Koniec „gry” pod lepszy III kw.
Na rynku wciąż się mówi o wczorajszej
słabej publikacji indeksu ISM, a dzisiaj doszły kolejne nienajlepsze informacje
w postaci spadku dynamiki wydatków amerykańskich gospodarstw domowych wobec
oczekiwań niewielkiego wzrostu. Jak widać III kw. nie przynosi tak spodziewanego
po słabym II kw. ożywienia w gospodarce. Trzeba pamiętać, że wielu inwestorów
chciało „grać” pod lepszą końcówkę roku, ale rozczarowujące dane makro każą im
na dzień dzisiejszy przekreślić ową grę i powrócić do kupowania franka czy
złota.
Na południu Europy wciąż niespokojnie
Na dodatek odżyły „duchy” z południa
Europy wraz ze wzrostem rentowności włoskich oraz hiszpańskich obligacji do
nowych rekordów. O tym, że sytuacja jest poważna, świadczy odłożenie przez
hiszpańskiego premiera urlopu, a we Włoszech doszło do spotkania oficjeli, by
przedyskutować problemową sytuację. Przedstawiciel Komisji Europejskiej
powiedział, że nie ma planów udzielania tym państwom finansowania, ale jak tak
dalej pójdzie, to trzeba będzie wrócić do rozmów nad kolejnym pakietem
pomocowym. Niestety Hiszpania i Włochy są tak duże, że nie obejdzie się bez
znacznej interwencji EBC, który już pod rządami włoskiego prezesa może rozpocząć
druk euro na znaczną skalę. To by jednak oznaczało kolejne rekordy na złocie i
franku …
Dobre dane ze Szwajcarii, czyli złe wieści dla kredytobiorców
Silny frank
szkodzi z kolei giełdzie szwajcarskiej, która dzisiaj wyróżniała się w Europie
pod względem skali spadków. Zdecydowanie lepiej wygląda gospodarka tego kraju.
Dzisiaj poznaliśmy informacje o sprzedaży detalicznej oraz indeks PMI dla
przemysłu, z czego oba wskaźniki zaskoczyły pozytywnie. Dobra kondycja
gospodarki połączona z niską inflacją to woda na młyn dalszych wzrostów kursu
franka, który dzisiaj pobił kolejne rekordy w relacji do złotego czy euro. W tym
środowisku na wartości traciły indeksy w Warszawie. WIG20 zbliżył się do minimów
z lipca i trzeba być hurraoptymistą, by wierzyć w jego odbicie z tych poziomów.
Na szczęście tych optymistów jest coraz mniej, co przy kontariańskim podejściu
do rynku wciąż wskazywałoby na możliwość wygenerowania takiego ruchu. Jeżeli by
się on nawet pojawił, to byłby jedynie okazją do sprzedaży akcji, gdyż na
horyzoncie nie widać przekonujących argumentów za powrotem trendu wzrostowego na
parkiet.
Łukasz Bugaj
Analityk
Millennium Dom Maklerski SA