Polska nie powinna spieszyć się do strefy euro

Zamojskie Fabryki Mebli S.A.
opublikowano: 2002-03-14 15:46

WARSZAWA (Reuters) - Polska nie powinna spieszyć się do strefy euro, tak jak chce tego Narodowy Bank Polski (NBP), ale powinna poczekać aż gospodarka powróci na zdrową ścieżkę wzrostu, co stworzy dobre warunki do wejścia, powiedział w czwartek wiceminister finansów.

Andrzej Raczko dodał, że resort finansów, od którego w znacznym stopniu zależy wejście Polski do strefy euro, nie ustaliło jeszcze daty tego przystąpienia i co najmniej jeszcze przez dwa lata prawdopodobnie tego nie zrobi.

Takie działania spowodowałyby, że Polska przystapiłaby do systemy ERM II nie wcześniej niż w roku 2005, a do strefy euro w 2007 roku.

Aby wejść do EMU Polska musi najpierw wejść do Unii Europejskiej - rząd ma nadzieję, że nastąpi to w 2004 roku.

Zanim kraje członkowskie wejdą do Unii Monetarnej muszą związać swe waluty z euro w ramach systemu ERM II, co najmniej na dwa lata.

System ten pozwala jedynie na ograniczone wahania kursu krajowej waluty wobec euro i ogranicza poziom deficytu budżetowego oraz różnicy stóp procentowych pomiędzy krajem kandydatem i strefą euro.

W czwartek Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) podał, że kandydaci do Unii Europejskiej (UE) mogą wejść do Europejskiej Unii Monetarnej (EMU) w roku 2008, a do systemu ERM poprzedzającego wejście do EMU w 2006 roku.

"Zalecamy ostrożne podjeście do tej kwestii" - powiedział wiceminister Raczko. "Dużo zależy od sytuacji gospodarczej w 2004 roku".

"Jeżli wszystko będzie w porządku, możemy przyjąc system ERM-II i szybko stac się członkiem strefy euro. Jesteśmy ostrożniejsi niz bank centralny" - dodał.

((Sean Maguire, Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))