Mimo krytyki, nawet zarzutów niekonstytucyjności proponowanych przepisów, resort finansów nie zmienia swoich wcześniejszych zamierzeń. Wciąż chce w jednym terminie wprowadzić rok podatkowy dla wszystkich spółek komandytowo-akcyjnych (SKA). Nie ma znaczenia, że dla części z nich oznacza to przerwanie planów finansowych przyjętych na cały rok obrotowy. Zostanie on skrócony w tych SKA, u których nie pokrywa się on z kalendarzowym. Prawo pozwala im tak ustalać okres trwania roku obrotowego, chociaż są spółkami osobowymi. 1 stycznia 2014 r. to się zmieni. Dla wszystkich bez wyjątku będzie to początek pierwszego roku podlegania podatkowi dochodowemu od osób prawnych (CIT).



Przyspieszone zamknięcie ksiąg
Ten pierwszy rok podatkowy nie będzie też wszędzie trwał do 31 grudnia 2014 r. Ma biec do dnia, w którym dla danej spółki miałby zakończyć się rok obrotowy rozpoczęty przed 1 stycznia 2014 r., np. 30 czerwca. Potem zacznie się kolejny rok podatkowy, ale już nie skrócony. Dla Ministerstwa Finansów (MF), autora zmian, najważniejsze jest objęcie podatkiem dochodowym każdej SKA od początku przyszłego roku. Pod tym względem nic się nie zmieniło w porównaniu z projektem noweli ustawy o CIT, a także o podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT) i innych ustaw, z sierpnia 2012 r. W nowej wersji projektu, skierowanej w ubiegłym tygodniu do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych (o czym pisaliśmy 14 lutego br.), pojawił się natomiast dodatkowy wymóg związany ze skróceniem roku obrotowego — obowiązek zamknięcia ksiąg rachunkowych na dzień 31 grudnia 2013 r. i sporządzenia sprawozdania finansowego.
SKA nie powinny mieć z tym problemu, bo podlegają przepisom o rachunkowości. Jednak będzie to dla nich dodatkowe zadanie, w niektórych przypadkach powtórzenie takich samych czynności w krótkim odstępie czasu — np. gdy rok obrotowy kończy się 31 października.
Dzień kończący rok obrotowy zawsze wymaga zamknięcia ksiąg. Taki sam los czeka spółki komandytowe (SK), o czym również pisaliśmy, i to jest znacząca nowość w porównaniu z ubiegłorocznym projektem. Im również projekt MF skraca rok obrotowy, nakazuje zamknąć księgi, spisać sprawozdanie finansowe i wejść 1 stycznia 2014 r. w pierwszy rok podatkowy CIT. I one radzą sobie z rachunkowością (bo muszą), chociaż też są spółkami osobowymi, jak SKA.
Na wszelki wypadek
Plan objęcia SK podatkiem dochodowym jest zaskakujący. Wokół zasad ich opodatkowania nie było żadnych sporów. Uzyskanie przez SK dochodu w danym miesiącu oznacza, że go osiągnęli jej wspólnicy i muszą się z niego rozliczyć, nawet gdy spółka nie wypłaciła im zysku. Czyli płacą na bieżąco zaliczki na podatki dochodowe — CIT lub PIT, zależnie od ich statusu podatkowego. Te podmioty nie mają możliwości gromadzenia zysków bez odprowadzenia podatku i odraczania jego zapłaty jak w przypadku SKA. Doradca podatkowy Mariusz Machciński, partner Stone & Feather Tax Advisory, wyjaśnia, że przedsiębiorcy chętnie wybierają spółkę komandytową, m.in. dla ochrony osobistego majątku, gdy skala wykonywanej działalności nabiera większych rozmiarów i rodzi większe ryzyko. Inne spółki osobowe, np. jawna, nie chronią prywatnej własności przed odpowiedzialnością za niepowodzenia biznesowe. Poza tym SK daje dużą swobodę w kształtowaniu jej umowy, wysokości kapitału zakładowego czy udziałów. Jest dość atrakcyjna, ale nie ma uzasadnienia dla podwójnego opodatkowania jej zysku, bo SK nie były wykorzystywane przez podatników do żadnych działań optymalizacyjnych — zwraca uwagę Rada Podatkowa PKPP Lewiatan.
— To będzie wyraz realizacji w pełniejszym wymiarze zasady równości wobec prawa podmiotów znajdujących się w porównywalnej sytuacji — uzasadnia MF nadanie SK statusu podatnika. Chodzi o realne ryzyko przeniesienia ciężaru obecnych schematów optymalizacyjnych ze spółek komandytowo-akcyjnych na komandytowe. Nie ma nigdzie mowy, że SK szkodziły budżetowi państwa czy wykorzystywały prawo, żeby nie płacić podatku, co resort szczególnie podkreśla w obszernej argumentacji dla planowanego opodatkowania SKA.
— Ministerstwo Finansów na wszelki wypadek proponuje włączenie SK w zakres podmiotowy ustawy o CIT — konkluduje Rada Podatkowa Lewiatana.
Wątpliwy zysk skarbu państwa
Dla SKA i SK zaczęły się trudne miesiące. Wiele z nich szuka rozwiązań, jak dotrwać do końca 2013 r., jak planować przyszłość, jak skorygować planowane przedsięwzięcia. W ocenie ekspertów nowa perspektywa może w ogóle wykluczyć z obrotu te spółki, a to nie przysporzy państwowej kasie dodatkowych wpływów, na co liczy resort finansów. Mariusz Machciński uważa, że oczekiwania MF są wygórowane, i nie wierzy w poprawę finansów państwa dzięki podwójnemu opodatkowaniu SKA i SK.
— Oszczędności, które można wypracować, trzeba będzie przeznaczyć na 19-procentowy CIT, zamiast finansować inwestycje albo wchodzenie na rynki zagraniczne. Spółki ograniczą swoją działalność, w efekcie zmniejszając przychody dla skarbu państwa — mówi partner Stone & Feather Tax Advisory.
Od pierwszych tygodni przyszłego roku SKA i SK jako podatnicy CIT będą musiały kalkulować wszystkie swoje przychody i koszty, a gdy uzyskają dochód, na bieżąco płacić zaliczki podatkowe za dany miesiąc. Projektowana nowela nie zawiera żadnych przepisów przejściowych.
— 1 stycznia 2014 r. gwałtownie oderwie te spółki od ich dotychczasowej historii biznesowej, szczególnie w przypadku skróconego roku obrotowego. Nie z własnej woli będą zmieniać swoje strategie — ocenia Mariusz Machciński.
Niekonstytucyjny tryb zmian
O naruszeniu interesów w toku mówiono już w zeszłym roku, kiedy resort finansów ujawnił projekt po raz pierwszy. Pod koniec października 2012 r. krytyczną opinię wystawiła mu rządowa Rada Legislacyjna (RL) działająca przy premierze. Nie była przeciwna pomysłowi opodatkowania SKA. Miała zastrzeżenia do trybu jego wprowadzenia w życie przez skrócenie roku obrotowego.
— To zakłóca zakładany przez dany podmiot gospodarczy plan ponoszenia i rozliczania kosztów działalności w trakcie przyjętego roku obrachunkowego — stwierdzono w opinii RL. Rada odwołała się do podatkowego orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego. W ocenie Rady, jeżeli w przepisie prawa zapewniono podatnika, że przez pewien okres będą go obowiązywać określone reguły, a podatnik — kierując się tym zapewnieniem — rozpoczął konkretne działania, to zasad tych nie powinno się już zmieniać na jego niekorzyść. W konsekwencji, gdy ustawodawca decyduje się na zmianę obowiązujących reguł, to jego powinnością jest ustanowienie regulacji, które umożliwią dokończenie działań rozpoczętych stosownie do przepisów obowiązujących w chwili ich rozpoczynania albo stworzą inne możliwości w miarę łatwego dostosowania się do zmienionego stanu prawnego. Dlatego, jak oceniła RL, proponowane rozwiązania mogą budzić zastrzeżenie co do ich konstytucyjności i powinny być poprzedzone znacznie dłuższym vacatio legis. Jednak krytyczne uwagi pozostały bez echa. Na dodatek te same rozwiązania rozciągnięto obecnie na spółki komandytowe. Wyrażanych przez RL wątpliwości nie zmniejsza fakt, że nową wersję projektu zmian upubliczniono na 10 miesięcy przed ich wejściem w życie.
— Tego wyprzedzenia nie można uznać za vacatio legis. Jest nim bowiem okres między publikacją nowego aktu prawnego — ostatecznie uchwalonego — a dniem, od którego zaczynają obowiązywać jego przepisy — podkreśla Mariusz Machciński.
Jaki rok obrotowy
Spółki komandytowo-akcyjne i komandytowe nie są podatnikami podatku dochodowego i w związku z tym nie określa się dla nich roku podatkowego. Ale muszą one ustalić rok obrotowy dla celów księgowości, którą muszą prowadzić. W zasadzie powinien taki sam, jaki mają wspólnicy tych spółek. Nie zawsze jest to jednak możliwe, gdyż wspólnicy mogą należeć do grup podatników o odmiennym statusie. Jeżeli są nimi osoby fizyczne, rok obrotowy nie może być inny niż kalendarzowy. Jeżeli wspólnikami (choćby tylko jednym z nich) są osoby prawne, sytuacja się komplikuje. Osoba prawna może przyjąć rok podatkowy inny niż rok kalendarzowy. Wtedy ten sam okres musi stosować do rozliczeń rachunkowych. W konsekwencji takich różnic, czyli gdy nie można określić roku obrotowego spółki, który odpowiadałby okresom rozliczeniowym stosowanym u wszystkich wspólników, w praktyce jest wybierany rok przyjęty u jednego ze wspólników. Nie zawsze pokrywa się z kalendarzowym.