Rothschild namawia rząd na uczciwe PPP. Na przykład w atomie

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2026-09-15 12:42

Brak funduszy z UE i pustki w budżecie państwa hamują inwestycja strategiczne, jak koleje dużych prędkości. Publicznych pieniędzy na elektrownie jądrowe też może zabraknąć. Jacek Chwedoruk, kierujący w Polsce biurem Rothschild & Co, uważa, że problem może rozwiązać kapitał prywatny. Nie można jednak traktować inwestorów po macoszemu.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

- dlaczego realizacja wielkich projektów infrastrukturalnych w Polsce się opóźnia

- jakie warunki muszą zostać spełnione, aby inwestorzy prywatni chcieli zaangażować się w polskie projekty strategiczne

- jaki zagraniczny przykład finansowania elektrowni jądrowych ze znacznym udziałem kapitału prywatnego może być wzorem dla Polski

- w jaki sposób mechanizm kontraktów różnicowych ma chronić odbiorców energii przed zbyt wysokimi cenami prądu

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

PPP, czyli partnerstwo publiczno-prywatne, to formuła realizacji inwestycji, która nie zrobiła w Polsce takiej kariery, na jaką zapowiadało się jeszcze 20 lat temu. Realizacja inwestycji we współpracy z kapitałem prywatnym udawała się głównie samorządom, z wyjątkiem dwóch odcinków autostrad były to raczej projekty na lokalną skalę, w rodzaju miejskich parkingów. Inwestycje strategiczne dla państwa przyjęło się finansować z kieszeni państwowych firm, budżetu państwa i przede wszystkim funduszy unijnych.

Dziś jednak, choć mamy pieniądze z licznych programów unijnych, brakuje funduszy na wiele ważnych projektów. Piotr Rachwalski, członek zarządu Centralnego Portu Komunikacyjnego, mówił np. niedawno na łamach PB, że trzeba rozłożyć w czasie przetargi na budowę kolei dużych prędkości (KDP), m.in. dlatego, że ich finansowanie nie zostało uwzględnione w bieżących programach UE i musimy poczekać na następną perspektywę. Pieniądze obiecane przez skarb państwa płyną natomiast powoli.

Jacek Chwedoruk, dyrektor zarządzający polskim biurem Rothschild & Co, widzi jednak rozwiązanie - kapitał prywatny, który może współfinansować nie tylko budowę szybkiej kolei.

- Warto spojrzeć szerzej na finansowanie inwestycji infrastrukturalnych, ponieważ problem ten nie dotyczy tylko kolei dużych prędkości, ale wielu dużych projektów inwestycyjnych, m.in. takich jak budowa elektrowni jądrowej – mówi Jacek Chwedoruk.

Brakuje pieniędzy, a prąd drożeje

Przedstawiciel Rothschilda twierdzi, że w dyskusjach przedsiębiorców z administracją państwową temat inwestycji w transformację energetyczną powraca nieustannie. Brakuje na nią pieniędzy publicznych, bo rząd finansuje inne wydatki.

- W rezultacie mamy opóźnienia w realizacji inwestycji energetycznych, pojawia się luka w mocach, a polska energia jest coraz droższa – mówi Jacek Chwedoruk,

Inwestorzy nie chcą być zapchajdziurą

Konieczne może więc być skorzystanie z kapitału prywatnego. Problem w tym, że przekonanie międzynarodowych inwestorów do włączenia się w polskie projekty strategiczne wcale nie będzie łatwe. Ich wejście zależy od podziału ryzyka kapitałowego ze skarbem państwa. Mówiąc w uproszczeniu, skoro skarb państwa przez lata preferował finansowanie unijne i budżetowe, to teraz inwestorzy prywatni wyżej wycenią ryzyko wejścia na polski rynek.

- Taka sytuacja to konsekwencja opierania wielkich inwestycji wyłącznie na państwowym i unijnym finansowaniu – uważa Jacek Chwedoruk.

Przypomina, że stosunek inwestycji do PKB od kilku lat utrzymuje się na poziomie 17 proc. Około 70 proc. z nich stanowią projekty publiczne, realizowane np. przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, PKP PLK, a także samorządy i spółki państwowe.

- W pewnym momencie takich projektów robi się po prostu zbyt dużo i system nie jest w stanie ich przerobić technicznie ani udźwignąć finansowo – twierdzi Jacek Chwedoruk.

Warto więc sięgnąć po fundusze prywatne, ale nie mogą być one traktowane jako surogat, czyli gorszy zamiennik finansowania unijnego czy budżetowego.

- Tam, gdzie o inwestycjach decyduje wyłącznie skarb państwa, inwestorzy dostrzegają ryzyko polityczne. Nikt nie chce być uzależniony od zmieniających się decyzji polityków. Jeżeli utrzymamy dotychczasowe podejście, w którym kapitał prywatny będzie zapraszany tylko wtedy, kiedy brakuje pieniędzy publicznych, to taki model okaże się dla inwestorów zbyt ryzykowny. Inwestycja w formule publiczno-prywatnego partnerstwa musi być od początku projektowana z założeniem współpracy i współdecydowania przez obie strony – uważa Jacek Chwedoruk.

Jego zdaniem dobry przykład, na którym może wzorować się Polska, to Wielka Brytania i jej inwestycje w energetykę jądrową.

- Są to duże, trudne i długotrwałe projekty, więc często są postrzegane jako inwestycje do realizacji przez państwo. Jednak w Europie właścicielami elektrowni jądrowych są także prywatne koncerny energetyczne. Na przykład Rothschild & Co doradzał w zeszłym roku przy finansowaniu projektu Sizewell C w Wielkiej Brytanii o mocy 3260 MW. W tej inwestycji, wartej ok. 38 mld GBP, rząd brytyjski ma tylko 44 proc. udziałów, a reszta należy do inwestorów prywatnych, takich jak Amber, La Caisse, Centrica czy EDF – mówi Jacek Chwedoruk.

Projekty OZE mogą być wzorem dla atomu

W Polsce finansowanie rozwoju i eksploatacji energetyki jądrowej oraz konwencjonalnej można realizować także w formule podobnej jak na rynku odnawialnych źródeł energii.

- Dziś to nie państwowe spółki budują masowo farmy fotowoltaiczne – zwraca uwagę Jacek Chwedoruk.

Na tym rynku działają prywatni deweloperzy, np. duże grupy budowlane, które biorą na siebie ciężar finansowania inwestycji.

A jak zapewnić akceptowalne dla Kowalskiego ceny prądu z elektrowni jądrowej finansowanej przez podmioty prywatne, oczekujące godziwego zwrotu z zainwestowanego kapitału?

- Można zastosować rozwiązania wykorzystywane w niektórych inwestycjach w morskie farmy wiatrowe, czyli rozliczenia na podstawie kontraktów różnicowych - twierdzi Jacek Chwedoruk.

W tym modelu państwo gwarantuje inwestorowi stałą cenę referencyjną. Jeśli cena rynkowa jest niższa od gwarantowanej, wytwórca energii dostanie dopłatę, a jeśli wyższa, zwraca nadwyżkę.