Młody komórkowiec

Anna Leder
opublikowano: 2004-06-25 00:00

Starsze dzieciaki ucieszy, jeśli podarowany na wakacje telefon komórkowy będzie miał możliwość wysyłania rysunków, zdjęć i dzwonków, dostęp do internetu, do gier.

Wśród nastolatków panuje pogląd, że niemal każdy ma telefon komórkowy. I wprawdzie operatorzy sprzedają usługi, a nie aparaty telefoniczne, ale oglądanie dziesiątek reklam skłania do innych wniosków: że „sprzedawane jednak są telefony”.

— W tym wieku, choć konieczność dzwonienia jest mała, pojawiają się świadome zachowania klienckie: już nie chodzi o komórkę w ogóle, ale o konkretny model telefonu — mówi Ilona Romanowska, psycholog, specjalista terapii stresu.

Zanim Nokia zdecydowała się wprowadzić na rynek najnowszy model — N-Gage, przetestowała prawie 500 nastolatków na świecie — w tym i polskich. To oni wybrali srebrzysty kolor, kształt przypominający konsolę do gier komputerowych, a nawet funkcje przycisków.

— Dziś telefon komórkowy jest częścią konfekcji, która — jak elementy ubioru — służy tworzeniu wizerunku właściciela — dodaje Ilona Romanowska.

Nowe modele konkurują ze sobą kolorowymi obudowami, obrazkami, melodyjkami, migającymi antenkami — głównymi wabikami wpływającymi na decyzję o zakupie. Użyteczność? Jest na drugim miejscu.

— Do niedawna hitem były telefony z kolorowymi wyświetlaczami i graficznym menu. Teraz na nikim nie robią już wrażenia — informuje sprzedawca jednego z operatorów obecnych w Polsce.

To ich nęci...

Dziś modne są MMS-y, czyli wiadomości multimedialne. Wysyłanie zdjęć i dźwięków — to dopiero szpan! Era, Plus i Idea w zawrotnym tempie rywalizują o młodego klienta, wabiąc nowymi usługami dodatkowymi. A które z nich młodzież wykorzystuje najchętniej?

Według badania Instytutu ARC Rynek i Opinia (we współpracy z Fox Kids Polska i SFeRa modern media solutions), wciąż niesłabnącą popularnością cieszą się esemesy — wysyła je aż 80 proc. użytkowników telefonów. Ale na rynku dostępny jest już multimedialny następca SMS, czyli MMS — zaletą jest praktyczny brak ograniczeń co do formy i rozmiaru tworzonych wiadomości, w przeciwieństwie do esemesa, który mieści tylko 160 znaków. Wiadomość multimedialna umożliwia przesyłanie komunikatu, który może zawierać grafikę, zdjęcia, dźwięk, animowane prezentacje lub krótki film oraz praktycznie dowolnie długi tekst.

Częste jest też ściąganie dzwonków: robi to prawie 35 proc. młodych użytkowników telefonów oraz pobieranie z internetu logo i obrazków — do tego wykorzystuje telefon prawie 25 proc. badanych.

Bardzo popularne wśród młodzieży są także serwisy lokalizacyjne typu: co, gdzie, którędy, kiedy? Dzięki wysłaniu SMS-a, stojący na ulicy w obcym mieście, posiadacz telefonu szybko dowie się, gdzie jest najbliższy bankomat, poczta, McDonald czy Empik.

Wielki wybór usług kryje się zwykle za jednym spośród... 90 dostępnych na rynku abonamentowych planów taryfowych.

To przestrasza...

Nawet gdy nie rozmawiamy przez telefon, komórka — jeśli jest włączona — i tak mówi. Co pewien czas „melduje się” w sieci — aby było wiadomo, gdzie kierować rozmowy. Dzięki temu można poznać przybliżone położenie posiadacza telefonu. Za pomocą SMS da się ustalić, gdzie akurat znajduje się wyposażone w komórkę dziecko — w odpowiedzi na ekranie pojawi nazwa ulicy i ewentualnie uproszczona mapka. Usługa działa „w tle” — tak, że dziecko nawet nie musi o tym wiedzieć. Z punktu widzenia rodzica nastolatka komórka przestała już być także tylko urządzeniem do uzyskiwania połączenia głosowego, ale stała się finezyjnym narzędziem kontroli. Ale...

— Dawanie telefonów komórkowych starszym dzieciom po to, by je nieustannie kontrolować, może okazać się zgubne. Oczywiście rodzic ma prawo do tego, żeby się upewnić, z jakim towarzystwem i dokąd jedzie na wakacje jego latorośl, lecz nadmierny nadzór może źle wpłynąć na stosunki rodzinne — uczula Ilona Romanowska.