktywów przez amerykańską Rezerwę Federalną. Po podjętej w środę decyzji notowania dolara zwyżkowały wobec euro o 0,7 proc., a główny indeks giełdy nowojorskiej S&P500skoczył aż o 1,7 proc., co było największą zwyżką od dwóch miesięcy. W czwartek wyraźne zwyżki notowały pozostałe główne giełdy krajów rozwiniętych: Londyn, Frankfurt oraz Tokio. Niestety, fala zakupównie przeniosła się na rynki wschodzące i surowce. Mimo początkowych zwyżek WIG zakończył czwartek wyraźnie pod kreską. Przecenę zanotowano na większości głównych parkietów emerging markets: w Indiach, Chinach i Turcji. Trzyipółletnie minimum z czerwca przetestowały notowania złota. Przeceniono także uważane za najbezpieczniejsze na świecie amerykańskie obligacje skarbowe.
Akcje jeszcze będą drożały
1 Skąd taka reakcja rynków?
Silne zwyżki za oceanem prawdopodobnie wynikają z tego, że inwestorzy za dobrą monetę wzięli uzasadnienie ruchu Fedu. Była nim poprawa na rynku pracy, a nie zagrożenie inflacją. Alternatywna hipoteza mówi, że środowa decyzja Fedu to w rzeczywistości listek figowy dla Bena Bernankego, który nie chce przejść do historii jako „Ben Drukarz”. Taka interpretacja oznaczałaby utrzymanie łagodnej polityki pieniężnej w pierwszych miesiącach urzędowania nowej prezes Janet Yellen. Przecena złota wpisuje się jednak w pierwszy schemat, w którym ograniczenie skupu aktywów występuje na tle krzepnącego ożywienia w amerykańskiej gospodarce. Jeśli gospodarka zaczyna pracować o własnych siłach, to zapotrzebowanie na aktywa chroniące przed niekorzystnym obrotem spraw automatycznie spada. Zaskoczeniem nie jest niekorzystna reakcja aktywów z rynków wschodzących, bo łatwy pieniądz z Fedu był w ostatnich latach inwestowany w oferujące wyższe rentowności obligacje rządowe tych krajów. Ograniczenie skupu aktywów oznacza, że kraje uzależnione od zagranicznego finansowania mogą napotkać trudności w finansowaniu deficytu na rachunku bieżącym.
2 Wielu strategów twierdziło, że ograniczenie QE jest już w cenach.
Wszystko zależy od ścieżki, jaką obierze Fed. Jeżeli teraz nastąpi przerwa, a do cięć bank wróci po kilku miesiącach, to inwestorzy będą spokojni. Jeżeli jednak ograniczanie QE będzie rytmiczne, a skala cięć będzie rosła, to odbiór rynków będzie negatywny. Zwykle akcje często drożeją jeszcze długo po pierwszym ruchu zaostrzającym politykę pieniężną. Znana reguła „trzech kroków i załamania” mówi, że dopiero po trzecim jastrzębim ruchu w polityce pieniężnej rynki akcji wchodzą w bessę. Dlatego sądzę, że w pierwszym półroczu koniunktura będzie sprzyjająca. Inwestorzy mogą zacząć reagować negatywnie na przykręcanie kurka dopiero w drugiej połowie roku.
3 Kto może być największym przegranym jastrzębiego zwrotu w Fedzie?
Najbardziej zagrożone są kraje uzależnione od zagranicznego finansowania z niską stopą oszczędności wewnętrznych, które rekrutują się z grupy rynków wschodzących. Wysychanie płynności na światowych rynkach najmocniej uderzyć może w gospodarki południowo-wschodniej Azji. Tymczasem rynki dojrzałe mają polisę ubezpieczeniową w postaci możliwości powrotu do skupu aktywów. Zgodnie ze scenariuszem spokojnej pierwszej połowy roku dolar powinien być stabilny jeszcze przez kilka miesięcy, po czym wróci do zwyżek, a rentowności obligacji amerykańskich powinny zanotować jedynie ograniczony wzrost. Zbyt wysoki ich skok podciąłby ożywienie w sektorze nieruchomości w USA.