Resort głównie gasił pożary

Katarzyna Jaźwińska
18-10-2002, 00:00

Jacka Piechotę, ministra gospodarki, wszyscy oceniają przez pryzmat pomocy w wyjściu z kryzysu branży stoczniowej i restrukturyzacji hutnictwa. O tych dwóch sprawach było najgłośniej. Deklarowane wsparcie dla małych i średnich firm nadal pozostaje jednak tylko obietnicą.

W pierwszym roku kierowania przez Jacka Piechotę Ministerstwem Gospodarki (MG) najbardziej spektakularne wydają się jego działania dotyczące przemysłu stoczniowego. Trudno jednak ocenić, czy odniósł sukces czy porażkę.

Kłopoty Stoczni Szczecińskiej ujawniły się w październiku 2001 roku. Budowa statków w Porcie Holding została wstrzymana. Jackowi Piechocie udało się doprowadzić do przywrócenia produkcji w Szczecinie. Jednak stosowanie przez banki odpowiedzialności zbiorowej wobec całego sektora spowodowało, że kłopoty z finansowaniem produkcji ma także Grupa Stoczni Gdynia. Minister Piechota w lipcu obiecał jej gwarancje na kredyty. Słowa dotrzymał, bo we wrześniu rząd dał poręczenie. Jednak Ministerstwo Skarbu Państwa postawiło szereg warunków, sprowadzających się do zwiększenia przez państwo władzy w spółce. Efekt jest taki, że gwarancje pozostały na papierze, stocznia nie ma pieniędzy na budowę statków, a jej dostawcy na realizację produkcji. Po roku od ujawnienia kłopotów Stoczni Szczecińskiej nadal nie wiadomo, czy polskie stocznie wrócą do światowej czołówki, jeśli w ogóle przetrwają.

Przez rok Jacek Piechota gasił pożary w dużych spółkach. Tymczasem zgodnie z obietnicami premiera Leszka Millera priorytetem miało być wspieranie rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw.

— Wdrożony zostanie pakiet legislacyjny pod nazwą „Przede wszystkim przedsiębiorczość”, stwarzający lepsze warunki dla rozwoju głównie małych i średnich przedsiębiorstw — mówił Leszek Miller w exposé.

Obiecany program rzeczywiście powstał w Ministerstwie Gospodarki. Jednak ustawy ułatwiające działalność sektora utknęły w parlamencie, a małym i średnim firmom nadal wiedzie się źle.

— Środki na rozwój małej i średniej przedsiębiorczości znajdują się w systemie bankowym. Jesteśmy przekonani, że w stabilnym, przewidywalnym środowisku banki łatwiej podejmą ryzyko kredytowania projektów — deklarował premier.

Efekt — gospodarka jak nie była tak nie jest przewidywalna, więc spodziewanej przez Leszka Millera skłonności banków do kredytowania inwestycji nie widać.

Sporo pracy resort gospodarki wkłada też w restrukturyzację hutnictwa. Efektem jest utworzenie holdingu Polskie Huty Stali. MG pracuje także nad drugą w tym roku modyfikacją programu restrukturyzacji hutnictwa. Jak na rok pracy nie jest to jednak efekt imponujący.

Równie wiele programów, jak w przypadku hutnictwa, resort przygotował dla branży górniczej. Ministerstwo zapowiadało konsolidację spółek węglowych i oddłużenie kopalni. Tymczasem z umorzenia długów większość górniczych zakładów nie może skorzystać. Efektem braku konkretnych działań rządu wobec górnictwa są ostatnie protesty związkowców Solidarności. 15 października manifestacje zamieniły się w regularną bitwę.

Trudno dziś także jednoznacznie ocenić rozmowy MG z Unią Europejską dotyczące uzdrowienia sektora stalowego. Polskim negocjatorom udało się przekonać Komisję Europejską do większości swoich propozycji. Za kilka dni rozstrzygnie się, czy zaaprobują je także kraje „15”.

MG odpowiedziało również na prośbę hut dotyczącą ochrony rynku stalowego i wprowadziło cła i kontyngenty. Efekt jest taki, że z decyzji nie są zadowolone ani huty, ani ich odbiorcy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jaźwińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Resort głównie gasił pożary