Sześć samorządów wojewódzkich podpisało listy intencyjne dotyczące dokapitalizowania Przewozów Regionalnych (PR). Do spółki ma trafić 750 mln zł na spłatę długów i restrukturyzację. Inwestorem przejmującym 51 proc. udziałów może zostać Agencja Rozwoju Przemysłu albo inny podmiot wytypowany przez państwo. Pisaliśmy o tym 1 października.
— Koncepcję podwyższenia kapitału poparły samorządy reprezentujące 87 proc. głosów w naszym akcjonariacie, ale porozumienie podpisały podmioty reprezentujące 40,4 proc. — mówi Wojciech Kroskowski, wiceprezes PR. Wygląda na to, że samorządy wstrzymują się z podpisem do czasu wyborów. Chcą, by nowe sejmiki zatwierdziły zmiany.
— Spodziewaliśmy się, że porozumienie podpisze więcej samorządów, ale nie poddajemy się. Do końca roku będziemy rozmawiać z niezdecydowanymi o szczegółach restrukturyzacji — dodaje wiceprezes PR.
Chodzi zwłaszcza o co najmniej pięcioletnie umowy na świadczenie usług przewozowych. W krajach Europy Zachodniej są standardem.
— Są niezbędne, żeby przeprowadzić restrukturyzację i przygotować spółkę do otwarciarynku zgodnie z IV Pakietem Kolejowym. Mamy rządowe zapewnienie, że pieniądze na dokapitalizowanie są zarezerwowane w budżecie na 2015 r., ale jednocześnie Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju musi mieć pewność, że po oddłużeniu spółka będzie trwale rentowna — tłumaczy Wojciech Kroskowski. Spółka musi uzdrowić nie tylko finanse, ale także przygotować się do walki o klienta. To wymaga inwestycji, których finansowanie mogą zabezpieczać umowy na świadczenie usług samorządom.
— W ciągu pięciu lat chcemy kupić 50-60 pociągów — szacuje Wojciech Kroskowski. To koszt około 1 mld zł, który częściowo może zrekompensować Bruksela. Wiceprezes nie informuje o szczegółach restrukturyzacji zatrudnienia, bo trzeba je uzgodnić m.in. ze związkami.
— Decyzja o ewentualnej redukcji zatrudnienia jest zawsze najtrudniejsza, ale w procesie restrukturyzacji nie da się jej uniknąć. Nie jesteśmy w stanie podać konkretów, ponieważ trwają prace nad szczegółami planu. Zakładamy jednak, że restrukturyzacja majątkowa i optymalizacja zatrudnienia pozwolą nam w ciągu pięciu latach wygenerować 200 mln zł rocznie, by sfinansować odmłodzenie taboru oraz osiągnąć rozsądny zwrot zainwestowanego kapitału — podkreśla Wojciech Kroskowski.
Zapewnia, że gdyby spółka nie miała zaległych zobowiązań, byłaby na plusie. Długi powodują jednak, że strata ma w tym roku sięgnąć 28 mln zł.