W tym roku upadło już 20 spółek z GPW, a kilka innych ma problem z wykupem obligacji. Właśnie w tego typu papiery (określane jako wysoko dochodowe lub śmieciowe) inwestować ma Copernicus High Yield FIZ — fundusz zamknięty (próg wejścia to 40 tys. EUR), który znajdzie się w ofercie towarzystwa już od Nowego Roku.
To nowinka na naszym rynku, bo do tej pory tego typu produkt sprzedawały polskim inwestorom tylko zagraniczne instytucje. Ci, którzy im zaufali, nie mają powodu do zadowolenia, bo średni wynik od początku roku to 12,2 proc. Najlepszy fundusz — Fidelity Funds Global High Yield Bond wyceniany w dolarach — zarobił 17 proc.
Czy krajowy odpowiednik ma szansę odnaleźć się w polskich realiach rynkowych i skutecznie powiększać portfele klientów? Zdaniem Emila Szwedy, analityka obligacje.pl, największym problemem jest niewielka płynność rynku obligacji korporacyjnych. Marcin Różowski, analityk Analiz Online, zwraca uwagę, że na Zachodzie fundusze dysponują tysiącami papierów, najczęściej notowanych na aktywnych rynkach. Dzięki temu mogą szybko przebudowywać portfel. W Polsce jest to znacznie trudniejsze.
— W dodatku gros popytu jest zaspokajane przez emisje największychkoncernów lub banków, przez co oferty mniejszych podmiotów często nie mają szans, aby trafić do portfeli inwestorów — mówi Marcin Różowski, analityk Analiz Online.
Zachodnie fundusze korzystają również aktywnie z instrumentów pochodnych, przede wszystkim tzw. CDS. Są to instrumenty, których nabyciechroni przed niewypłacalnością emitenta obligacji.
— W Polsce przy braku rozwiniętego rynku obligacji komercyjnych zapotrzebowanie na tego typu instrumenty ze strony zarządzających funduszami jest bardzo niskie — dodaje Marcin Różowski.
Emil Szweda, analityk obligacje.pl, uważa, że tego typu fundusze muszą zadbać tak samo dobrze o kompetencje zarządzającego, jak i o zaplecze prawne, ponieważ w obecnych warunkach gospodarczych wysokość oferowanego kuponu ma nie mniejsze znaczenie niż ewentualna możliwość windykacji majątku.
— Fundusz nie powinien się ograniczać jedynie do obligacji korporacyjnych. Bardzo dobre zwroty można uzyskać w przypadku distressed assets, np. obejmując krótkoterminowy papier dłużny w zamian za zabezpieczenie rzędu 30-40 proc. — ocenia Emil Szweda.
Płynność polskiego rynku obligacji korporacyjnych pozostawia wiele do życzenia, jednak im więcej instytucji będzie zainteresowanych rynkiem, tym większe będzie pole manewru dla inwestorów planujących sprzedaż posiadanych pakietów przed terminem wykupu.
Również emitentów w tym sektorze szybko przybywa, a postępujące spowolnienie gospodarcze powoduje, że chętnych nie powinno zabraknąć. To powoduje, że niewielkie dotychczas możliwości dywersyfikacji portfela stopniowo się rozszerzają — tylko w tym roku na Catalyst zadebiutowało 59 emitentów.