Ekstraklasa SA chce rozmawiać z kibicami

PAP
opublikowano: 2007-09-13 15:33

Prezes spółki Ekstraklasa SA, Andrzej Rusko zapowiedział, że spotka się w przyszłym tygodniu z przedstawicielami Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców. Celem rozmów będzie narastający konflikt na linii władze ligi - kibice piłkarscy.

Fani futbolu protestują przeciwko karaniu klubów za odpalenie rac, nawet w przypadku, kiedy nie doszło do żadnych incydentów. W związku z tym w najbliższej kolejce zamierzają zaprotestować. Chcą w 35. minucie każdego meczu opuścić trybuny stadionów na 10 minut. Na części obiektów zdejmowane będą flagi, a fani zaprzestaną dopingu.

Na budynku w pobliżu siedziby Ekstraklasy kibice wywiesili wielki plakat (2x20 m) o treści: "To my nadajemy kolorytu szarej, polskiej piłce nożnej. Bez kibiców nie ma kasy, nie ma ekstraklasy".

Kwestia wnoszenia niebezpiecznych środków na stadiony jest głównym punktem sporu. W myśl prawa europejskiego (Europejska konwencja nr 120 w sprawie przemocy i ekscesów widzów w czasie imprez sportowych) i polskiego (ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych) środki pirotechniczne nie mogą być wnoszone na stadiony pod żadnym pozorem. Każde złamanie tego przepisu musi zostać odnotowane przez obserwatora i podlega karze.

Komisja Ligi - organ dyscyplinarny Ekstraklasy SA, jest zobligowana do finansowego karania klubów. Z kolei o karach dla indywidualnych kibiców może zadecydować jedynie sąd.

"Znajdujemy się między młotem a kowadłem. Z jednej strony kibice naciskają i przedstawiają swoje racje, a z drugiej słyszymy głosy organów wydających zgodę na organizację imprez masowych, że może dojść do zamykania stadionów. Problemem jest też fakt, że w różnych miastach jest odmienne podejście do tych zagadnień" - poinformował szef Departamentu Logistyki Rozgrywek Marcin Stefański.

"Kluby nie są przeciwne efektownym oprawom spotkań, ale nie ma możliwości zalegalizowania środków pirotechnicznych. Największym problemem nie jest jednak samo odpalanie rac, ale ich rzucanie na boisko i w trybuny" - dodał Stefański.

Kibice zgłosili prezesowi Ekstraklasy SA szereg postulatów, które będą omawiane na spotkaniu. Zdaniem przedstawicieli spółki większość z nich jest zgodna z planami dotyczącymi poprawy bezpieczeństwa na stadionach. Kibice obawiają się, że w wyniku zmian w przepisach zniknie ruch "ultras" - czyli fanów odpowiedzialnych za meczowe oprawy. Kierownictwo Ekstraklasy zapewnia jednak, że nie dąży do tego.

Stefański ocenił, że obie strony mają podobny cel - chcą wypracować model działania, który pozwoli wyeliminować zakazy wyjazdowe i groźbę zamykania stadionów. Jednym ze środków ma być całkowita identyfikacja kibiców.

Ekstraklasa SA opowiedziała się za wprowadzeniem ujednoliconej karty kibica dla wszystkich klubów. Projekt ten jest jednak dopiero w fazie planowania i nie wiadomo, kiedy mógłby wejść w życie. Spółka liczy również na uchwalenie przez Sejm ustawy o bezpieczeństwie imprez sportowych.

W myśl wytycznych Komisja Ligi nie będzie orzekać innych kar niż finansowe za samo odpalenie rac na meczu. Ostrzejsze sankcje będą wymierzane w przypadku poważniejszych incydentów naruszających bezpieczeństwo. Kibice mają zagwarantowaną możliwość wzięcia udziału w procesie dyscyplinarnym, o ile posiadają pełnomocnictwa wystawione przez zarząd drużyny.

Wszystkie kary finansowe nakładane na kluby przekazywane są na specjalny fundusz zasilający organizację rozgrywek Młodej Ekstraklasy. (PAP)