Polskie ryby popłyną do UE

Inga Rosińska
18-07-2001, 00:00

Polskie ryby popłyną do UE

Krajowe ryby będą miały łatwiejszy dostęp do unijnego rynku. Od przyszłego roku Polacy będą mogli również kupować tańsze puszki rybne z Hiszpanii i Portugalii. Polska i Unia Europejska podpisały umowę o liberalizacji handlu rybami i ich przetworami.

Umowa o liberalizacji handlu przetworami rybnymi między Unią Europejską a Polską została podpisana w piątek. Negocjacje trwały długo i były trudne.

Milczą jak ryby

Umowa wymagała wielu kompromisów i najwyraźniej obie strony nie są pewne, czy jest się czym chwalić. Podpisane porozumienie nie zostało ogłoszone publicznie.

— Nasi negocjatorzy nic nie ogłaszali wcześniej, bo do końca nie byli pewni, co uda się wynegocjować — ujawnia jedna z osób obserwujących rozmowy ze strony Polski.

— Na razie niczego nie ogłaszamy, bo należy najpierw zawiadomić kraje członkowskie — informuje jeden z rzeczników Komisji Europejskiej.

Do końca spierano się, jak określić terminy wejścia w życie kolejnych obniżek. W końcu obie strony uznały, że lepiej likwidować cła niezależnie od przewidywanej daty wejścia Polski do Unii.

— Jeżeli nawet Polska nie wejdzie do Unii w 2004 r., cła i tak znikną — wyjaśnia jeden z polskich dyplomatów.

Dzięki szybkiej ścieżce legislacyjnej umowa może obowiązywać od przyszłego roku i nie musi czekać na oficjalną ratyfikację przez „piętnastkę”.

Trzy stopnie

Umowa ma obowiązywać od 2002 r. Już od przyszłego roku cła na przetwory rybne powinny spaść o 30 proc. Podobnie w 2003 roku — spadną znów o 30 proc. W 2004 r. zniknie ostatnie 40 proc. i wymiana między Unią a Polską będzie odbywać się na zasadzie wolnego, bezcłowego handlu. Zdaniem polskich negocjatorów, z umowy mogą się cieszyć przede wszystkim producenci i eksporterzy ryb słodkowodnych, takich jak: pstrągi, sieje, piskorze, węgorze, szczupaki czy sandacze. Ceny ryb na unijnym rynku są wysokie i po zniesieniu ceł nasze produkty staną się bardziej konkurencyjne. Średnie cło na polskie ryby to około 20 proc. Według polskich negocjatorów, umowa nie jest zagrożeniem dla polskich rybaków, bo na obu rynkach brakuje ryb. Jedyną wymierną różnicę powinni zauważyć polscy i unijni konsumenci, bo z powodu obniżenia ceł, ceny ryb spadną. Umowa przewiduje też, że za obopólną zgodą, liberalizację rybnego rynku można przyspieszyć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Inga Rosińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Polskie ryby popłyną do UE