Polmos Białystok może zadebiutować na GPW
Inwestorzy, którzy włączyli się do prywatyzacji Polmosu Białystok, muszą zapłacić za walory tej firmy około 150 mln USD (600 mln zł). Jednak w tym wyścigu jedynym liczącym się graczem jest konsorcjum Eckes i Vin & Sprit. Wiele wskazuje na to, że jeśli Polmos Białystok nie trafi do tego inwestora, to zadebiutuje na GPW.
Ministerstwo Skarbu Państwa otrzymało już wstępne oferty od potencjalnych inwestorów Polmosu Białystok. Krótka lista miała być gotowa do 25 maja, jednak termin przesunięto na 12 czerwca. Powodem opóźnienia były oczywiście rozmowy między Agrosem, jego inwestorem Pernod Ricard, resortem skarbu i Polmosami, które dotyczyły przekazania przez stołeczny holding producentom praw do zagranicznych rejestracji marek wódek. Dzięki porozumieniu wzrosła wartość białostockiej firmy. Początkowo spółkę wyceniono na ponad 150 mln USD (600 mln zł) — przede wszystkim na podstawie 20-proc. udziału w rynku wódki Absolwent. Teraz optymiści twierdzą, że po otrzymaniu przez Polmos Białystok przywileju zagranicznej dystrybucji Żubrówki (firma jest jej krajowym właścicielem), wycena oscyluje wokół kwoty 200 mln USD (800 mln zł).
Alkoholowe spekulacje
Nieoficjalnie wiadomo, że spośród firm, które złożyły ofertę na białostocką spółkę, jedynym poważnym kandydatem jest konsorcjum niemieckiego Eckesa ze szwedzkim Vin & Sprit. Jednak te dwa podmioty prowadzą zaawansowane negocjacje w sprawie przejęcia Polmosu z Zielonej Góry. Niewykluczone więc, że do białostockiego przedsiębiorstwa wystartowało jedynie po to, by przeprowadzić due diligence. Kolejnym kandydatem jest Bols, który prawdopodobnie tego Polmosu też nie kupi. Spółka wielokrotnie podkreślała, że nie planuje w Polsce dużych inwestycji z powodu niekorzystnych przepisów podatkowych i restrykcji w reklamie alkoholi. Przedstawiciele branży spekulowali też, że ofertę złożyła Grupa Jabłonna wraz z konsorcjum finansowym. Jednak Janusz Palikot, właściciel firmy, dementuje te pogłoski. Coraz więcej zatem wskazuje na to, że do ostatecznej rozgrywki o Polmos Białystok nie wystartują duzi gracze.
— Nie chciałbym w jakikolwiek sposób przeszkadzać w wyborze strategicznego inwestora. Jeśli jednak rzeczywiście okaże się, że światowe firmy alkoholowe nie będą zainteresowane naszą prywatyzacją, to może lepiej by było, gdybyśmy zadebiutowali na GPW — uważa Jan Małachowski, prezes Polmosu Białystok.
Szansa na giełdę
W branży producentów alkoholi mówi się, iż dla białostockiej spółki debiut na parkiecie byłby najlepszym rozwiązaniem. Niewykluczone, że zgodzą się na nie doradca prywatyzacyjny i resort skarbu. Paweł Jagiełło z Pro Invest International, doradcy MSP przy właścicielskich przekształceniach białostockiej firmy, mówi jedynie, że istnieje szansa wprowadzenia dobrej firmy na GPW. Magda Nienałtowska z biura prasowego resortu podkreśla, że decyzja nie zapadła, ale rzeczywiście istnieje możliwość upublicznienia walorów Polmosu.
— Podjęcie przez białostocką firmę negocjacji z Pernod Ricard w sprawie dystrybucji Żubrówki na europejskim rynku także może świadczyć o tym, że producent raczej trafi na GPW, a nie w ręce branżowego partnera. Jeśli bowiem rzeczywiście silne zagraniczne koncerny chciałyby przejąć polską spółkę, to nie oddałyby dystrybucji w ręce konkurencji — uważa jeden z przedstawicieli branży.


